Temat małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą wraca do polskiej polityki z ogromną siłą. Marcin Kierwiński zapowiedział zmianę rozporządzenia dotyczącego wzorów aktu małżeństwa, co ma umożliwić transkrypcję takich dokumentów w Polsce. Dla jednych to wykonanie wyroków sądów, dla innych groźne otwarcie furtki w prawie rodzinnym.
Sprawa przyspieszyła po wyrokach TSUE i NSA oraz po pierwszej transkrypcji aktu „małżeństwa” osób tej samej płci w warszawskim USC. Donald Tusk zobowiązał ministrów do pilnego ustalenia treści rozporządzenia. Sprawdź, co zapowiada Kierwiński i dlaczego ta decyzja może rozpalić polityczny spór od nowa.
Kierwiński zapowiada zmianę wzorów aktu małżeństwa
Szef MSWiA Marcin Kierwiński zapowiedział, że w najbliższych dniach podpisze rozporządzenie zmieniające wzory aktu małżeństwa. Zmiana ma dotyczyć par jednopłciowych, które zawarły małżeństwo w innym państwie Unii Europejskiej. Chodzi o możliwość transkrypcji takich aktów w Polsce.
Rząd przedstawia sprawę jako wykonanie orzeczeń sądów polskich i europejskich. W tle są wyroki TSUE oraz NSA, które wzmocniły presję na administrację. Dla środowisk LGBT to krok długo oczekiwany.
Przeciwnicy mówią jednak o otwieraniu furtki dla uznawania małżeństw jednopłciowych w Polsce. W ich ocenie zmiana wzoru dokumentu może mieć skutki szersze niż techniczna korekta formularzy. To właśnie dlatego temat natychmiast stał się politycznie wybuchowy.
Tusk zobowiązał ministrów do pilnych ustaleń
Premier Donald Tusk zobowiązał Krzysztofa Gawkowskiego i Marcina Kierwińskiego do pilnego ustalenia treści rozporządzenia. Wypowiedź premiera pokazała, że rząd nie chce odkładać tematu na później. Sprawa trafiła więc z poziomu urzędowego problemu na sam szczyt politycznej decyzji.
Tusk mówił, że nadszedł czas decyzji w sprawie, która od wielu dni znajduje się w centrum uwagi opinii publicznej. To sygnał, że rząd widzi presję zarówno ze strony sądów, jak i własnego elektoratu. Jednocześnie musi liczyć się z ostrą reakcją konserwatywnej opozycji.
Polskie urzędy stanu cywilnego przez lata odmawiały transkrypcji takich aktów. Powoływały się na Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz polski model małżeństwa. Teraz rząd chce dostosować praktykę do nowych rozstrzygnięć.
Spór dopiero się zaczyna. Jedna decyzja może uruchomić kolejne wnioski
Pierwsza transkrypcja aktu „małżeństwa” osób tej samej płci w Warszawie stała się precedensem politycznym i prawnym. Dla zwolenników zmian to dowód, że Polska musi respektować status rodzin ukształtowany w innych państwach UE. Dla krytyków to obejście krajowych regulacji.
Najważniejsze pytanie brzmi, czy rozporządzenie będzie wyłącznie technicznym dostosowaniem dokumentów, czy praktycznym otwarciem drogi dla kolejnych par. Jeśli urzędy zaczną przyjmować następne wnioski, temat szybko wróci w jeszcze ostrzejszej formie. Spór o formularz zamieni się w spór o definicję małżeństwa.
Rząd podejmuje decyzję w momencie dużego napięcia światopoglądowego. Jedna strona będzie mówić o prawach obywateli i wykonaniu wyroków. Druga o naruszeniu polskiego porządku prawnego i presji Brukseli. Kierwiński właśnie znalazł się w samym środku tej burzy.









