Jacek Czaputowicz w niedzielnym „Gościu Wydarzeń” postawił tezę, która uderza w samo centrum polskiego bezpieczeństwa. Były szef MSZ stwierdził, że Stany Zjednoczone nie widzą swojego interesu w obronie Polski lub jej wspieraniu. W tle jest zamieszanie wokół anulowania wysłania do Polski brygady wojsk USA.
Według Czaputowicza to nie pojedynczy incydent, lecz odpowiedź na politykę rządu Donalda Tuska wobec Waszyngtonu. Takie słowa trudno zignorować w kraju, który od lat opiera bezpieczeństwo na amerykańskim parasolu.
Były minister mówi o konfrontacyjnej polityce
Czaputowicz ocenił, że decyzja dotycząca amerykańskiej brygady jest w dużej mierze reakcją na działania polskiego rządu. W jego ujęciu Waszyngton miał odpowiedzieć na politykę konfrontacyjną i nieprzyjazną wobec USA.
Były szef dyplomacji wymieniał wypowiedzi premiera, sprawę NATO, planu pokojowego dla Gazy oraz rakiet Patriot w państwie arabskim. Zestaw tych przykładów miał pokazać, że napięcie nie wzięło się znikąd.
Najmocniej zabrzmiały słowa o interesie USA
Zdanie, że Stany Zjednoczone nie widzą interesu w obronie Polski, ma szczególny ciężar. Czaputowicz podkreślił, że Polska chce przekonywać Amerykanów, iż obecność wojskowa im się opłaca, bo Warszawa ponosi koszty, buduje bazy i kupuje broń.
Jego zdaniem problem polega jednak nie na pieniądzach, lecz na zaufaniu. USA mają wiedzieć, że mogą liczyć na polski rząd, a Czaputowicz uznał, że obecna ekipa nie potrafi do tego przekonać amerykańskiego przywództwa.
W tle pojawia się sugestia wotum nieufności
Były minister mówił także o możliwym wotum nieufności Amerykanów wobec rządu Donalda Tuska. W tym kontekście przywołał udzielenie gościny byłemu ministrowi Zbigniewowi Ziobrze i zasugerował, że można łączyć takie fakty.
To szczególnie ostre ujęcie, bo przesuwa sprawę z poziomu wojskowej logistyki na poziom politycznej relacji między sojusznikami. Jeśli ta diagnoza jest choć częściowo trafna, rząd ma problem znacznie poważniejszy niż jeden komunikat Pentagonu.
Polska polityka wobec USA weszła w niebezpieczną fazę
Czaputowicz stwierdził, że administracja USA powiedziała Polsce „dość”. Wskazywał między innymi na wypowiedzi Tuska o obecności amerykańskiej na ziemi ukraińskiej oraz odpowiedź na zaproszenie do Rady Pokoju.
Dla wyborców najważniejsze jest teraz pytanie, czy rząd uspokoi relacje z Waszyngtonem, czy będzie przekonywał, że alarm był przesadzony. W sprawach bezpieczeństwa nawet wrażenie pęknięcia sojuszu potrafi kosztować bardzo dużo.









