Holenderskie służby odesłały statki ze śrutą sojową do Ameryki Południowej, a sprawa natychmiast uderzyła w debatę o produktach z Mercosur. W ładunku miały znajdować się nasiona zawierające zakazaną w Unii Europejskiej odmianę GMO HB4. Informacja trafiła do systemu RASFF, czyli europejskiego mechanizmu ostrzegania o niebezpiecznej żywności i paszach.
Argentyna nie zgadza się z decyzją Holendrów i kwestionuje metody badań tamtejszego sanepidu. Dla rolników z Ameryki Południowej stawka jest ogromna, bo ten przypadek może utrudnić sprzedaż upraw na rynek UE. Sprawdź, dlaczego jedna partia śruty sojowej może stać się argumentem w sporze o całą umowę z Mercosur.
Holendrzy zatrzymali śrutę sojową. Powodem miała być zakazana odmiana GMO
Jak donosi portal farmer.pl, holenderskie służby odesłały statki ze śrutą sojową do Ameryki Południowej. Powodem miało być wykrycie w ładunku nasion zawierających odmianę GMO HB4. Ta odmiana jest zakazana na terenie Unii Europejskiej.
Informacja o nieprawidłowościach została przekazana do Systemu Wczesnego Ostrzegania o Niebezpiecznej Żywności i Paszach. RASFF służy do szybkiego alarmowania państw członkowskich o zagrożeniach w obrocie żywnością i paszami. Samo zgłoszenie pokazuje więc, że sprawa nie została potraktowana jak drobna formalność.
Argentyna zakwestionowała jednak metody badań holenderskiego sanepidu. Dla tamtejszych eksporterów decyzja jest bardzo dotkliwa. Odesłanie statków może uderzyć w zaufanie do dostaw z regionu Mercosur.
Argentyna ma problem, bo HB4 jest u niej powszechnie stosowane
Według ekspertów jednym z powodów nerwowej reakcji Argentyny jest brak świadomości, że wspomniana odmiana GMO jest zakazana w UE. W Argentynie HB4 stosuje się powszechnie, aby chronić uprawy przed skutkami suszy. To pokazuje zderzenie dwóch różnych porządków regulacyjnych.
To, co w jednym kraju jest elementem rolniczej praktyki, w Unii może być niedopuszczalne. Dla europejskich służb liczą się unijne normy, nie lokalne przyzwyczajenia dostawcy. Właśnie dlatego produkty z Mercosur tak często stają się tematem sporów o standardy.
Po reakcji holenderskich władz argentyńscy rolnicy mogą mieć poważne problemy ze sprzedażą swoich upraw do UE. Źródło podkreśla, że był to pierwszy przypadek niewpuszczenia produktów z państw Mercosur na teren państwa członkowskiego UE. Taki precedens może działać odstraszająco na kolejnych odbiorców.
Dostawy szły do kilku państw. W tle wraca też brazylijskie mięso
Z przekazanych informacji wynika, że partie soi z Argentyny były kierowane do odbiorców w Belgii, Niemczech i Czechach. Dostawy z Brazylii trafiały natomiast do podmiotów we Francji, Włoszech i Luksemburgu. Nie chodzi więc o lokalny epizod, lecz o łańcuch dostaw rozciągnięty po Europie.
Dostawy, w których wykryto zakazane substancje, były realizowane 19 marca oraz 14, 17 i 27 kwietnia. Te daty pokazują, że sprawa nie ogranicza się do jednego dnia i jednej kontroli. W grę wchodzi kilka transportów oraz decyzje różnych odbiorców.
Źródło przypomina też, że od września unijny rynek dla mięsa z Brazylii ma zostać zamknięty. Powodem jest brak gwarancji produkcji zgodnej z wymogami UE oraz raporty po inspekcjach z ostatnich dwóch lat. Dla przeciwników umowy Mercosur to kolejny argument, że kontrola importu musi być bezwzględna.









