Kolejki do badań zaczęły puchnąć. Alivia alarmuje po zmianach w finansowaniu diagnostyki

Fundacja Alivia ostrzega, że po zmianach w finansowaniu badań wysokokosztowych pacjenci coraz dłużej czekają na kluczową diagnostykę. Średni czas oczekiwania na rezonans magnetyczny wzrósł z 85 dni w marcu do 105 dni w kwietniu. Przy kolonoskopii dane są jeszcze bardziej alarmujące: kolejka wydłużyła się z 407 do 450 dni.

Problem dotyczy badań, od których często zależy szybkie wykrycie nowotworu lub innej poważnej choroby. Na liście są rezonans magnetyczny, tomografia komputerowa, kolonoskopia i gastroskopia. Fundacja poprosiła minister zdrowia Jolantę Sobierańską-Grendę o pilne spotkanie i ostrzega, że ciężar oszczędności nie może spadać na pacjentów.

Dane z Onkoskanera pokazują gwałtowne pogorszenie

Zmiany w finansowaniu badań wysokokosztowych zaczęły odbijać się na pacjentach już po pierwszym miesiącu. Fundacja Alivia poinformowała, że dostępność kluczowej diagnostyki wyraźnie się pogorszyła. Chodzi o badania, które często decydują o dalszej ścieżce leczenia.

Organizacja monitoruje sytuację w ramach projektu Onkoskaner. Zbierane dane pokazują wzrost średnich czasów oczekiwania. Nie są to kosmetyczne różnice, lecz skoki, które dla pacjenta mogą oznaczać kolejne tygodnie niepewności.

Średni czas oczekiwania na rezonans magnetyczny wzrósł z 85 dni w marcu do 105 dni w kwietniu. To dodatkowe 20 dni w kolejce do badania, które bywa kluczowe przy podejrzeniu poważnej choroby. Dla pacjenta czekającego na rozpoznanie każdy tydzień ma ogromne znaczenie.

Jeszcze gorzej wygląda kolonoskopia. Średni czas oczekiwania zwiększył się z 407 do 450 dni. Taki wynik oznacza, że wielu chorych może czekać na diagnostykę ponad rok, choć badanie bywa niezbędne do wykrywania chorób nowotworowych przewodu pokarmowego.

Opóźniona diagnostyka może kosztować zdrowie

W onkologii czas nie jest dodatkiem do systemu, lecz jednym z warunków skutecznego leczenia. Im później pacjent wykona badanie, tym później może usłyszeć diagnozę. A późniejsza diagnoza często oznacza trudniejsze leczenie.

Fundacja Alivia podkreśla, że wydłużające się kolejki mogą mieć dramatyczne skutki. Dotyczy to nie tylko komfortu pacjenta, ale realnego bezpieczeństwa zdrowotnego. Opóźnienie badania może przesunąć cały proces leczenia.

Część osób próbuje ratować się prywatnymi badaniami. To rozwiązanie dostępne tylko dla tych, którzy mają odpowiednie pieniądze. Pozostali szukają terminów w odległych placówkach albo zostają w publicznej kolejce.

Najmocniej cierpią pacjenci mniej mobilni i osoby z ograniczonymi możliwościami finansowymi. To oni najczęściej nie mogą pojechać kilkadziesiąt kilometrów dalej ani zapłacić prywatnie. Systemowa luka uderza więc najmocniej w najsłabszych.

Szybka ścieżka nie obejmuje wszystkich chorych

Problem nie kończy się na samych terminach badań. Fundacja zwraca uwagę, że około jedna trzecia chorych nie jest diagnozowana w ramach systemu DiLO. Oznacza to, że nie trafiają do szybkiej ścieżki onkologicznej, która ma przyspieszać wykrywanie nowotworów.

Dla tych pacjentów droga do diagnozy od początku jest dłuższa. Jeżeli dodatkowo rosną kolejki do badań wysokokosztowych, opóźnienie robi się podwójne. Najpierw trzeba dostać skierowanie i termin, a potem jeszcze czekać na opis i decyzję o leczeniu.

Alivia wskazuje także na pacjentów będących już w trakcie terapii lub po jej zakończeniu. Szybka ścieżka kończy się w momencie rozpoczęcia leczenia. Tymczasem regularne badania kontrolne są dla tych osób nadal kluczowe.

To poważna luka w systemie. Pacjent onkologiczny potrzebuje diagnostyki nie tylko przed rozpoznaniem choroby. Potrzebuje jej również podczas leczenia i po nim, bo kontrola może wykryć nawrót lub powikłania.

Fundacja chce pilnego spotkania z minister zdrowia

W związku z pogarszającą się sytuacją Fundacja Alivia skierowała do minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy prośbę o pilne spotkanie. Organizacja chce rozmawiać o skutkach zmian w finansowaniu badań wysokokosztowych. Jej zdaniem potrzebne są szybkie decyzje, zanim kolejki urosną jeszcze bardziej.

W piśmie do resortu wskazano kilka kierunków działań. Fundacja postuluje lepsze ukierunkowanie mechanizmów ograniczających finansowanie świadczeń. Chce również zabezpieczenia kluczowych badań diagnostycznych jako elementu bezpieczeństwa zdrowotnego.

Kolejnym postulatem jest rozwój narzędzi monitorujących ścieżkę pacjenta jeszcze przed diagnozą onkologiczną. To ważne, bo bez danych trudno ocenić, gdzie pacjenci wypadają z systemu. Onkoskaner ma dostarczać właśnie takich sygnałów ostrzegawczych.

Alivia deklaruje gotowość do przedstawienia szczegółowych analiz i danych. Informacje zbierane od placówek medycznych oraz samych pacjentów mają pomóc w podejmowaniu decyzji. Chodzi o to, aby ministerstwo widziało nie tylko budżet, ale też realną drogę chorego przez system.

Oszczędności nie mogą oznaczać ślepej kolejki

Fundacja przyznaje, że system ochrony zdrowia ma problemy finansowe. Nie twierdzi więc, że pieniądze są nieograniczone. Podkreśla jednak, że ciężar oszczędności nie powinien spadać wyłącznie na pacjentów.

Badania diagnostyczne są jednym z tych miejsc, gdzie pozorna oszczędność może szybko zamienić się w większy koszt. Później wykryta choroba wymaga trudniejszego leczenia. Dla państwa może to oznaczać większe wydatki, a dla pacjenta większe cierpienie.

Dlatego sprawa rezonansu, tomografii, kolonoskopii i gastroskopii nie jest techniczną dyskusją o limitach. To pytanie o to, czy pacjent z podejrzeniem poważnej choroby dostanie realną szansę na szybkie rozpoznanie. Bez diagnostyki leczenie zaczyna się z opóźnieniem.

Najbliższe decyzje resortu zdrowia pokażą, czy alarm Alivii zostanie potraktowany poważnie. Dane z kwietnia są ostrzeżeniem, że kolejki rosną szybko. Jeżeli trend się utrzyma, pacjenci będą płacić za zmiany nie tylko czasem, ale także zdrowiem.

Udostępnij to 👇