Tragiczny finał akcji w kopalni Eko-Plus. Ratownicy dotarli do górnika za późno

Dramatyczna akcja ratownicza w prywatnej kopalni Eko-Plus w Bytomiu zakończyła się najgorszą możliwą wiadomością. Po silnym wstrząsie pod ziemią jeden z górników pozostał w wyrobisku, a kontaktu z nim nie udało się nawiązać. Ratownicy dotarli do poszukiwanego pracownika, ale nie stwierdzili u niego czynności życiowych.

Do zdarzenia doszło w środę 17 czerwca, w rejonie położonym 650 metrów pod ziemią. W zagrożonym miejscu było dziewięciu górników, ośmiu zdołało wycofać się samodzielnie. Ta tragedia pokazuje, jak szybko zwykła zmiana w kopalni może zamienić się w walkę z czasem i nieprzewidywalnym górotworem.

Silny wstrząs zatrzymał akcję na wiele godzin

W środę po południu w kopalni Eko-Plus w Bytomiu doszło do silnego wstrząsu. W zagrożonym rejonie, znajdującym się 650 metrów pod ziemią, pracowało dziewięciu górników.

Ośmiu z nich wycofało się o własnych siłach, ale jeden pracownik pozostał w wyrobisku. To właśnie wtedy rozpoczęła się akcja ratownicza, której przebieg od początku utrudniała utrzymująca się aktywność sejsmiczna.

Ratownicy przez kilka godzin nie mogli opuścić bazy ratowniczej i wejść w rejon poszukiwań. Brak kontaktu z zaginionym górnikiem zwiększał napięcie, bo każda godzina pod ziemią oznaczała coraz większą niepewność.

O godzinie 21:00 sytuacja pozwoliła wejść do wyrobiska

Przedstawiciel sztabu akcji ratowniczej informował, że o godzinie 21:00 zagrożenie sejsmiczne spadło. Dopiero wtedy ratownicy mogli rozpocząć penetrację wyrobiska, w którym znajdował się zaginiony pracownik.

To był przełomowy moment akcji, ale nie oznaczał jeszcze dobrych wiadomości. Pod ziemią ratownicy musieli działać w warunkach, w których wcześniejszy wstrząs i ryzyko kolejnych ruchów górotworu ograniczały tempo działań.

Finał okazał się tragiczny. Poszukiwany górnik nie żyje, a po dotarciu do niego ratownicy nie stwierdzili czynności życiowych.

Zmarły górnik miał około 40 lat

Według przedstawicieli kopalni zmarły pracownik miał około 40 lat. Ten jeden szczegół nadaje tragedii osobisty wymiar, bo za komunikatem o akcji ratowniczej stoi człowiek, który nie wrócił z pracy.

W takich zdarzeniach najpierw pojawiają się liczby: głębokość, godziny, liczba osób w rejonie zagrożenia i poszkodowanych. Dopiero potem dociera najcięższy fakt, że jedna rodzina otrzymała wiadomość, której nikt nie chce usłyszeć.

Kopalnia Eko-Plus jest jedną z dwóch w Polsce prywatnych kopalń węgla z polskim kapitałem. Działa od 2010 roku, eksploatuje złoża po dawnej kopalni Powstańców Śląskich i zatrudnia blisko 400 osób.

Dwóch górników trafiło do szpitala na obserwację

Służby medyczne wezwane do kopalni przebadały na miejscu trzech górników poszkodowanych we wstrząsie. Dyrektor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach Łukasz Pach przekazał, że dwóch z nich zabrano do szpitala na obserwację.

Jeden z rannych doznał urazu głowy, drugi urazu uda. Obaj byli w stanie dobrym, co w obliczu śmierci jednego z pracowników jest jedyną informacją dającą choć odrobinę ulgi.

Trzeci górnik na własne życzenie wrócił do domu. Po południu przy kopalni lądował także śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, ale gdy okazało się, że ostatniego górnika nie uda się szybko wydobyć, maszyna została odesłana.

Wstrząsy to jedno z najgroźniejszych ryzyk pod ziemią

Podziemne wstrząsy należą do najczęstszych przyczyn wypadków górniczych, obok wybuchów metanu i pyłu węglowego. Dane Wyższego Urzędu Górniczego pokazują skalę zagrożenia: co roku w polskich kopalniach węgla kamiennego notuje się około 1,5 tysiąca wysokoenergetycznych wstrząsów o magnitudzie powyżej 1,7.

Większość takich zdarzeń nie powoduje negatywnych skutków, ale niektóre stają się dramatem. Przyczyną wstrząsów jest najczęściej odprężenie górotworu wskutek eksploatacji węgla, czyli uwolnienie energii skumulowanej w skałach.

Warunki geologiczne sprawiają, że jedne wstrząsy są mocno odczuwalne na powierzchni, a inne pozostają dla ludzi na górze niemal niezauważalne. Dla górników pracujących kilkaset metrów pod ziemią nawet chwilowa zmiana sytuacji może jednak oznaczać śmiertelne zagrożenie.

Bytom czeka na wyjaśnienia po tragedii

Najpilniejsze pytania po tej tragedii dotyczą przebiegu wstrząsu, warunków w rejonie zagrożenia i decyzji podejmowanych w czasie akcji. Na razie najważniejszy pozostaje fakt, że jeden z pracowników kopalni Eko-Plus zginął, a dwóch innych trafiło do szpitala.

Akcja ratownicza pokazała brutalne ograniczenia pracy pod ziemią. Ratownicy musieli czekać, aż spadnie zagrożenie sejsmiczne, choć każda minuta bez kontaktu z zaginionym górnikiem była dla wszystkich najgorszym możliwym sygnałem.

Ta historia kończy się ciszą po dramacie, ale nie kończy pytań o bezpieczeństwo. Kopalnia zatrudniająca setki osób będzie musiała zmierzyć się z konsekwencjami wstrząsu, który jednego dnia zabrał życie około 40-letniemu pracownikowi.

Udostępnij to 👇