Tankowanie znów zaczyna boleć, a diesel na wielu stacjach przekracza psychologiczną granicę 7 zł za litr. Średnia cena oleju napędowego doszła do 6,99 zł, ale realnie kierowcy coraz częściej widzą na pylonach kwoty powyżej tej bariery. Prognozy na kolejne dni są jeszcze mniej przyjemne.
Najbardziej odczują to właściciele aut z silnikiem diesla, transport, rolnictwo i firmy logistyczne. Wzrost ceny paliwa szybko przenosi się na koszty usług i produktów, więc temat nie kończy się przy dystrybutorze. Jeśli zapowiedzi analityków się sprawdzą, olej napędowy może dojść do 7,20 zł za litr.
Granica 7 zł przestała być straszakiem
W mijającym tygodniu benzyna bezołowiowa 95 podrożała średnio o 7 gr do 6,58 zł za litr. Olej napędowy wzrósł o 6 gr i osiągnął średnio 6,99 zł za litr.
To średnia, więc na wielu stacjach kierowcy widzą już cenę powyżej 7 zł. Różnice między stacjami są coraz bardziej widoczne, szczególnie przy paliwach premium.
Na tle benzyny i diesla wyróżnia się autogaz. LPG tanieje i kosztuje średnio około 3,21 zł za litr, a miejscami spada poniżej 3 zł.
Dlaczego diesel drożeje właśnie teraz
Źródła podwyżek są dwa: krajowe zmiany i rynek międzynarodowy. W opisywanych danych wskazano zakończenie pakietu CPN od 1 lipca oraz zmiany na rynku hurtowym.
Do tego dochodzi napięcie na Bliskim Wschodzie, w tym konflikt USA-Iran i obawy o Cieśninę Ormuz. Każdy taki czynnik podbija niepewność wokół ropy i produktów rafineryjnych.
Analitycy Biura Reflex wskazali, że diesel na rynku ARA podrożał w ostatnim tygodniu o ponad 12 USD za baryłkę. Benzyna również drożeje, ale w przypadku oleju napędowego ruch jest szczególnie dotkliwy.
Prognozy nie dają kierowcom wytchnienia
Według prognozy Reflex na okres 13-17 lipca ceny paliw mają dalej rosnąć. Benzyna 95 ma dojść do 6,95 zł za litr, a benzyna 98 do 7,74 zł.
Najmocniejszy skok przewidziano dla diesla. Olej napędowy ma osiągnąć nawet 7,20 zł za litr, czyli o 21 gr więcej niż wcześniej.
Autogaz ma lekko spaść do 3,18 zł za litr, ale to niewielka pociecha dla firm i kierowców korzystających z diesla. W transporcie ciężkim nie da się po prostu przesiąść na LPG.
Olej napędowy jest paliwem pracy. Korzysta z niego transport, logistyka, rolnictwo, dostawy i duża część firm obsługujących codzienny obrót towarów.
Gdy diesel drożeje, rosną koszty przewozu i produkcji. Te koszty prędzej czy później trafiają do rachunków przedsiębiorców oraz cen płaconych przez konsumentów.
Dlatego granica 7 zł ma znaczenie większe niż emocje kierowców przy dystrybutorze. To sygnał, że presja kosztowa może przejść z paliw na całą gospodarkę.









