Kaczyński ma zeznawać jako świadek. Wpis Giertycha przed przesłuchaniem wywołał burzę

Jarosław Kaczyński ma zostać przesłuchany w prokuraturze jako świadek w sprawie tzw. „dwóch wież”. Zanim do tego doszło, Roman Giertych opublikował wpis, który natychmiast podgrzał polityczne emocje. Poseł koalicji rządzącej napisał do prezesa PiS słowa, które zabrzmiały bardziej jak triumfalna zaczepka niż spokojny komentarz do czynności procesowej.

Sprawa jest wyjątkowo wrażliwa, bo dotyczy śledztwa o mocnym tle politycznym i nazwisk z pierwszego szeregu. Wraca też wcześniejsze przesłuchanie Barbary Skrzypek, śmierć byłej współpracowniczki Kaczyńskiego oraz odsunięcie prokurator Ewy Wrzosek od tego postępowania. Tym bardziej każdy publiczny gest wokół przesłuchania prezesa PiS szybko staje się paliwem dla kolejnej awantury.

Prezes PiS ma zeznawać jako świadek

Jarosław Kaczyński ma zostać przesłuchany w ramach śledztwa dotyczącego tzw. „dwóch wież”. Według podanych informacji prezes PiS ma wystąpić w tej czynności jako świadek.

Samo postępowanie było wcześniej umorzone, ale po zmianie władzy wrócono do sprawy. Ten fakt nadaje całej historii polityczny ciężar, bo dotyczy lidera największej partii opozycyjnej i śledztwa, które od dawna wywołuje spór między obozami.

W takim kontekście nawet pojedynczy wpis polityka potrafi wywołać eksplozję komentarzy. Tak stało się po publikacji Romana Giertycha, który odniósł się do planowanego przesłuchania Kaczyńskiego w bardzo osobistym tonie.

Giertych napisał do Kaczyńskiego: „przyznaj się”

Roman Giertych opublikował w mediach społecznościowych wpis skierowany do prezesa PiS. Napisał: „Jarku jutro przesłuchujemy cię w prokuraturze. Nie bój się. Wuj będzie z tobą i pomoże ci wyjaśnić wszystko. I najważniejsza rada: przyznaj się”.

Te słowa natychmiast przesunęły uwagę z samej czynności procesowej na zachowanie polityka koalicji rządzącej. Zwłaszcza że przesłuchanie w prokuraturze powinno kojarzyć się z formalną procedurą, a nie z publiczną zaczepką pod adresem lidera opozycji.

Kancelaria posła Giertycha reprezentuje stronę postępowania, co może tłumaczyć jego możliwy udział w przesłuchaniu. Nie zmienia to jednak politycznej wymowy wpisu, który został odebrany jako demonstracyjne wejście w rolę należącą do organów ścigania.

Wraca nazwisko Ewy Wrzosek

Śledztwo przydzielono wcześniej prokurator Ewie Wrzosek. Wokół jej osoby narosły kontrowersje polityczne, bo była kojarzona z publiczną krytyką Prawa i Sprawiedliwości.

W ramach tego postępowania 12 marca ubiegłego roku przesłuchano Barbarę Skrzypek. Przesłuchanie nie było rejestrowane, protokół sporządziła prokurator, a w czynności uczestniczyli także pełnomocnicy strony zawiadamiającej.

Barbara Skrzypek zmarła trzy dni później w wyniku rozległego zawału serca. To fakt, który w debacie publicznej nadał sprawie szczególnie ciężki wymiar, choć sama kolejność zdarzeń nie może być traktowana jako dowód odpowiedzialności kogokolwiek za jej śmierć.

Prokurator została odsunięta od sprawy

W opisie sprawy podkreślono, że Barbara Skrzypek informowała o problemach zdrowotnych, a prokurator nie zgodziła się na udział jej pełnomocnika w przesłuchaniu. Ten wątek stał się jednym z najczęściej podnoszonych argumentów przez krytyków sposobu prowadzenia czynności.

Ostatecznie Ewa Wrzosek została odsunięta od tego śledztwa. Dla przeciwników rządu to kolejny element budujący podejrzenie, że wokół postępowania jest zbyt wiele politycznych emocji.

Planowane przesłuchanie Kaczyńskiego w takim otoczeniu nie mogło więc przejść niezauważone. Gdy do sprawy dołączył wpis Giertycha, temat prawny natychmiast zamienił się w kolejną odsłonę ostrego konfliktu między władzą a opozycją.

Procedura czy polityczny spektakl?

Najważniejszy formalny fakt pozostaje prosty: Kaczyński ma zeznawać jako świadek. To rozróżnienie ma znaczenie, bo w sprawach o tak wysokiej temperaturze każde mocniejsze słowo może sugerować więcej, niż wynika z samej procedury.

Wpis Giertycha sprawił jednak, że pytania o standardy wróciły natychmiast. Jeżeli polityk obozu rządzącego publicznie pisze, że będzie „przesłuchiwał” lidera opozycji, przeciwnicy władzy zyskują argument, że prokuratorska czynność zostaje obudowana politycznym przekazem.

Dla opinii publicznej kluczowe będzie nie tylko to, co Kaczyński powie jako świadek, ale też czy całe postępowanie zachowa wiarygodność. Przy takim poziomie emocji każdy gest może zostać odczytany jako dowód, że sprawa „dwóch wież” dawno wyszła poza zwykły spór prawny.

Udostępnij to 👇