Kierwiński znów wrócił z pogłosem. Internet natychmiast przypomniał mu zeszłoroczną wpadkę

Marcin Kierwiński ponownie znalazł się pod ostrzałem komentarzy po wystąpieniu podczas Centralnych Obchodów Dnia Strażaka. Internauci błyskawicznie połączyli nagranie z dawną historią o pogłosie. Polityk już wcześniej tłumaczył dziwne brzmienie głosu problemami technicznymi.

Tym razem żarty wróciły ze zdwojoną siłą. W sieci pojawiły się kpiny o nowej corocznej tradycji.

Wystąpienie od razu uruchomiło wspomnienia

Dwa lata wcześniej wystąpienie Kierwińskiego podczas Dnia Strażaka wywołało falę komentarzy. Wielu obserwujących sugerowało wtedy, że minister mógł być pod wpływem alkoholu. Kierwiński kategorycznie zaprzeczał i publikował wynik badania alkomatem.

Polityk tłumaczył nietypowy głos pogłosem z głośnika. Ten argument mocno zapisał się w pamięci internautów. Teraz powrócił po kolejnym wystąpieniu na tej samej uroczystości.

Internauci nie odpuścili

W komentarzach pojawiły się żarty, że mikrofony znów miały zostać popsute. Jan Kanthak z PiS pytał kpiąco, czy ponownie źli ludzie zrobili pogłos. Inni pisali o corocznym pogłosie Kierwińskiego jako nowej polskiej tradycji.

Wątek szybko wyszedł poza sam dźwięk. Publicystka Marzena Nykiel wskazywała też na manualne problemy ministra. Marcel Bielecki zwracał uwagę na sposób ustawienia się Kierwińskiego podczas hymnu.

Polityczna łatka okazała się trwała

Najbardziej kłopotliwe dla ministra jest to, że jedno dawne tłumaczenie zaczęło żyć własnym życiem. Ksywka związana z pogłosem przylgnęła do niego mocniej niż wiele politycznych sporów. Każde podobne wystąpienie uruchamia dziś ten sam mechanizm.

Kierwiński wrócił do kierowania MSWiA po przerwie związanej z mandatem europosła i funkcją ministra do spraw powodzi. Występ podczas Dnia Strażaka miał być elementem oficjalnych obchodów. Zamiast tego w sieci znów dominowały złośliwe komentarze.

Nagranie stało się paliwem dla kpin

Sprawa nie dotyczy formalnej decyzji ani urzędowego komunikatu, lecz wizerunku. Dla polityka odpowiedzialnego za resort siłowy taki powracający mem bywa wyjątkowo dotkliwy. Wystarczy jeden fragment nagrania, by temat przykrył treść przemówienia.

Największa szkoda polega na tym, że internauci nie dyskutowali o obchodach, lecz o głosie i zachowaniu ministra. To pokazuje, jak szybko dawna historia może wrócić w najmniej wygodnym momencie. Kierwiński znów musiał zmierzyć się z internetową pamięcią.

Udostępnij to 👇