W Trybunale Konstytucyjnym zrobiło się jeszcze goręcej, bo spór o ślubowanie uderza teraz w pieniądze. Spośród sześciu osób wybranych przez Sejm tylko dwoje ma na razie otrzymać wynagrodzenie z TK. Reszta znalazła się w prawnym zawieszeniu, choć twierdzi, że wykonała kroki potrzebne do objęcia urzędu.
Stawka nie jest symboliczna, bo wynagrodzenie sędziego TK przekracza 40 tys. zł brutto. Rzeczniczka Trybunału wskazuje, że pieniądze przysługują po nawiązaniu stosunku służbowego i objęciu urzędu. W praktyce oznacza to konflikt, w którym jedno ślubowanie może decydować o stanowisku, gabinecie i ogromnej wypłacie.
Dwie osoby z wypłatą i cztery w zawieszeniu
Trybunał Konstytucyjny stoi na stanowisku, że wynagrodzenie przysługuje dopiero po nawiązaniu stosunku służbowego. Według tej wykładni kluczowe jest ślubowanie złożone wobec prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej oraz objęcie urzędu. Dlatego na kwietniową wypłatę z TK mają liczyć tylko Dariusz Szostek i Magdalena Bentkowska.
Pozostała czwórka została wybrana przez Sejm, ale nie została zaprzysiężona przez prezydenta Karola Nawrockiego. Sędziowie złożyli ślubowanie w Sejmie i odebrali uchwały o wyborze. Prezes TK Bogdan Święczkowski uznał jednak, że to nie wystarcza do orzekania i otrzymywania wynagrodzenia.
Rzeczniczka TK przekazała, że wynagrodzenie za kwiecień ma zostać wypłacone do 29. dnia miesiąca. Właśnie ta data sprawia, że spór przestaje być abstrakcyjny. Jeśli stanowisko Trybunału się utrzyma, cztery osoby mogą nie dostać z TK żadnych pieniędzy za ten okres.
Kwota ponad 40 tys. zł podkręca napięcie
W tle pojawia się suma, która natychmiast przyciąga uwagę opinii publicznej. Wynagrodzenie sędziego Trybunału Konstytucyjnego przekracza obecnie 40 tys. zł brutto. To sprawia, że konflikt o procedurę ma także bardzo konkretny wymiar finansowy.
Sytuacja jest trudna także dlatego, że sędziowie wybrani przez Sejm deklarują gotowość do pracy. Z ich perspektywy problem nie wynika z braku wyboru, lecz z odmowy odebrania ślubowania przez prezydenta. Z perspektywy władz TK bez informacji z Kancelarii Prezydenta nie ma jednak podstaw do pełnego uznania objęcia urzędu.
Najbardziej widoczne staje się pęknięcie między polityczną decyzją, prawną interpretacją i codziennym funkcjonowaniem instytucji. Brak wypłaty to tylko jeden z objawów tego impasu. Pod spodem jest pytanie, czy wybrani sędziowie mogą wykonywać obowiązki, skoro Trybunał nie traktuje ich statusu jako domkniętego.
Korwin-Piotrowska pokazuje drugi problem tej układanki
Osobny wątek dotyczy Anny Korwin-Piotrowskiej. Poinformowała ministra sprawiedliwości o zwolnieniu etatu w Sądzie Okręgowym w Opolu, ale nie złożyła oświadczenia o zrzeczeniu się urzędu sędziego. Jej argumentacja opiera się na tym, że stanowisko miało ulec przekształceniu w związku z objęciem funkcji w TK.
Sędzia wskazywała, że uchwałę o wyborze doręczono jej 9 kwietnia. Tego samego dnia złożyła ślubowanie, stawiła się w Trybunale, złożyła oświadczenie majątkowe i zgłosiła gotowość do pracy. Problemem pozostał brak informacji z Kancelarii Prezydenta, którą prezes TK uznał za konieczną do formalnego potwierdzenia objęcia urzędu.
W praktyce jedna osoba może znaleźć się między starym stanowiskiem a nową funkcją, a spór o procedurę wpływa na jej status zawodowy. Krystian Markiewicz również podjął kroki związane ze swoim dotychczasowym urzędem w Sądzie Okręgowym w Katowicach. To pokazuje, że konflikt o ślubowanie nie jest już wyłącznie politycznym pojedynkiem, lecz realnym problemem dla osób, które mają wejść do Trybunału.









