Po referendum w Krakowie Donald Tusk miał podjąć jedną z najbardziej radykalnych decyzji wobec własnych struktur. Nieoficjalnie rozwiązano Koalicję Obywatelską w Małopolsce, a regionalna organizacja ma być budowana od nowa. To kara za polityczną katastrofę, w której mieszkańcy odwołali prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego.
Miszalski stracił nie tylko urząd prezydenta miasta, ale także pozycję szefa małopolskiej KO. Funkcję komisarza powierzono Dorocie Niedzieli, wicemarszałek Sejmu. Dla partii Tuska to sygnał, że porażka w Krakowie nie zostanie potraktowana jak lokalny wypadek przy pracy.
Małopolska KO ma być budowana od zera
Według nieoficjalnych informacji Donald Tusk rozwiązał struktury Koalicji Obywatelskiej w Małopolsce. Decyzja zapadła po przegranym referendum w Krakowie, które zakończyło prezydenturę Aleksandra Miszalskiego.
To ruch wyjątkowo mocny, bo dotyczy całej regionalnej organizacji, a nie tylko pojedynczego działacza. Struktury mają zostać odbudowane od zera, aż do wyboru nowego przewodniczącego.
Funkcję komisarza małopolskiej KO powierzono Dorocie Niedzieli. Taka decyzja od razu ustawia ją w centrum przyszłej walki o przywództwo w regionie i pokazuje, komu Tusk powierza zadanie ratowania lokalnej organizacji.
Miszalski traci kolejną funkcję
Aleksander Miszalski był nie tylko prezydentem Krakowa, ale także szefem KO w Małopolsce. Po referendum stracił urząd w mieście, a teraz wypada również z regionalnego kierownictwa partii.
Konsekwencje są szersze, bo regionalni liderzy zasiadają z automatu w zarządzie krajowym Koalicji Obywatelskiej. Utrata funkcji szefa małopolskiej KO oznacza więc dla Miszalskiego także utratę miejsca przy krajowym stole decyzyjnym.
To polityczne wotum nieufności wobec człowieka, który jeszcze niedawno był ważnym symbolem KO w Krakowie. Tusk wysyła sygnał, że odpowiedzialność za porażkę nie zatrzyma się na komunikatach i analizach.
Referendum w Krakowie było ciosem w obóz władzy
Mieszkańcy Krakowa w niedzielnym referendum odwołali Aleksandra Miszalskiego z funkcji prezydenta miasta. Głosowanie okazało się ważne, bo frekwencja wyniosła 29,99 proc., przy wymaganym progu około 27 proc.
Jednocześnie nieważne było referendum dotyczące odwołania Rady Miasta Krakowa. Tam frekwencja wyniosła 29,97 proc., podczas gdy próg wymagany dla ważności głosowania sięgał 30,6 proc.
Te liczby pokazują, jak cienka była granica politycznego wstrząsu. Prezydent miasta został odwołany, ale rada przetrwała, choć frekwencja w obu głosowaniach była niemal identyczna.
Kracik komisarzem miasta, Niedziela komisarzem partii
Do czasu wyboru nowego prezydenta Krakowa funkcję komisarza w mieście ma pełnić Stanisław Kracik, dotychczasowy zastępca Miszalskiego. To rozwiązanie administracyjne, które ma zapewnić ciągłość zarządzania stolicą Małopolski.
Równolegle w partii funkcję komisarza obejmuje Dorota Niedziela. To tworzy podwójną sytuację kryzysową: miasto czeka na przedterminowe wybory, a regionalna KO na przebudowę struktur.
Data wyborów nowego prezydenta Krakowa nie jest jeszcze znana. Kodeks wyborczy wskazuje jednak, że powinny odbyć się w ciągu 90 dni od ogłoszenia wyników referendum.
Tusk nie chce kolejnych lokalnych buntów
Decyzja o rozwiązaniu struktur w Małopolsce wygląda jak próba przecięcia kryzysu zanim rozleje się na inne regiony. Kraków był dla Koalicji Obywatelskiej miejscem szczególnie bolesnym, bo porażka w dużym mieście uderza w wizerunek partii jako siły miejskiej i liberalnej.
Tusk pokazuje działaczom, że słaby wynik, konflikty i przegrane referendum mogą skończyć się natychmiastową interwencją centrali. To dyscyplinujący sygnał wobec wszystkich struktur, które mogą obawiać się podobnych napięć.
Najważniejsze pytanie brzmi jednak, czy przebudowa małopolskiej KO wystarczy, by odzyskać zaufanie wyborców w Krakowie. Jeśli przedterminowe wybory zakończą się kolejną porażką, rozwiązanie struktur może okazać się dopiero początkiem większego kryzysu w obozie Tuska.









