Rosyjska gospodarka zaczyna pękać. Na forum w Petersburgu padły słowa, których Kreml nie chciał słyszeć

Władimir Putin zapewnia o stabilnym rozwoju, ale za kulisami najważniejszego rosyjskiego forum gospodarczego wybrzmiał zupełnie inny ton. Podczas SPIEF w Petersburgu przedsiębiorcy i część urzędników mówili o stagnacji, demografii i rosnących kosztach wojny. Najmocniej zabrzmiały słowa: jest źle.

Rosja przez lata próbowała pokazywać odporność na sankcje i wydatki wojenne. Teraz nawet oficjalne prognozy zaczynają wyglądać jak ostrzeżenie, a wypowiedzi ludzi biznesu pokazują, że stary model przestał działać.

Forum pełne przepychu znalazło się w cieniu problemów

Międzynarodowe Forum Ekonomiczne w Petersburgu od lat jest jednym z najważniejszych pokazów siły rosyjskiego państwa. To wielodniowe spotkanie urzędników, menedżerów, przedstawicieli mediów i wpływowych gości z Rosji oraz zagranicy.

Od czasu inwazji na Ukrainę Moskwa wykorzystuje SPIEF do wzmacniania relacji z krajami spoza Zachodu i demonstrowania, że gospodarka wytrzymuje sankcje. Tegoroczna edycja odbywała się jednak w atmosferze narastających pytań o to, czy kraj nadal udźwignie koszty wojny.

W tle pojawił się także symboliczny obraz czarnego dymu nad Petersburgiem po ukraińskim ataku dronów. Dla wielu obserwatorów ten kontrast między oficjalnym splendorem forum a realnym napięciem wokół Rosji był trudny do przeoczenia.

Wojna prawie zniknęła z paneli, ale nie z gospodarki

Uczestnicy forum liczyli na odpowiedź, czy rosyjska gospodarka nadal może ciągnąć wojenne obciążenia. Zamiast tego w panelach prawie nie mówiono o wojnie w Ukrainie, a rozmowy koncentrowały się na klimacie inwestycyjnym i sztucznej inteligencji.

Problem polega na tym, że omijanie tematu nie usuwa jego skutków. Między informacjami o ataku dronów, pokazowymi ekspozycjami i wizytami amerykańskich gości pojawiały się wypowiedzi sugerujące rosnący niepokój o stan gospodarki.

Maksym Orieszkin, zastępca szefa administracji Putina, powiedział, że Rosja nie powinna oczekiwać powrotu do sytuacji sprzed wojny ani zniesienia zachodnich sankcji. To zdanie brzmi jak przyznanie, że izolacja nie jest chwilowym epizodem, lecz realnym warunkiem dalszego funkcjonowania państwa.

Prognozy wzrostu spadły niemal do zera

Rosyjska gospodarka w 2026 roku coraz wyraźniej wyhamowuje. Spowolnienie zaczyna przypominać stagnację, a część analityków i urzędników przewidywała nawet możliwość recesji pod ciężarem wojennych obciążeń.

Najbardziej wymowny sygnał przyszedł z prognoz wzrostu PKB. Wicepremier Aleksandr Nowak ogłosił obniżenie prognozy z 1,3 proc. do zaledwie 0,4 proc.

To gwałtowny kontrast wobec pierwszych lat wojny, gdy ogromne wydatki na obronność napędzały gospodarkę mimo sankcji uderzających w sektor cywilny. W 2023 roku rosyjska gospodarka urosła o 4,1 proc., a w 2024 roku o 4,9 proc., lecz ten efekt zaczyna słabnąć.

Biznes mówi wprost: stary model przestał działać

Podczas zamkniętego biznesowego śniadania organizowanego przez Sbierbank padły wyjątkowo mocne oceny. Roman Trocenko, miliarder i założyciel korporacji Aeon, stwierdził, że jest źle, ponieważ stary model, który działał przez wiele lat, przestał funkcjonować.

Trocenko wiązał spowolnienie z problemem demograficznym. Rosja zmaga się z gwałtownym spadkiem liczby ludności, a liczba urodzeń miała spaść w ubiegłym roku do najniższego poziomu od 200 lat.

Problemy widać także w wielkim przemyśle. Aleksiej Mordaszow, najbogatszy Rosjanin i magnat stalowy, mówił o ograniczeniu tegorocznego programu inwestycyjnego Severstalu o 24 proc. oraz o ujemnych przepływach pieniężnych mimo wieloletniej rentowności firmy.

Putin uspokaja, ale liczby brzmią coraz gorzej

Putin podczas wystąpienia plenarnego sprawiał wrażenie, jakby nie przejmował się problemami gospodarczymi. Stwierdził, że Rosja podąża ścieżką umiarkowanego wzrostu charakterystyczną dla państw europejskich.

Prezydent Rosji przekonywał również, że jeśli ktoś odpowiada za słabsze wyniki, są to urzędnicy państwowi. Zapewniał przy tym, że dalszy rozwój kraju jest zagwarantowany.

Ten oficjalny spokój zderza się jednak z wypowiedziami biznesmenów, spadającymi prognozami i pytaniami o koszty wojny. Jeśli model napędzany zbrojeniami rzeczywiście traci moc, Kreml może mieć przed sobą problem, którego nie da się przykryć nawet najbardziej wystawnym forum w Petersburgu.

Udostępnij to 👇