Leszek Kraskowski usłyszał zarzuty dotyczące gróźb karalnych wobec komendanta policji w Piasecznie oraz nielegalnego posiadania broni. Po zatrzymaniu sąd zdecydował o tymczasowym areszcie, wskazując na obawę matactwa i ryzyko ucieczki. Sprawa wywołała reakcję Jarosława Kaczyńskiego, który przedstawił ją jako uderzenie w niezależnych dziennikarzy.
Kraskowski jest kojarzony z dziennikarstwem śledczym i opisywaniem afery Polnordu. W swoich publikacjach krytykował Romana Giertycha i wiązał go z tą sprawą. Prezes PiS ocenił zatrzymanie w bardzo ostrych słowach.
Zarzuty i decyzja sądu
Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała, że Leszek Kraskowski usłyszał zarzuty dotyczące kierowania gróźb karalnych wobec Komendanta Powiatowego Policji w Piasecznie. Drugi zarzut dotyczy nielegalnego posiadania broni.
Zatrzymanie dziennikarza nastąpiło w sobotę, natomiast decyzja o tymczasowym areszcie zapadła później. Sąd uzasadniał ją obawą matactwa oraz ryzykiem ucieczki.
Kontekst działalności Kraskowskiego
Kraskowski był opisywany jako dziennikarz śledczy. W ostatnich latach zajmował się między innymi aferą Polnordu i nagłaśniał jej wątki w swoich kanałach oraz w mediach.
W tym kontekście krytykował Romana Giertycha i zarzucał mu przestępstwa związane z domniemanymi powiązaniami ze sprawą Polnordu. To właśnie ten element przeniósł zatrzymanie dziennikarza z porządku prawnego do ostrego sporu politycznego.
Kaczyński: przejaw słabości władzy
Jarosław Kaczyński odniósł się do sytuacji we wtorek. Prezes Prawa i Sprawiedliwości napisał, że zamykanie niezależnych dziennikarzy w więzieniach nie jest przejawem siły, lecz słabości.
Polityk użył przy tym porównania do metod stosowanych przez autorytarne reżimy. Stwierdził, że Polska weszła na „drogę Łukaszenki i Putina”.
Sprawa z konsekwencjami politycznymi
Decyzja o areszcie łączy w sobie kilka wrażliwych wątków: zarzuty karne, wolność prasy, spór wokół afery Polnordu oraz nazwisko Romana Giertycha. Dlatego reakcja Kaczyńskiego nie dotyczy wyłącznie samego postępowania, ale także oceny działań obecnej władzy.
Kluczowe będzie teraz to, jak prokuratura i sąd będą uzasadniać dalsze decyzje. Przy sprawie dziennikarza śledczego sam komunikat o zarzutach nie zamyka pytań o proporcje zastosowanych środków.









