Masz czas tylko do 30 czerwca. Jeden brakujący dokument może uderzyć w rachunki za prąd

Przedsiębiorcy, rzemieślnicy i rolnicy korzystający z cen maksymalnych energii za drugą połowę 2024 roku mają przed sobą termin, którego nie wolno zlekceważyć. Do 30 czerwca 2026 roku trzeba dopilnować formalności związanych z informacją o pomocy publicznej lub pomocy de minimis.

Stawką nie jest drobna urzędowa korekta. Sprawa może skończyć się wstecznym przeliczeniem rachunków za prąd i fakturą korygującą obejmującą kwoty od kilku do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Kogo dotyczy obowiązek

Chodzi o mikro-, małe i średnie przedsiębiorstwa oraz producentów rolnych, którzy w drugiej połowie 2024 roku korzystali z zamrożonych cen energii. Ulga została potraktowana jako forma pomocy publicznej, dlatego odbiorcy muszą złożyć odpowiednią informację.

Bez tego sprzedawca energii może uznać, że odbiorca nie miał prawa do preferencyjnej ceny. W praktyce oznaczałoby to cofnięcie zastosowanej zniżki i przeliczenie wcześniejszego zużycia według stawek z umowy handlowej.

Najważniejsza data to 30 czerwca 2026 roku. Po tym terminie brak dokumentu może zostać potraktowany tak, jakby odbiorca nie spełnił warunków korzystania z niższej ceny.

Rachunek grozy może przyjść po czasie

Największy problem polega na tym, że konsekwencje mogą dotyczyć okresu już rozliczonego. Firmy i gospodarstwa rolne mogły przez miesiące funkcjonować w przekonaniu, że sprawa jest zamknięta, a teraz muszą wrócić do dokumentów za drugą połowę 2024 roku.

Taki scenariusz oznacza, że sprzedawca anuluje zniżkę, przelicza zużycie i wystawia fakturę korygującą. Dla małego zakładu, piekarni, warsztatu albo gospodarstwa rolnego taki jednorazowy wydatek może być bardzo trudny do udźwignięcia.

Błąd też może kosztować

Ostrzeżenie dotyczy nie tylko tych, którzy nie złożyli dokumentu. Problem może mieć również odbiorca, który wysłał informację wcześniej, ale nie odpowiedział na wezwanie do poprawienia błędu.

Jeżeli w formularzu pojawiła się omyłka pisarska albo rachunkowa, a korekta nie została uzupełniona, sprzedawca może potraktować dokument jak nieskuteczny. To oznacza, że sam fakt wysłania formularza nie musi jeszcze zamykać sprawy.

Dlatego kluczowe jest nie tylko złożenie informacji, ale także sprawdzenie, czy została pozytywnie zweryfikowana przez sprzedawcę energii.

Co trzeba sprawdzić przed końcem czerwca

Najrozsądniejszy krok to wejście do portalu klienta swojego sprzedawcy energii i sprawdzenie statusu dokumentu. Dotyczy to między innymi odbiorców obsługiwanych przez PGE, Tauron, Eneę, Energę czy E.ON.

Jeżeli system pokazuje brak dokumentu, trzeba złożyć go jak najszybciej. Jeżeli pojawiło się wezwanie do korekty, nie wolno go ignorować. W wielu przypadkach formularz można wypełnić elektronicznie, wygenerować plik PDF i podpisać go profilem zaufanym albo podpisem kwalifikowanym.

Nie warto zostawiać tego na ostatnie godziny. Im bliżej terminu, tym większe ryzyko przeciążenia portali i problemów technicznych. A przy takim obowiązku liczy się nie zamiar, lecz skuteczne złożenie dokumentu.

To formalność, która może zdecydować o kosztach

Cała sprawa pokazuje, jak niebezpieczne dla małych firm potrafią być obowiązki ukryte w systemie rozliczeń. Cena maksymalna miała chronić przed skokiem kosztów energii, ale po czasie może stać się źródłem poważnego ryzyka finansowego.

Do 30 czerwca 2026 roku przedsiębiorcy i rolnicy powinni więc sprawdzić nie tylko, czy korzystali z preferencyjnych cen, ale także czy mają prawidłowo złożoną i potwierdzoną informację o pomocy. Jeden brakujący formularz może zamienić wcześniejszą ulgę w kosztowną korektę.

Udostępnij to 👇