Tajemnica ostatniej rozmowy braci Kaczyńskich. Były sędzia przerywa milczenie: „Niech ujawnią akta”

Ta sprawa od lat wywołuje ogromne emocje, ale teraz ponownie znalazła się w centrum uwagi. Mecenas Wojciech Łączewski twierdzi, że zetknął się w tajnych aktach z informacją dotyczącą ostatniej rozmowy Lecha i Jarosława Kaczyńskich. Jego najnowsze słowa mogą sprawić, że pytania o wydarzenia poprzedzające katastrofę smoleńską powrócą ze zdwojoną siłą.

Były sędzia zapewnia, że nadal opowiada się za odtajnieniem dokumentów i chce zakończyć narastające wokół nich spekulacje. Jednocześnie podkreśla, że nie widział ani oryginalnego nagrania, ani dokładnego stenogramu rozmowy. Co zatem miało znajdować się w aktach i dlaczego od 2020 roku w sprawie panuje cisza? Czytaj dalej, bo jego relacja pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi.

Ostatnia rozmowa braci Kaczyńskich znowu rozpala emocje

Mecenas Wojciech Łączewski został zapytany w TVP Info, czy nadal uważa, że informacje dotyczące ostatniej rozmowy braci Kaczyńskich powinny zostać ujawnione. Były sędzia nie wycofał się ze stanowiska, które przedstawił już kilka lat wcześniej. Odpowiedział stanowczo, że przez cały czas opowiada się za odtajnieniem odpowiednich materiałów.

Sprawa po raz pierwszy zrobiła się głośna po wywiadzie udzielonym przez Łączewskiego „Gazecie Wyborczej” w 2020 roku. To właśnie wtedy ujawnił, że podczas pracy z niejawnymi dokumentami miał poznać treść informacji dotyczącej ostatniej rozmowy Lecha i Jarosława Kaczyńskich. Jego wypowiedź natychmiast wywołała polityczną burzę i lawinę komentarzy.

Łączewski w przeszłości orzekał w sprawie związanej z przygotowaniem prezydenckiej wizyty w kwietniu 2010 roku. Jak przekonywał, ujawnienie dokumentów pozwoliłoby opinii publicznej samodzielnie ocenić ich znaczenie. Tak mocna deklaracja sprawiła jednak, że część osób zaczęła oskarżać go o rozpowszechnianie niepotwierdzonych informacji.

Nie było nagrania ani stenogramu. Pojawił się za to tajemniczy dokument NATO

Najbardziej zaskakujące słowa padły, gdy były sędzia wyjaśnił, w jakiej formie miał zetknąć się z informacją o rozmowie. Łączewski przyznał, że w aktach nie widział płyty, pendrive’a ani innego nośnika z nagraniem. Nie miał również znaleźć stenogramu, który przedstawiałby każde wypowiedziane zdanie.

Według jego relacji treść rozmowy miała zostać opisana w notatce sporządzonej przez przedstawicieli jednego z państw należących do NATO. Łączewski nie podał jednak, o jaki kraj chodziło ani w jaki sposób informacje zostały pozyskane. Zaznaczył jedynie, że więcej nie może powiedzieć bez ryzyka poniesienia odpowiedzialności.

Ta ostrożna deklaracja tylko podsyciła zainteresowanie sprawą. Skoro nie istnieje publicznie dostępne nagranie, kluczowe znaczenie może mieć wiarygodność samej notatki oraz źródło opisanych w niej informacji. Bez odtajnienia dokumentu nie sposób niezależnie zweryfikować, czy relacja dokładnie oddawała przebieg rozmowy.

Były sędzia wskazał śledczym, gdzie mają szukać. Potem zapadła cisza

Łączewski opowiedział również o przesłuchaniu, na które został wezwany przez Prokuraturę Krajową w 2020 roku. Występował wtedy w charakterze świadka i miał szczegółowo przedstawić wszystko, co wiedział o tajemniczym dokumencie. Jak podkreślał, zeznania składał po pouczeniu o odpowiedzialności karnej.

Według byłego sędziego materiały dotyczące rozmowy mogły trafić do przeglądanych przez niego akt zupełnie przypadkowo. Podczas przesłuchania miał wskazać śledczym, gdzie dokładnie należy ich szukać. Od tamtego momentu, jak twierdzi, nie otrzymał informacji o dalszych działaniach dotyczących przekazanych przez niego wskazówek.

Łączewski przyznał, że po jego wystąpieniach pojawiały się głosy podważające prawdziwość całej historii. Niektórzy komentatorzy twierdzili, że taki dokument nie istnieje albo że jego słowa zostały niewłaściwie zinterpretowane. On sam zapewnia jednak, że powiedział prokuraturze wszystko, co mógł ujawnić zgodnie z prawem.

Katastrofa smoleńska wciąż pozostawia pytania, które dzielą Polaków

Do katastrofy prezydenckiego samolotu doszło 10 kwietnia 2010 roku w pobliżu lotniska Smoleńsk-Siewiernyj. Zginęło wówczas 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński, jego żona Maria Kaczyńska oraz najwyżsi dowódcy polskich sił zbrojnych. Była to jedna z największych tragedii w najnowszej historii Polski.

Oficjalne ustalenia dotyczące katastrofy wskazywały między innymi na błędy proceduralne i próbę podejścia do lądowania w wyjątkowo trudnych warunkach pogodowych. Jednocześnie przez lata wokół przyczyn tragedii powstawały liczne spory, hipotezy i wzajemne oskarżenia. Jednym z najbardziej emocjonujących wątków pozostaje rozmowa, do której miało dojść krótko przed katastrofą.

W przestrzeni publicznej pojawiały się sugestie, że podczas rozmowy mogły paść słowa dotyczące dalszego przebiegu lotu lub planowanych uroczystości. Nie przedstawiono jednak publicznie dowodów potwierdzających, że Jarosław Kaczyński naciskał na swojego brata w sprawie lądowania czy decyzji załogi. Dopóki dokumenty pozostają niejawne, podobne twierdzenia należy traktować wyłącznie jako niezweryfikowane spekulacje.

Odtajnienie akt zakończy spekulacje czy wywoła polityczne trzęsienie ziemi?

Były sędzia przekonuje, że ujawnienie dokumentów mogłoby przeciąć pojawiające się od lat domysły. Jego zdaniem opinia publiczna powinna zobaczyć materiały i samodzielnie ocenić, co naprawdę z nich wynika. Tylko wtedy możliwe byłoby sprawdzenie, czy wokół sprawy narosły przekłamania.

Z drugiej strony nawet ujawnienie notatki nie musi oznaczać końca kontrowersji. Pojawiłyby się pytania o źródło informacji, sposób sporządzenia dokumentu oraz dokładność przedstawionego w nim zapisu. Politycy i komentatorzy prawdopodobnie interpretowaliby każde zdanie zgodnie z własnym stanowiskiem.

Jedno jest pewne: słowa Wojciecha Łączewskiego ponownie otworzyły temat, który dla wielu osób wciąż pozostaje niezwykle bolesny. Czy dokument rzeczywiście istnieje i czy kiedykolwiek zostanie pokazany opinii publicznej? Na odpowiedź być może trzeba będzie jeszcze poczekać, ale presja na ujawnienie akt może teraz ponownie wzrosnąć.

Udostępnij to 👇