Dożywotnia utrata prawa jazdy dla tysięcy kierowców? Nowy przepis budzi lęk

Rząd zaakceptował projekt zmian, które mają zaostrzyć walkę z kierowcami łamiącymi sądowe zakazy prowadzenia pojazdów. Nowelizacja obejmuje aż dziesięć ustaw związanych z ruchem drogowym. Najmocniejszy element projektu to możliwość dożywotniej utraty prawa jazdy, przepadku pojazdu i obowiązkowego świadczenia pieniężnego wynoszącego minimum 10 tys. zł.

Autorzy zmian wskazują przede wszystkim na osoby, które mimo wyroku sądu ponownie wsiadają za kierownicę. Według przywoływanych danych rocznie ponad 16 tys. kierowców dopuszcza się jazdy wbrew orzeczonemu zakazowi. Eksperci i komentatorzy pytają jednak, czy nowe przepisy nie będą zbyt automatyczne i czy nie zrównają różnych sytuacji pod jedną, skrajnie surową karą.

Projekt trafił do Sejmu

Rada Ministrów zaakceptowała projekt przygotowany przez resort sprawiedliwości. Dokument ma wzmocnić reakcję państwa wobec osób, które ignorują sądowe zakazy prowadzenia pojazdów.

To grupa, która od lat stanowi poważny problem dla policji i wymiaru sprawiedliwości. Kierowca objęty zakazem wie, że nie powinien prowadzić, a mimo to ponownie pojawia się na drodze.

Projekt zakłada, że konsekwencje takiego zachowania będą znacznie ostrzejsze niż dotychczas.

Dożywotni zakaz, auto i pieniądze

Najbardziej kontrowersyjny element to możliwość trwałego zamknięcia drogi do powrotu za kierownicę. Kierowcy groziłaby dożywotnia utrata uprawnień.

Do tego dochodzi przepadek pojazdu oraz świadczenie pieniężne w wysokości co najmniej 10 tys. zł. Taki zestaw sankcji ma działać odstraszająco.

Z perspektywy bezpieczeństwa drogowego cel jest jasny: wyeliminować z ruchu osoby, które świadomie lekceważą wyroki sądu.

Wątpliwości dotyczą proporcji

Krytycy wskazują, że zakaz prowadzenia pojazdów nie zawsze wynika z najbardziej dramatycznych przestępstw drogowych. W źródle przywołano przykład kierowcy jadącego w soczewkach kontaktowych, gdy w prawie jazdy ma wpisany obowiązek okularów.

Taka sytuacja może być traktowana jako prowadzenie bez spełnienia warunku ważności dokumentu. Konsekwencją może być grzywna i czasowy zakaz prowadzenia.

Obawa polega na tym, czy przy kolejnym naruszeniu system nie potraktuje bardzo różnych przypadków z podobną surowością.

Alkohol i polskie limity

Projekt jest też omawiany w kontekście jazdy po alkoholu. Polska ma jeden z najniższych dopuszczalnych limitów alkoholu w organizmie kierowcy — karalne jest przekroczenie 0,2 promila.

Powyżej 0,5 promila mowa już o przestępstwie, ale zakaz prowadzenia może pojawić się także przy niższych wartościach. To rodzi pytania, czy kierowca po jednym błędzie i osoba notorycznie łamiąca zakaz powinny być objęte identycznym mechanizmem.

Zwolennicy zaostrzenia odpowiadają, że problemem nie jest pierwszy zakaz, lecz jego świadome złamanie.

Bezpieczeństwo kontra sprawiedliwość

Nowe przepisy mają zwiększyć bezpieczeństwo na drogach, ale ich skuteczność będzie zależała od precyzji. Prawo powinno uderzać w tych, którzy realnie zagrażają innym, a jednocześnie zachować proporcje w przypadkach mniej oczywistych.

Jeśli projekt zostanie uchwalony, tysiące kierowców będą musiały potraktować sądowy zakaz jako granicę absolutną. Jej przekroczenie może oznaczać koniec życia za kierownicą.

Udostępnij to 👇