Sejmowy gest Konrada Berkowicza wywołał reakcję, która przyszła aż z ambasady USA. Tom Rose odpowiedział wyjątkowo emocjonalnym wpisem, zarzucając posłowi wstydliwe przekroczenie granic. W tle są oskarżenia wobec Izraela, wojna na Bliskim Wschodzie i symbol, który natychmiast rozpalił polityczną awanturę.
To nie jest już tylko spór o jedną wypowiedź z mównicy. To starcie o język, symbole i granice publicznego oskarżania państwa Izrael.
Berkowicz pokazał symbol, po którym zawrzało
Konrad Berkowicz wniósł do Sejmu flagę Izraela ze swastyką. Wystąpienie dotyczyło sytuacji na Bliskim Wschodzie i działań Izraela, które poseł określił jako ludobójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Mówił także o bombardowaniach z użyciem zakazanych bomb fosforowych.
Sławomir Mentzen pokazał nagranie z wypowiedzią Berkowicza i opisał, że poseł porównuje zbrodnie przeciwko ludzkości Izraela do tych popełnionych przez III Rzeszę. Włodzimierz Czarzasty zareagował stwierdzeniem, że pokazywanie swastyki w polskim Sejmie nie jest usprawiedliwione. Sam gest stał się więc natychmiast ważniejszy niż cała reszta przemówienia.
W tekście wskazano również, że oskarżenia Izraela o ludobójstwo pojawiają się na Zachodzie, choć najczęściej po stronie lewicowej. Przywołano też informacje Human Rights Watch o dowodach użycia przez Izrael białego fosforu. Chodziło o działania w południowym Libanie, w tym przepędzanie ludzi z terenów mieszkalnych i wypalanie ziemi.
Tom Rose odpowiada i nie ukrywa emocji
Na wystąpienie zareagował ambasador USA w Polsce Tom Rose. W swoim wpisie użył bardzo ostrego tonu i kilkukrotnie powtórzył słowo wstyd wobec Berkowicza. Dodał, że Żydzi nie są już łatwi do przepychania, bronią się bez przeprosin i wiedzą, jak walczyć z wrogami.
Pod wpisem ambasadora wywiązała się długa dyskusja. Według relacji część komentatorów, w tym Tomasz Lis, poparła stanowisko Rose’a. Inni pytali, czym jedno ludobójstwo różni się od drugiego.
Sprawa pokazuje, jak szybko polski spór parlamentarny może stać się tematem międzynarodowym. Ambasador USA nie ograniczył się do dyplomatycznej formuły, lecz odpowiedział językiem ostrym i osobistym. To nadało awanturze dodatkową wagę, bo w tle pojawiła się reakcja przedstawiciela najważniejszego sojusznika Polski.
Bliski Wschód, Holokaust i granice politycznej prowokacji
Osobnym problemem jest porównywanie działań Izraela do zbrodni III Rzeszy. W tekście podkreślono, że dla Izraela męczeństwo Żydów z czasów II wojny światowej ma wyjątkowe znaczenie i jest szczególnie wrażliwym punktem debaty. Takie porównania niemal automatycznie wywołują gwałtowne reakcje.
Autor wskazuje, że podobne spory toczą się także poza Polską. W debacie zachodniej pojawia się rozróżnienie między antysemityzmem a antysyjonizmem. Jednocześnie działania Izraela w Gazie i Libanie coraz częściej spotykają się z potępieniem.
W Polsce ta dyskusja dopiero nabiera tempa, ale sejmowy happening Berkowicza mocno ją przyspieszył. Jedni zobaczą w nim prowokację przekraczającą granice, inni próbę brutalnego nazwania wojennych zbrodni. Pewne jest jedno: reakcja ambasadora USA sprawiła, że ta historia nie skończy się na jednym nagraniu z Sejmu.









