Karol Nawrocki podczas wizyty w Stanach Zjednoczonych postawił sprawę jasno: im więcej amerykańskich żołnierzy w Polsce, tym lepiej. Prezydent RP podkreślił, że stała obecność wojsk USA jest celem strategicznym, a dobre relacje z Donaldem Trumpem mają służyć interesom Polski. W tle są bezpieczeństwo wschodniej flanki NATO, 10 tysięcy żołnierzy USA w Polsce i oczekiwanie na F-35.
Ta wypowiedź nie jest tylko dyplomatycznym gestem. Nawrocki uderzył też w rząd, sugerując, że nie wykorzystuje on sprzyjającej koniunktury w relacjach z Waszyngtonem.
Wizyta w USA i rozmowy o interesach Polski
Prezydent RP przebywał w Stanach Zjednoczonych na zaproszenie Donalda Trumpa, który obchodził tego dnia urodziny. Nawrocki wziął udział w gali UFC Freedom 250, a wcześniej spotkał się z dziennikarzami w Silver Spring. Podkreślał, że każde spotkanie z prezydentem USA jest dla niego czasem rozmowy o interesach Polski.
Według Nawrockiego Donald Trump regularnie powtarza, że Polska jest wzorowym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych. Prezydent mówił też, że Trump ceni naród polski, historię, wydatki na zbrojenia oraz udział polskich żołnierzy w misjach amerykańskich i NATO. To właśnie na tym tle padła deklaracja o dążeniu do stałej obecności wojsk USA.
Prezydent krytykuje polityków w Polsce
Nawrocki ocenił, że w Polsce pojawia się problem z antyamerykańską narracją wielu ważnych polityków, także z rządu. Mówił również o kłopocie z egzekwowaniem ustaleń podejmowanych na najwyższym poziomie politycznym z Donaldem Trumpem. Jego zdaniem państwo mogłoby być dalej, gdyby rząd potrafił skorzystać z relacji dwóch prezydentów.
Prezydent zapowiedział, że chce mobilizować rząd do wykorzystania tej sytuacji. Zaznaczył, że Polska, państwa skandynawskie i Rumunia są bastionami wolnego świata, a odpowiedzialność za Europę przesunęła się w kierunku Europy Środkowo-Wschodniej. To ma być argument za większą obecnością USA na wschodniej flance.
Stałe bazy zależą od sprawności państwa
Pytany o zwiększanie amerykańskiej obecności i stałe bazy, Nawrocki mówił, że atmosfera jest na tyle dobra, iż przy sprawnym funkcjonowaniu rządu Polska mogłaby to osiągnąć. Wskazywał jednocześnie, że relacji nie buduje się obrażaniem lidera Stanów Zjednoczonych ani podważaniem sojuszu polsko-amerykańskiego.
Prezydent przypomniał, że Polska jest w G20, ma 10 tysięcy amerykańskich żołnierzy i że pojawiają się F-35. Te elementy tworzą obraz kraju, który chce stać się jeszcze ważniejszym punktem NATO. Pytanie brzmi, czy polityczny spór w Warszawie nie osłabi negocjacyjnej przewagi, którą Nawrocki widzi w relacjach z Trumpem.









