Koniec wielkiej ulgi na paliwo. Kierowcy mają odczuć pełne ceny

Rząd Donalda Tuska potwierdził wygaszanie programu Ceny Paliwa Niżej, a pierwsza ważna zmiana ma wejść już 16 czerwca 2026 roku. Obniżona akcyza znika, co według opisanych wyliczeń może oznaczać wzrost cen benzyny i diesla o blisko 30 groszy na litrze. Dla kierowców to początek końca okresu sztucznie łagodzonych rachunków przy dystrybutorach.

VAT i ceny maksymalne mają działać tylko do końca czerwca. Potem powrót pełnych stawek może zaboleć szczególnie firmy transportowe, rolników i osoby codziennie dojeżdżające samochodem.

Ulga miała chronić przed kryzysem paliwowym

Pakiet CPN został uruchomiony pod koniec marca 2026 roku jako reakcja na kryzys paliwowy wywołany konfliktem wokół Iranu i blokadą cieśniny Ormuz. W ramach programu obniżono VAT do 8 procent, zmniejszono akcyzę i zastosowano limity cen detalicznych. Dzięki temu Polacy przez prawie trzy miesiące mieli tankować taniej o około 1,20 zł na litrze.

Teraz rząd stopniowo wygasza rozwiązania osłonowe. Z dniem 16 czerwca znika obniżona akcyza, a obniżony VAT oraz ceny maksymalne mają obowiązywać do końca miesiąca. To oznacza, że przełom czerwca i lipca może stać się dla kierowców momentem gwałtowniejszego wzrostu kosztów.

Firmy odczują zmianę szybciej

Najmocniej brak ulgi akcyzowej mogą poczuć firmy transportowe, rolnicy i przewoźnicy. Dla nich ceny netto mają bezpośrednie znaczenie w codziennych kosztach działalności. Jeśli paliwo drożeje, presja przenosi się na transport, produkcję i ceny usług.

Zwykli kierowcy mogą przez chwilę nie zauważyć pełnej różnicy dzięki marży Orlenu. Jednak po 30 czerwca powrót standardowego VAT-u może podnieść ceny o kolejne kilkadziesiąt groszy. To właśnie ten drugi etap może okazać się bardziej bolesny dla domowych budżetów.

Rachunek za tani okres wraca do kierowców

Decyzja rządu ma wynikać z poprawy sytuacji na światowych rynkach ropy po zapowiedziach porozumienia pokojowego. Problem w tym, że tańsza ropa nie musi natychmiast przełożyć się na ceny na stacjach. Ten moment opisano jako trudne okno uderzeniowe.

Po miesiącach niższych cen budżet państwa poniósł koszty programu, a teraz rachunek wraca do kierowców. Największe miasta i regiony uzależnione od samochodu mogą odczuć zmianę szczególnie mocno. Koniec ulg stanie się więc nie tylko tematem przy dystrybutorach, ale też kolejnym politycznym testem dla rządu.

Udostępnij to 👇