Marek Sawicki nie owijał w bawełnę i postawił diagnozę, która musi zaboleć obóz Jarosława Kaczyńskiego. Poseł PSL stwierdził, że PiS już się rozpadł i nie ma już jednego PiS-u. Jego zdaniem prezes partii stracił wpływ na znaczną część środowiska, a rola lidera prawicy przesuwa się w stronę prezydenta Karola Nawrockiego.
Te słowa padły w momencie, gdy Kaczyński apeluje do własnego obozu o jedność i zakończenie publicznych sporów. W tle są stowarzyszenia polityczne, frakcje wokół Mateusza Morawieckiego, Przemysława Czarnka i innych ważnych polityków oraz decyzje kierownictwa partii. Sawicki mówi wprost: proces rozpadu jest już zaawansowany.
„Już nie ma jednego PiS-u”
Marek Sawicki powiedział, że PiS już się rozpadł i nie ma jednego PiS-u. Według posła PSL podziały wewnątrz partii narastają od kilku miesięcy.
Polityk ocenił także, że większość członków ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego nie słucha już prezesa. To wyjątkowo mocna teza, bo uderza w fundament dotychczasowej siły PiS, czyli dyscyplinę i centralne przywództwo.
Wypowiedź Sawickiego padła kilka godzin po apelu Kaczyńskiego na platformie X. Prezes PiS przekonywał, że wróg jest gdzie indziej, a publiczne spory cieszą jedynie przeciwników.
Nawrocki jako nowy punkt ciężkości
Najbardziej zaskakująca część wypowiedzi Sawickiego dotyczyła przywództwa na prawicy. Poseł PSL stwierdził, że liderem prawicy nie jest już Jarosław Kaczyński, lecz prezydent Karol Nawrocki.
Wskazał także na rosnącą rolę współpracowników prezydenta, w tym szefa kancelarii Boguckiego oraz ministra Przydacza. Według Sawickiego to oni coraz mocniej nadają ton dyskusji po prawej stronie.
Taka diagnoza oznaczałaby, że centrum aktywności przenosi się z partyjnej centrali do otoczenia prezydenta. Dla PiS byłby to bardzo niebezpieczny sygnał.
Stowarzyszenia rozpalają konflikt
Jednym z głównych źródeł napięcia są stowarzyszenia prowadzące działalność polityczną. Chodzi między innymi o środowisko Mateusza Morawieckiego i stowarzyszenie „Rozwój Plus”.
Po drugiej stronie pojawia się grupa związana z Przemysławem Czarnkiem, Jackiem Sasinem, Tobiaszem Bocheńskim i Patrykiem Jakim oraz stowarzyszenie „Po pierwsze Polska”. Kierownictwo PiS zdecydowało, że członkowie partii powinni wystąpić z takich organizacji.
Działacze dostali na to siedem dni. Oficjalnie chodzi o uporządkowanie struktur, ale politycznie wygląda to jak próba zatrzymania niezależnych ośrodków wpływu.
Kaczyński apeluje, ale spór trwa
Jarosław Kaczyński wezwał do deeskalacji i przypomniał o decyzjach Prezydium Komitetu Politycznego z 15 lipca. Podkreślał, że partia ma osoby, które ją osłabiają, i takie, które chcą jej trwałości.
Apel pokazuje, że prezes widzi skalę zagrożenia. Jednocześnie sama potrzeba takiego wezwania świadczy o tym, że napięcia wyszły poza zamknięte gabinety.
Jeśli Sawicki ma rację, PiS stoi przed wyborem: zjednoczyć się wokół dotychczasowego lidera albo pogodzić się z tym, że prawica zaczyna układać się wokół nowych punktów siły. To już nie jest tylko wewnętrzna awantura, ale pytanie o przyszły kształt całego konserwatywnego obozu.









