Leszek Miller ostro skrytykował Tuska po wywiadzie dla Financial Times. Padło pytanie o straszenie obywateli

Donald Tusk usłyszał krytykę nie tylko ze strony prawicy. Leszek Miller w programie Prezydenci i premierzy ostro odniósł się do wypowiedzi premiera o NATO, Rosji i artykule 5. Były premier uznał, że takie słowa nie pomagają Polsce.

To dla Tuska szczególnie niewygodne, bo krytyka przyszła od polityka spoza obozu PiS. Spór o bezpieczeństwo staje się coraz bardziej wielostronny.

Miller uderza w publiczne mówienie o wątpliwościach

Leszek Miller skrytykował Donalda Tuska za wywiad udzielony Financial Times. W programie Polsat News mówił, że pewne rzeczy lepiej omawiać w cztery oczy, a nie publicznie w międzynarodowych mediach. To bardzo konkretna uwaga dotycząca stylu prowadzenia polityki.

Były premier odniósł się do wypowiedzi Tuska o artykule 5 Traktatu Waszyngtońskiego. Premier miał wyrazić wątpliwości co do skuteczności mechanizmu wzajemnej obrony w NATO. Jednocześnie sugerował potrzebę budowy własnego systemu obronnego Unii Europejskiej.

Miller uznał, że takie słowa nie ułatwiły Polsce sytuacji. Wskazywał, że zostały skomentowane przez Biały Dom i ambasadora. To jego zdaniem oznacza, że przywiązano do nich odpowiednią wagę.

Najmocniejszy zarzut dotyczył publicznego efektu tych wypowiedzi. Jeżeli sojusznicy i przeciwnicy słyszą wątpliwości polskiego premiera, mogą wyciągać własne wnioski. W polityce bezpieczeństwa to ryzyko jest bardzo poważne.

Artykuł 5 NATO znalazł się w centrum sporu

Artykuł 5 jest traktowany jako fundament wspólnej obrony NATO. Publiczne mówienie o jego potencjalnej słabości zawsze wywołuje napięcie. Zwłaszcza wtedy, gdy Rosja jest przedstawiana jako realne zagrożenie w najbliższej perspektywie.

Tusk ostrzegł, że Rosja może zaatakować państwo Sojuszu w perspektywie miesięcy, a nie lat. Takie słowa same w sobie budzą niepokój. Połączenie ich z wątpliwościami wobec NATO dodatkowo wzmacnia emocje.

Miller zwracał uwagę, że Stany Zjednoczone finansują ogromną część budżetu NATO. Według niego bez amerykańskiego wkładu Sojusz staje się papierowym tygrysem. To argument za ostrożnością wobec publicznego podważania więzi z USA.

W tej ocenie nie chodzi o zakaz strategicznej dyskusji. Chodzi o miejsce, czas i formę. Były premier sugeruje, że najtrudniejsze rozmowy powinny odbywać się za zamkniętymi drzwiami.

Po co straszyć obywateli, pyta były premier

Miller szczególnie ostro odniósł się do ostrzeżeń Tuska przed rychłym rosyjskim atakiem. Pytał, po co straszyć obywateli. To zdanie może mocno wybrzmieć wśród osób zmęczonych ciągłym napięciem.

Politycy rządzący często tłumaczą, że społeczeństwo musi znać skalę zagrożeń. Krytycy odpowiadają, że niekontrolowane komunikaty mogą budować lęk i osłabiać poczucie bezpieczeństwa. Miller wyraźnie stanął po stronie ostrożniejszej komunikacji.

Spór nie dotyczy więc wyłącznie faktów militarnych. Dotyczy także odpowiedzialności za emocje społeczne. Premier, mówiąc o wojnie i NATO, wpływa na nastroje milionów ludzi.

Wypowiedź Millera pokazuje, że rząd może mieć problem z obroną swojej narracji. Jeżeli krytykuje ją nie tylko opozycja prawicowa, ale także były lewicowy premier, temat staje się trudniejszy do zamknięcia. Tusk będzie musiał tłumaczyć nie tylko treść, ale i sposób przekazu.

Spór z Komorowskim pokazuje podział elit

W programie pojawił się także spór z Bronisławem Komorowskim. To pokazuje, że nawet byli prezydenci i premierzy nie mówią jednym głosem w sprawie bezpieczeństwa. Różnice dotyczą tego, jak publicznie rozmawiać o słabościach sojuszu.

Dla opinii publicznej taki podział może być dezorientujący. Jedni politycy mówią o konieczności ostrzegania i mobilizacji. Inni ostrzegają przed niepotrzebnym straszeniem i komplikowaniem sytuacji międzynarodowej.

Donald Tusk znalazł się więc w samym środku debaty, której nie da się łatwo wygasić. Każda kolejna wypowiedź o NATO będzie teraz oceniana przez pryzmat wywiadu dla Financial Times. Krytycy będą wracać do słów Millera.

Najważniejsze pytanie pozostaje otwarte. Czy premier powiedział głośno to, co trzeba było powiedzieć, czy powiedział za dużo w złym miejscu. Leszek Miller nie ma wątpliwości, że ta wypowiedź Polsce nie pomogła.

Udostępnij to 👇