Leszek Miller nie zostawił miejsca na dyplomatyczne półcienie. W rozmowie z Bogdanem Rymanowskim były premier ostro oceniał działania władz Ukrainy wobec Polski i mówił o sprawie Orderu Orła Białego dla Wołodymyra Zełenskiego. W jego wypowiedzi padł też brutalny obraz Polski jako państwa, które nie powinno być traktowane jak darmowe zaplecze wojny.
To nie była tylko krytyka Kijowa. Miller wrócił również do wystąpienia Włodzimierza Czarzastego w ukraińskim parlamencie i zapowiedział, że nigdy nie poda mu ręki. Taki polityczny gest pokazuje, jak mocno spór o Ukrainę wszedł już w krajowe relacje na lewicy.
Miller mówi o Zełenskim i piłce przerzuconej do Warszawy
Leszek Miller odniósł się do kwestii ewentualnego odebrania Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu. W jego ocenie prezydent Nawrocki zawahał się przed podjęciem decyzji, a polityczna inicjatywa wróciła z Kijowa do Warszawy.
Były premier ocenił, że taka sytuacja jest dla Warszawy bardzo zła. Według niego, jeśli prezydent zapowiada zamiar pozbawienia Zełenskiego orderu, to późniejsze wycofanie się z tej zapowiedzi byłoby kompromitacją nie tylko samego prezydenta.
Miller przedstawił to jako sygnał wysyłany do Kijowa. W jego narracji Ukraina mogłaby odczytać takie cofnięcie jako dowód, że wobec Polaków można sobie pozwolić na lekceważenie, bo i tak nie odpowiedzą stanowczo.
Polska pomoc z warunkami. Lista postulatów była długa
Ostro zabrzmiała ocena stosunku władz Ukrainy do Polski. Miller przekonywał, że Polacy boją się „rzucić rękawicę Kijowowi” i nie potrafią uzależnić pomocy od spełnienia własnych postulatów.
Były premier wymienił konkretne oczekiwania. Mówił o tranzycie z opłatami, przyszłej odbudowie Ukrainy z udziałem polskich firm, wejściu Ukrainy do Unii z zabezpieczeniami interesów polskich rolników i przedsiębiorców oraz NATO z realnym wzmocnieniem Polski.
Osobne miejsce zajęła pamięć historyczna. Miller wskazał na ekshumacje „bez łaski” i bez żadnych warunków, a także na prawo do nazywania zbrodniarzy zbrodniarzami, bez politycznego kneblowania tego języka.
Padło brutalne zdanie o Polsce
Wypowiedź Millera wybrzmiała najmocniej, gdy mówił o roli Polski wobec wojny. Stwierdził, że Polska nie jest darmowym zapleczem wojny ani darmową stacją przeładunkową.
Po tych słowach były premier użył jeszcze ostrzejszego określenia, wskazując, że Polska nie jest „tanią dzi..ą”. To sformułowanie było wulgarne i celowo szokujące, ale w jego wypowiedzi miało podkreślić sprzeciw wobec traktowania Polski jako państwa, które daje wszystko bez politycznej ceny.
Właśnie dlatego ta wypowiedź może wywołać tak silne reakcje. Nie dotyczy tylko emocji wobec Ukrainy, ale pytań o to, czy polska pomoc, tranzyt, odbudowa i bezpieczeństwo powinny być wiązane z twardymi warunkami.
Czarzasty usłyszał od Millera osobistą deklarację
Miller wrócił też do wystąpienia Włodzimierza Czarzastego w ukraińskim parlamencie z 24 lutego. Czarzasty zakończył je słowami „sława Ukrainie”, co były premier uznał za zachowanie haniebne.
Deklaracja Millera była osobista i bezwarunkowa. Zapowiedział, że nigdy w życiu nie poda ręki obecnemu marszałkowi Sejmu, który był przecież jego politycznym kolegą.
Były lider SLD stwierdził również, że okrzyk jest przypisany do pozdrowienia banderowskiego. Według niego nikt przed Czarzastym nie posunął się tak daleko, co jeszcze mocniej pokazuje skalę pęknięcia między dawnymi politycznymi sojusznikami.
Spór o Ukrainę wraca do polskiej polityki
Cała wypowiedź Millera układa się w jedno ostrzeżenie: relacje z Ukrainą nie mogą jego zdaniem opierać się na jednostronnej gotowości Polski do ustępstw. Były premier mówił o orderze, tranzycie, odbudowie, NATO, Unii, ekshumacjach i pamięci historycznej jako elementach jednej większej układanki.
To dlatego ta rozmowa wykracza poza zwykły polityczny komentarz. Miller uderzył jednocześnie w sposób prowadzenia relacji z Kijowem i w symboliczne gesty polskich polityków wobec Ukrainy.
Do debaty będą wracać zapewne dwa zdania: jedno o tym, że Polska nie jest darmowym zapleczem wojny, drugie o odmowie podania ręki Czarzastemu. W nich skupił się cały konflikt, który będzie wracał przy każdej kolejnej decyzji dotyczącej Ukrainy.









