Władysław Kosiniak-Kamysz zaprezentował 5 listopada projekt zmian w konstytucji, który zakłada nadzwyczajne odnowienie składu Trybunału Konstytucyjnego. Propozycja przewiduje wygaszenie obecnych kadencji, przeniesienie sędziów w stan spoczynku i wybór nowych osób.
PSL proponuje uchwałę Zgromadzenia Narodowego większością trzech piątych po wniosku Krajowej Rady Sądownictwa.
Nowy skład ma liczyć 15 sędziów wybieranych przez Zgromadzenie Narodowe większością trzech piątych po uzyskaniu wymaganych opinii i zgody prezydenta.
Jednorazowo mandaty pięciu sędziów trwałyby trzy lata, kolejnych pięciu sześć lat, a pozostałych pięciu dziewięć lat.
Zmiana konstytucji wymaga szczególnego trybu, w tym dwóch trzecich głosów w Sejmie przy wymaganym kworum. Sama zapowiedź nie zmienia obsady TK.
Projekt ma być polityczną propozycją wyjścia z kryzysu, ale bez szerokiego porozumienia parlamentarnego i udziału prezydenta nie może samodzielnie rozstrzygnąć sporu.
Jak PSL chce wymienić piętnastoosobowy skład?
Według propozycji przedstawionej przez Władysława Kosiniaka-Kamysza obecne mandaty sędziów miałyby wygasnąć, a dotychczasowi sędziowie przejść w stan spoczynku. Następnie wybrano by nowy skład Trybunału Konstytucyjnego. To jednorazowa konstrukcja przejściowa, wymagająca zmian na poziomie konstytucji.
Ludowcy zakładają zróżnicowanie pierwszych kadencji: pięciu sędziów miałoby zasiadać trzy lata, pięciu sześć lat, a pięciu dziewięć lat. Celem takiego rozłożenia jest niedopuszczanie do kolejnej jednoczesnej wymiany całego organu.
Kwalifikowana większość zamiast zwykłej decyzji partyjnej
W publicznych założeniach pojawiają się wybór sędziów przez Zgromadzenie Narodowe większością trzech piątych oraz mechanizmy uzyskiwania opinii i współpracy organów państwa. Taki model wymagałby zgody wykraczającej poza bieżącą większość polityczną.
Nie ma jednak uchwalonej procedury wyboru nowego składu i nie wskazano osób, które miałyby zastąpić dotychczasowych sędziów. Propozycję PSL należy odróżnić od formalnie obowiązujących przepisów dotyczących powołań do TK.
Co stoi na przeszkodzie? Wymogi zmiany konstytucji
Zmiana konstytucji wymaga w Sejmie większości co najmniej dwóch trzecich głosów przy odpowiednim kworum, a w Senacie bezwzględnej większości głosów. To wysoki próg, którego nie zastąpi wspólna konferencja liderów koalicji.
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty wyrażał sceptycyzm wobec możliwości osiągnięcia porozumienia w obecnej kadencji. Do czasu przejścia całej procedury propozycja nie wpływa na mandaty obecnych sędziów.
Dlaczego długość kadencji ma znaczenie?
Propozycja podziału nowych sędziów na trzy grupy kadencyjne jest odpowiedzią na problem jednoczesnego obsadzania wielu miejsc. Po pierwszym okresie przejściowym mandaty wygasałyby w różnych terminach, co mogłoby ograniczyć wpływ jednego układu parlamentarnego na cały skład Trybunału.
Ten pomysł wymaga jednak precyzyjnego zapisania mechanizmu losowania lub przydzielania długości kadencji, zasad następstwa oraz zakazu ponownego wyboru. Bez takich szczegółów nie da się rozstrzygnąć wszystkich konsekwencji prawnych zapowiedzi.
Jakie zastrzeżenia może budzić wygaszenie mandatów?
Dotychczasowa konstytucja przewiduje określony model kadencji sędziów TK. Ich jednoczesne wygaszenie byłoby więc rozwiązaniem nadzwyczajnym, które nie może powstać poprzez zwykłą ustawę ani decyzję administracyjną. Z tego powodu PSL proponuje zmianę samej konstytucji.
Przeciwnicy takiego rozwiązania mogą podnosić zastrzeżenia dotyczące niezależności sędziów i ciągłości państwa. Zwolennicy mówią o konieczności zakończenia kryzysu. Ocena prawna zależałaby od dokładnego brzmienia nowego przepisu i sposobu jego wdrożenia.
Dlaczego te szczegóły mają znaczenie?
Projekt PSL dotyczy samej konstytucji, dlatego ma znacznie większą wagę ustrojową niż zwykła nowelizacja ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Wygaszenie mandatów i jednorazowe wybranie nowych sędziów ingerowałoby w mechanizm kadencyjności opisany w ustawie zasadniczej. Nie istnieje możliwość wprowadzenia takiego rozwiązania jednym głosowaniem rządu ani samym zarządzeniem. Potrzebna byłaby odpowiednio duża większość w obu izbach oraz przeprowadzenie całej procedury konstytucyjnej. Trzeba też ustalić sposób wyboru sędziów i zasady postępowania ze sprawami, które pozostają już w toku.









