Prąd w 2026 roku może kosztować więcej, choć taryfy lekko spadły. Problem kryje się w całym rachunku

W 2026 roku wielu odbiorców patrzy na rachunek za energię i widzi coś więcej niż prostą cenę jednej kilowatogodziny. System zamrożenia cen prądu obowiązujący do końca 2025 roku nie został przedłużony, a nowe taryfy są tylko częścią całej faktury. Dlatego nawet przy minimalnie niższych taryfach końcowe opłaty mogą wzrosnąć.

Eksperci zwracają uwagę, że koszt produkcji energii to dziś tylko część rachunku. Resztę tworzą dystrybucja, opłaty, podatki i koszty polityki klimatycznej, które odbiorca widzi dopiero po zsumowaniu wszystkich pozycji.

Zamrożenie cen skończyło się z końcem 2025 roku

Jedną z najważniejszych zmian dla gospodarstw domowych jest brak przedłużenia programu zamrożenia cen prądu na 2026 rok. To oznacza, że odbiorcy muszą uważniej patrzeć na realne koszty widoczne na fakturach.

Nowe taryfy mogą być minimalnie niższe od wcześniejszych pułapów maksymalnych. Nie zamyka to jednak sprawy, bo rachunek za prąd nie składa się wyłącznie z ceny energii czynnej.

Całkowite opłaty mogą wzrosnąć przez inne składowe. Dla gospodarstwa domowego liczy się więc nie sam komunikat o taryfie, lecz końcowa kwota do zapłaty.

Produkcja energii to tylko część faktury

Wysokie rachunki wynikają z konstrukcji całego systemu. Cena energii produkowanej w elektrowni nie jest tym samym, co kwota naliczona odbiorcy po doliczeniu opłat.

Marcin Izdebski z Centrum Strategii Rozwojowych wskazuje, że koszt produkcji energii to obecnie tylko około połowy rachunku. Druga część wynika z dystrybucji, opłat, podatków oraz kosztów związanych z polityką ETS.

To tłumaczy, dlaczego odbiorcy często nie rozumieją różnicy między ceną kilowatogodziny a wysokością faktury. W praktyce płacą za energię, jej dostarczenie i cały zestaw kosztów regulacyjnych.

ETS i VAT zwiększają polityczne napięcie wokół cen

W debacie o cenach prądu coraz mocniej pojawia się ETS, czyli system opłat związanych z emisjami. Krytycy wskazują, że te koszty obciążają zarówno obywateli, jak i firmy.

Ekspert cytowany przez Business Insider zwraca uwagę, że dodatkowym obciążeniem jest VAT naliczany po uwzględnieniu innych kosztów. Właśnie stąd bierze się teza, że odbiorcy płacą za ten sam prąd kilka razy w różnych elementach rachunku.

To nie jest tylko spór o jedną pozycję na fakturze. Jeśli koszt energii rośnie dla przedsiębiorstw, może osłabiać konkurencyjność firm, nawet wtedy, gdy Polska ma niższe koszty pracy niż część państw Zachodu.

Gospodarstwa domowe mogą odczuć kolejne regulacje

W materiale pojawia się ostrzeżenie, że nowe regulacje mogą oznaczać dla gospodarstw domowych dodatkowe 3-4 tys. zł rocznie. Taka kwota byłaby szczególnie dotkliwa dla rodzin o wysokim zużyciu energii i osób ogrzewających dom prądem.

Wskazywanym ryzykiem jest ETS-2, który ma obejmować między innymi ogrzewanie, transport i zużycie energii. To pokazuje, że rachunek za prąd coraz częściej łączy się z szerszym kosztem transformacji energetycznej.

Najtrudniejsze dla odbiorcy jest to, że część tych kosztów nie wygląda jak jedna prosta podwyżka. Pojawiają się w różnych miejscach domowego budżetu, od faktury za energię po koszty ogrzewania i transportu.

Ile kosztuje 1 kWh z dystrybucją

W 2026 roku całkowity koszt 1 kWh energii elektrycznej z dystrybucją w najpopularniejszej taryfie G11 dla gospodarstw domowych wynosi średnio od około 0,95 zł do 1,15 zł brutto. Cena zależy od operatora oraz regionu.

Różnice regionalne wynikają między innymi z opłat dystrybucyjnych. Odbiorca może mieć podobne zużycie jak rodzina w innej części kraju, a mimo to zapłacić inną kwotę za każdą kilowatogodzinę.

Dlatego porównywanie samych cen energii może prowadzić do błędnych wniosków. W codziennym budżecie liczy się koszt łączny, a ten obejmuje więcej niż samą energię czynną.

Propozycja obniżki cen opiera się na kilku elementach

W debacie pojawia się projekt określany jako Tani prąd – 33 proc. Zakłada on między innymi wykorzystanie przychodów z ETS do obniżenia cen energii.

Wśród proponowanych rozwiązań wymieniane są również likwidacja dodatkowych opłat, obniżenie VAT do 5 proc. oraz uproszczenie struktury kosztów. To pokazuje, że spór o ceny prądu dotyczy całego modelu naliczania opłat.

Dla odbiorców najważniejsze pozostaje jednak to, co realnie znajdzie się na fakturze. W 2026 roku sama informacja o taryfie nie wystarcza, bo rachunek tworzy wiele składników, a każdy z nich może przesądzić o końcowej kwocie.

Udostępnij to 👇