Śledztwo w sprawie Zondacrypto miało ruszyć zdecydowanie ale zamiast tego pojawiły się zarzuty chaosu i paraliżu. W tle są dziesiątki tysięcy poszkodowanych oraz kwoty liczone w setkach milionów złotych. Największe emocje budzi rola prokuratora Marka Wełny znanego także ze sprawy Polnordu i Romana Giertycha.
Politycy opozycji mówią już o odpowiedzialności obecnej władzy i wskazują Waldemara Żurka. Ta historia łączy kryptowaluty prokuratorskie roszady i pytania o dowody które mogły zniknąć. Dalej robi się jeszcze bardziej nerwowo.
Śledztwo które miało wyjaśnić ogromne straty nagle stanęło w miejscu
Sprawa Zondacrypto dotyczy klientów którzy według opisywanych doniesień mogli stracić co najmniej 350 mln zł. W sprawie pojawia się też liczba nawet 30 tysięcy poszkodowanych osób. To skala która sama w sobie wymagałaby szybkich i precyzyjnych działań organów ścigania.
Zamiast obrazu sprawnej reakcji pojawia się jednak opis zwłoki i oczekiwania służb na decyzje prokuratury. Funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości mieli czekać na wytyczne zanim mogli podjąć czynności. W tym czasie według relacji byłych pracowników w firmie miało dojść do resetowania urządzeń służbowych.
Najmocniej brzmi informacja o laptopach i telefonach które miały zostać przywrócone do ustawień fabrycznych. Jeśli dane faktycznie przepadły śledztwo mogło stracić dowody o kluczowym znaczeniu. To właśnie ten element sprawia że polityczny spór natychmiast przerodził się w pytanie o odpowiedzialność.
Wicerzecznik PiS Mateusz Kurzejewski ocenił że Waldemar Żurek i koalicja rządząca poniosą odpowiedzialność za skutki tej sprawy. W tle padają słowa o bałaganie w prokuraturze który miał umożliwić wyczyszczenie dowodów. Tak ostre stwierdzenia zapowiadają że sprawa nie zniknie po jednym komunikacie.
Marek Wełna wraca w zupełnie nowym kontekście
W centrum kontrowersji pojawia się prokurator Marek Wełna. Od lutego pełni funkcję naczelnika śląskiego wydziału do spraw przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej. To właśnie ten wydział ma znaczenie dla spraw o dużej wadze i skomplikowanym tle.
Wełna jest łączony z wcześniejszym postępowaniem dotyczącym spółki Polnord. W tej sprawie zarzuty usłyszał Roman Giertych a postępowanie wobec niego ostatecznie zostało umorzone. Według opisywanych informacji rola Wełny w tamtym wątku została ujawniona przez Gazetę Polską Codziennie.
W aferze Zondacrypto prokurator miał wnioskować o odwołanie doświadczonych śledczych. Na liście miał znaleźć się prokurator Marcin Rodzaj badający wątki związane z rynkiem kryptowalut i zaginięciem Sylwestra Suszka. To nazwisko ma szczególną wagę bo Suszek był twórcą giełdy BitBay poprzedniczki Zondacrypto.
Pojawia się też próba odwołania prokurator Gabrieli Cichońskiej. To ona miała doprowadzić do zatrzymania Daniela D. o pseudonimie Romek związanego z bojówką kibiców GKS Katowice. W opisywanej układance każda taka decyzja kadrowa natychmiast budzi pytanie czy śledztwo jest wzmacniane czy osłabiane.
Politycy mówią o odpowiedzialności i żądają dymisji
Grzegorz Płaczek z Konfederacji ocenił że minister sprawiedliwości powinien podać się do dymisji. Jego zdaniem liczba poszkodowanych i skala pieniędzy wystarczają by mówić o poważnym kryzysie nadzoru. W takim ujęciu sprawa wychodzi daleko poza sam rynek kryptowalut.
Mateusz Kurzejewski wskazywał na polityczną odpowiedzialność obecnej władzy. W jego wypowiedzi pojawia się zarzut że chaos w prokuraturze mógł utrudnić ustalenie winnych. To bardzo mocna teza ale opiera się na przedstawionym w materiale obrazie opóźnień i roszad.
W tle pozostaje także Przemysław Kral i informacja o braku dostępu do 4,5 tysiąca bitcoinów wartych ponad miliard złotych. Ten wątek jeszcze bardziej podbija temperaturę sprawy. Im większe kwoty pojawiają się w opisie afery tym trudniej będzie politykom i prokuraturze tłumaczyć opóźnienia.
Sprawa Zondacrypto staje się więc testem zaufania do państwa. Poszkodowani oczekują odpowiedzi a opinia publiczna słyszy o dowodach które mogły zostać usunięte. To mieszanka która zwykle kończy się sejmowymi pytaniami kontrolami i kolejnymi oskarżeniami.
Najbliższe decyzje mogą zdecydować o sile całego śledztwa
Najważniejsze pozostaje teraz zabezpieczenie tego co jeszcze można zabezpieczyć. Jeśli urządzenia zostały wyczyszczone śledczy muszą szukać innych śladów przepływu pieniędzy i decyzji podejmowanych w firmie. Każdy dzień zwłoki może działać na niekorzyść poszkodowanych.
Równie ważne są decyzje kadrowe w prokuraturze. Odwoływanie osób znających rynek kryptowalut może zostać odebrane jako osłabienie postępowania. Władze prokuratury będą musiały wyjaśnić czy takie ruchy miały merytoryczne uzasadnienie.
Polityczny ciężar sprawy będzie rósł jeśli nie pojawią się jasne komunikaty o stanie śledztwa. Zondacrypto nie jest już tylko tematem finansowym dla wąskiej grupy inwestorów. Stało się symbolem pytania czy państwo potrafi działać szybko gdy chodzi o setki milionów złotych.
Dlatego presja na Waldemara Żurka i prokuraturę nie skończy się na jednym apelu. Opozycja dostała temat łączący pieniądze śledztwo i nazwiska znane z innych politycznych sporów. To oznacza że dalszy ciąg może być równie głośny jak pierwsze doniesienia.









