Chcą odwołać Rafała Trzaskowskiego. Ujawnili pierwszy krok i konkretny termin

Stołeczna Operacja Referendalna zapowiada rozpoczęcie zbiórki podpisów pod wnioskiem o odwołanie Rafała Trzaskowskiego. Akcja ma ruszyć pod koniec lipca i wykorzystać tłumy pojawiające się w Warszawie podczas sierpniowych obchodów, meczów oraz koncertów. Organizatorzy muszą zdobyć ponad 132 tysiące podpisów w ciągu 60 dni.

Inicjatywa przyspieszyła w atmosferze kryzysu wokół Szpitala Południowego i dymisji dwóch wiceprezydentek stolicy. Samo zebranie podpisów otworzy dopiero drogę do referendum — nie oznacza automatycznego odwołania prezydenta Warszawy.

Maciej Wilk wybrał wakacyjny moment

Akcję prowadzi Maciej Wilk, kojarzony również ze stowarzyszeniem Tak dla CPK. W rozmowie z „Rzeczpospolitą” wyjaśnił, że termin nie jest przypadkowy. Początek sierpnia przyniesie obchody 1 i 15 sierpnia, spotkania Legii Warszawa, festiwale oraz koncerty, a każde z tych wydarzeń daje dostęp do dużej grupy mieszkańców.

Plan zakłada wykorzystanie dwóch miesięcy na zebranie wymaganej liczby podpisów. Próg ponad 132 tys. oznacza, że organizatorzy potrzebują nie tylko głośnego startu, ale też rozbudowanej sieci punktów i osób prowadzących zbiórkę w wielu częściach miasta.

Dymisje w ratuszu podniosły temperaturę

Krótko przed zapowiedzią referendum ze stanowisk zrezygnowały wiceprezydentki Renata Kaznowska i Aldona Machnowska-Góra. Rafał Trzaskowski przyjął ich dymisje, zaznaczając, że nie przesądza odpowiedzialności żadnej z osób. Kaznowska odpowiadała za zdrowie i edukację, a Machnowska-Góra za kulturę i zabytki oraz zasiadała w radzie nadzorczej Szpitala Południowego.

Na stanowisku pozostał Tomasz Mencina, nadzorujący inwestycje, ruch drogowy i kwestie rad nadzorczych miejskich spółek. Zmiany kadrowe nie zakończyły sporu, bo źródłem napięcia są doniesienia dotyczące funkcjonowania Szpitala Południowego.

Publikacje opisywały Dawida Kacprzyka, koordynatora SOR i radnego KO w Ursusie. Według tych materiałów podczas specjalizacji z anestezjologii miał w ciągu roku zarobić 1,6 mln zł, a politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani poza kolejnością i szybko kierowani na badania. Są to medialne zarzuty, a nie rozstrzygnięcie odpowiedzialności konkretnych osób.

Pierwszy wynik przyniesie dopiero licznik podpisów

Polityczna siła inicjatywy zależy teraz od reakcji warszawiaków. Jeśli Stołeczna Operacja Referendalna nie osiągnie wymaganego progu w terminie, procedura nie przejdzie dalej. Jeśli podpisów będzie wystarczająco dużo, rozpocznie się kolejny etap prowadzący do głosowania.

Dlatego najważniejszą informacją z końca lipca nie będzie sama liczba konferencji czy punktów zbiórki, lecz tempo napływania podpisów. To ono pokaże, czy kryzys w ratuszu przełożył się na realną gotowość mieszkańców do udziału w referendum.

Udostępnij to 👇