Stacja paliw należąca do Skolima stała się niespodziewanym tematem politycznej konferencji. Dziennikarz zapytał rzecznika rządu Adama Szłapkę, jak to możliwe, że na prywatnej stacji w Czeremsze paliwo jest tańsze nawet o 50–60 groszy na litrze niż na stacjach Orlenu. Pytanie padło w czasie, gdy kierowcy szczególnie mocno odczuwają wzrost cen tankowania.
Szłapka nie podał gotowej odpowiedzi, ale stwierdził, że Orlen będzie analizował ceny na swoich stacjach. Dodał, że ostateczne decyzje należą do operatorów stacji. Sam Skolim przekonuje, że działa na bardzo niskiej marży, a zyski ma rekompensować duży ruch klientów.
Różowa stacja kontra paliwowy gigant
Konrad Skolimowski, znany jako Skolim, prowadzi stację paliw w Czeremsze na Podlasiu. Miejsce stało się rozpoznawalne nie tylko dzięki właścicielowi, ale też charakterystycznej różowej estetyce i niskim cenom.
Według doniesień kierowcy mogą tam zapłacić za paliwo o 50–60 groszy mniej na litrze niż na wielu stacjach Orlenu. Przy pełnym baku taka różnica przestaje być symboliczna.
W czasie rosnących cen paliw każdy grosz na pylonie ma znaczenie, dlatego temat szybko wyszedł poza lokalną ciekawostkę.
Pytanie do rzecznika rządu
Sprawa trafiła na konferencję rzecznika rządu Adama Szłapki. Dziennikarz zapytał, dlaczego prywatna stacja może oferować znacznie tańsze paliwo niż państwowy koncern.
Szłapka przyznał, że nie zna szczegółowych cen na wszystkich stacjach. Po pytaniu zapowiedział jednak, że Orlen przeanalizuje ceny na swoich punktach.
Gdy padło pytanie, czy możliwe są obniżki, rzecznik odpowiedział, że decyzja należy do stacji. Ta krótka wymiana wystarczyła, by temat zaczął żyć własnym życiem.
Skolim mówi o marży jednego grosza
Skolim przekonywał w mediach społecznościowych, że wprowadza marżę na poziomie jednego grosza na paliwie. Zapraszał kierowców do Czeremchy i podkreślał, że chce działać szybko w odpowiedzi na drożyznę.
Według właściciela niska marża może się opłacać dzięki dużej liczbie klientów. To model, który działa tylko wtedy, gdy stacja rzeczywiście przyciąga ruch i sprzedaje dużo paliwa.
Dla kierowców najważniejszy jest jednak efekt końcowy: niższa cena na dystrybutorze.
Orlen pod presją porównań
Sprawa Skolima jest kłopotliwa dla Orlenu, bo pokazuje prosty kontrast. Mała prywatna stacja staje się punktem odniesienia dla największego gracza na rynku.
Nie oznacza to automatycznie, że ceny na wszystkich stacjach można obniżyć w taki sam sposób. Różne lokalizacje mają inne koszty, umowy i wolumen sprzedaży.
Politycznie liczy się jednak obraz: prywatny punkt w Czeremsze potrafi zejść z ceny, a kierowcy pytają, dlaczego państwowy gigant nie robi tego szerzej.









