Kazimierz Wóycicki nie wycofał się po wypowiedzi, która wywołała gwałtowną reakcję opinii publicznej. Po słowach, że AK to UPA, historyk ponownie bronił porównań między ukraińskim i polskim podziemiem, a potem stwierdził, że to strona polska powinna przeprosić. Sprawa dotyka wyjątkowo wrażliwego pola, bo chodzi o pamięć historyczną, relacje polsko-ukraińskie i ocenę zbrodni.
Reakcje są ostre, a KRRiT zwróciła się do TVP w likwidacji o wyjaśnienia. Im dłużej trwa ta dyskusja, tym bardziej widać, że nie jest to zwykły spór ekspertów.
Wypowiedź, która uruchomiła lawinę
Kontrowersje zaczęły się po programie wyemitowanym 12 czerwca w TVP Info w likwidacji. Kazimierz Wóycicki mówił tam o Armii Krajowej i Ukraińskiej Armii Powstańczej jako o dwóch armiach narodowowyzwoleńczych, po czym padło mocne zdanie zrównujące AK z UPA. Taka teza natychmiast trafiła w centrum sporu o pamięć narodową.
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zażądała od TVP w likwidacji wyjaśnień. Regulator wskazał, że przy tematach dotyczących historii i pamięci narodowej nadawca powinien zachować szczególną wrażliwość oraz staranność. To pokazuje, że sprawa wyszła poza publicystyczną awanturę i stała się problemem instytucjonalnym.
Historyk nie wycofał się z porównań
Wóycicki wystąpił potem w podcaście Rzeczpospolitej, gdzie rozmowa znów zeszła na UPA i polskie podziemie. Przywoływał czarne plamy europejskich ruchów narodowych i argumentował, że nie przekreśla to ich walki o własne państwo. W tym kontekście ponownie mówił o UPA jako armii narodowowyzwoleńczej.
Prowadzący podcast Bogusław Chabota nie zgadzał się z tymi opiniami. Wóycicki przypomniał też słowa Andrzeja Szeptyckiego, wiceministra nauki i szkolnictwa wyższego, który porównał UPA do Żołnierzy Niezłomnych. Historyk uznał takie porównanie za oczywiste i dodał do niego także AK.
Najmocniejsze zdanie padło na końcu
W dalszej części rozmowy dziennikarz przypomniał, że AK nie dokonywała zbrodni ludobójstwa, a podobnie polscy Żołnierze Niezłomni nie dopuścili się zbrodni porównywalnej ze śmiercią 100 tysięcy ludzi. Wóycicki odpowiadał, że liczby są szacunkami i próbował wskazywać także na ofiary po stronie polskiej. Ta wymiana tylko zaostrzyła spór.
Największe emocje wywołało stwierdzenie, że część opinii publicznej, do której Wóycicki się zalicza, oczekuje przeprosin ze strony polskiej za to, co obecnie robi wobec Ukraińców. Po tych słowach podcast się zakończył. Zostało jednak pytanie, czy ta wypowiedź będzie tylko kolejną burzą medialną, czy początkiem znacznie poważniejszego sporu o granice debaty historycznej.









