Maturalny start zamienił się dla części uczniów w kosztowną lekcję zasad. CKE przekazała, że kilkunastu zdającym unieważniono egzamin z języka polskiego za wniesienie telefonu. Kilku kolejnych maturzystów straciło egzamin przez niesamodzielne rozwiązywanie zadań.
Stawka jest brutalna, bo przy przedmiocie obowiązkowym nie ma szybkiej poprawki. Taki egzamin można powtórzyć dopiero za rok.
Telefon na sali zmienił wszystko
Dyrektor CKE Robert Zakrzewski przekazał, że po spłynięciu ponad 90 procent protokołów unieważnienia dotyczyły kilkunastu osób z telefonami oraz kilku przypadków niesamodzielnej pracy. To nie jest zwykłe upomnienie ani punktowa kara. W przypadku obowiązkowego egzaminu oznacza to brak zdania matury z danego przedmiotu.
Zdjęcia fragmentów arkuszy pojawiły się w mediach społecznościowych podczas egzaminów z języka polskiego i matematyki. CKE wskazuje, że do godziny 9.00 materiały pozostawały tajne. Po rozpoczęciu egzaminu ktoś miał wnieść na salę urządzenie łączące się z internetem.
Rok czekania zamiast poprawki
Największy ciężar tej decyzji uderza w kalendarz maturzystów. Unieważnienie przedmiotu obowiązkowego zamyka drogę do sesji poprawkowej. Uczeń może ponownie przystąpić do egzaminu dopiero w kolejnym roku.
Zakrzewski zapowiedział analizę sprawy i możliwość zawiadomienia prokuratury, jeśli pojawią się uzasadnione podejrzenia złamania prawa. Zasady są ostre, bo wniesienie urządzenia telekomunikacyjnego na salę egzaminacyjną skutkuje unieważnieniem. Wyjątek dotyczy jedynie urządzeń z aplikacją do monitorowania zdrowia, na przykład poziomu glukozy.
Matematyka czeka na bilans
Egzaminy rozpoczęły się pisemnym językiem polskim na poziomie podstawowym. Następnego dnia maturzyści pisali obowiązkową matematykę. Bilans tego drugiego dnia ma być znany dopiero po spłynięciu protokołów.
W tle pozostaje porównanie z ubiegłym rokiem. Wtedy unieważniono egzaminy 244 maturzystom. CKE wskazywała między innymi ściąganie, wniesienie telefonu lub smartwatcha, zakłócanie przebiegu egzaminu oraz niesamodzielność wykrytą już przy sprawdzaniu arkuszy.
Jedna decyzja i ogromna cena
Sprawa pokazuje, jak krótka może być droga od nieprzemyślanego ruchu do utraty całego roku. Telefon na sali nie jest traktowany jak drobiazg, tylko jak naruszenie bezpieczeństwa egzaminu. Właśnie dlatego komunikat CKE brzmi dla maturzystów tak surowo.
Najmocniejszy sygnał płynie nie z samej liczby unieważnień, lecz z konsekwencji. Kto straci obowiązkowy egzamin, nie ratuje sytuacji wakacyjną poprawką. Musi czekać do następnej matury.









