Kwota wolna od podatku ponownie wróciła do centrum politycznej debaty. Władysław Kosiniak-Kamysz został zapytany, czy w tej kadencji Sejmu wzrośnie do poziomu zapowiadanego przez koalicję rządzącą. Odpowiedział, że realizacja tej obietnicy jest planowana i pozostaje ważnym zobowiązaniem rządu.
Nad rozwiązaniem pracuje minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Prezes PSL podkreślił, że koalicjanci oczekują dobrze przygotowanej propozycji, a brak realizacji tej zapowiedzi oznaczałby wysoki koszt polityczny. W tle pozostaje obietnica 60 tys. zł kwoty wolnej oraz dyskusja o drugim progu podatkowym.
Kosiniak-Kamysz potwierdza kierunek
Władysław Kosiniak-Kamysz w rozmowie w TVN24 został zapytany o jedną z najgłośniejszych obietnic podatkowych obecnej większości. Chodzi o podwyższenie kwoty wolnej od podatku.
Wicepremier, minister obrony i prezes PSL odpowiedział, że realizacja tej zapowiedzi jest planowana. Zaznaczył, że sprawą zajmuje się minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.
Kosiniak-Kamysz nie podał gotowego terminu ani szczegółów projektu. Podkreślił natomiast, że koalicjanci oczekują propozycji przygotowanej w sposób odpowiedzialny.
Obietnica z „100 konkretów”
Podwyższenie kwoty wolnej do 60 tys. zł znalazło się w programie Koalicji Obywatelskiej znanym jako „100 konkretów na pierwsze 100 dni rządów”.
Zapowiedź dotyczyła podatników rozliczających się według skali podatkowej, w tym części przedsiębiorców i emerytów. W praktyce osoby osiągające określony poziom dochodów miałyby nie płacić podatku dochodowego.
Ponieważ obietnica nie została szybko zrealizowana, stała się jednym z najczęściej wypominanych punktów programu rządzących.
Polityczny koszt zwłoki
Kosiniak-Kamysz przyznał, że brak realizacji zapowiedzi oznaczałby wysoki koszt polityczny dla całej koalicji. Szczególnie mocno uderzałby w największe ugrupowanie rządzące, które obietnicę najmocniej promowało.
Prezes PSL wskazał też na inne elementy umowy programowej, w tym emeryturę bez podatku. To pokazuje, że spór podatkowy nie dotyczy jednego punktu, lecz całego pakietu oczekiwań wyborców.
Rząd musi więc pogodzić obietnice z budżetem, a to zawsze jest najtrudniejsza część polityki podatkowej.
Drugi próg też wrócił do gry
W rozmowie pojawił się także temat drugiego progu podatkowego. Kosiniak-Kamysz sugerował, że wolałby całościowe rozwiązanie, a nie rozdzielanie poszczególnych zmian.
Po stronie opozycji Przemysław Czarnek zaproponował podniesienie drugiego progu ze 120 tys. do 180 tys. zł rocznie, a przy wspólnym rozliczeniu małżonków do 360 tys. zł. Według jego zapowiedzi zmiany miałyby wejść od 1 stycznia 2028 roku.
Podatkowa licytacja dopiero się więc zaczyna. Dla rządu kluczowe będzie to, czy pokaże konkretny projekt, zanim obietnica 60 tys. zł stanie się trwałym symbolem niedotrzymanego słowa.
Wyborcy czekają na konkretną datę
Największym problemem rządu nie jest dziś samo potwierdzanie, że obietnica nadal obowiązuje. Takie deklaracje padały już wielokrotnie i nie rozwiązują napięcia.
Przełomem będzie dopiero projekt z datą wejścia w życie, wyliczeniem skutków dla budżetu i jasną odpowiedzią, kto realnie zyska. Bez tego temat kwoty wolnej będzie wracał przy każdej rozmowie o wiarygodności koalicji.









