Na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykła mucha, dlatego wiele osób ignoruje ją do ostatniej chwili. Bolimuszka kleparka potrafi jednak boleśnie ukłuć, żywi się krwią ludzi i zwierząt, a jej aparat gębowy działa jak cienka igła. Latem coraz częściej pojawia się nie tylko przy gospodarstwach, ale także w ogrodach i na tarasach.
Ukąszenie bywa ostrzejsze niż po komarze i potrafi zostawić zaczerwienienie, obrzęk oraz uporczywy świąd. Dla zdrowych ludzi zwykle nie oznacza poważnego zagrożenia, ale jest wyjątkowo dokuczliwe. Największe problemy owad sprawia w hodowli zwierząt, gdzie masowe ataki wywołują stres i straty.
Niepozorna mucha z kłujką
Bolimuszka kleparka, nazywana też muchą gryzącą, należy do rodziny muszycowatych. Z daleka łatwo pomylić ją z muchą domową, ale jej budowa zdradza zupełnie inny sposób zdobywania pokarmu.
Owad ma zwykle od 5 do 8 mm długości i bardziej masywną sylwetkę niż pospolita mucha. Najważniejszy znak rozpoznawczy to długi, sztywny aparat gębowy wysunięty do przodu.
To właśnie nim bolimuszka przebija skórę i pobiera krew. W przeciwieństwie do muchy domowej nie zlizuje pokarmu z powierzchni, lecz aktywnie kłuje ludzi i zwierzęta.
Atakuje kostki, łydki i dłonie
Bolimuszka najczęściej atakuje kostki, łydki, stopy, dłonie oraz okolice przedramion. Po wylądowaniu potrafi przez chwilę pozostawać nieruchoma, jakby nic się nie działo.
Dopiero po krótkiej chwili dochodzi do przebicia skóry. Towarzyszy temu nagły, ostry i piekący ból, który wiele osób ocenia jako silniejszy niż ukąszenie komara.
Po ukłuciu zwykle pojawia się zaczerwienienie, niewielki obrzęk, świąd oraz miejscowy stan zapalny. U osób wrażliwych reakcja może być mocniejsza, choć w większości przypadków ogranicza się do zmian skórnych.
Skąd bierze się jej plaga
Mucha gryząca najliczniej występuje w pobliżu zwierząt gospodarskich. Spotyka się ją na pastwiskach, w stajniach, oborach i chlewniach, gdzie ma dogodne warunki do rozwoju.
Sprzyjają jej wilgotne resztki roślinne, kompostowniki oraz miejsca z materiałem organicznym. Ciepłe i wilgotne dni od późnej wiosny do wczesnej jesieni szczególnie pomagają jej się namnażać.
Coraz częstsza obecność w pobliżu domów sprawia, że kontakt z nią nie jest już problemem wyłącznie rolników. Wystarczy ogród, taras albo okolica, w której owad znajduje warunki do żerowania.
Dla ludzi dokuczliwa, dla zwierząt poważniejsza
Dla zdrowych ludzi ukąszenie bolimuszki zwykle nie oznacza poważnego niebezpieczeństwa. Ryzyko przeniesienia chorób na człowieka jest oceniane jako niewielkie.
Znacznie większe szkody owad może powodować w hodowli. Liczne ukłucia wywołują u zwierząt stres, mogą obniżać produkcję mleka, pogarszać dobrostan i prowadzić do spadku masy ciała.
Jak ją rozpoznać, zanim ugryzie
Najprościej odróżnić bolimuszkę od zwykłej muchy po kłujce. Jeśli owad wygląda jak mucha, ale ma wysunięty do przodu aparat gębowy przypominający igłę, lepiej nie czekać, aż pokaże, do czego służy.









