Nawrocki podpisał ustawę, a nawet 15 mln kierowców czeka wizyta w urzędzie. Daty już są znane

Koniec bezterminowych praw jazdy przestaje być odległą zapowiedzią. Po podpisie prezydenta Karola Nawrockiego kierowcy muszą przygotować się na wielką wymianę dokumentów. Skala jest ogromna, bo obowiązek może objąć nawet 15 milionów osób.

Dobra wiadomość jest taka, że proces zostanie rozłożony na lata. Gorsza brzmi prosto: kto zignoruje termin, może stracić możliwość legalnego prowadzenia auta.

Miliony kierowców trafią do wydziałów komunikacji

Nowe przepisy oznaczają koniec dokumentów wydawanych bez terminu ważności. Dotyczy to praw jazdy wystawionych przed 19 stycznia 2013 roku. Właśnie wtedy w Polsce zaczęto wydawać dokumenty z określonym okresem ważności.

Obowiązek obejmuje popularne kategorie, między innymi AM, A1, A2, A, B1, B, BE oraz T. Dla większości kierowców najważniejsza jest kategoria B. To dlatego skala całej operacji liczona jest w milionach.

Wymiana ma wynikać z dostosowania do standardów europejskich. Nowy dokument ma być ważny maksymalnie przez 15 lat. W praktyce oznacza to definitywny koniec praw jazdy, które wielu kierowców traktowało jako dokument na całe życie.

Administracja zapowiada rozłożenie procesu w czasie. Ma to zapobiec paraliżowi urzędów. Przy takiej liczbie kierowców nawet drobne opóźnienia mogłyby szybko zamienić się w gigantyczne kolejki.

Terminy są odległe, ale nie warto ich lekceważyć

Proces wymiany ma ruszyć 19 stycznia 2028 roku. Zakończenie wyznaczono na 18 stycznia 2033 roku. Kierowcy dostają więc pięć lat, ale to nie znaczy, że sprawę można bezpiecznie odłożyć na ostatni moment.

Największe ryzyko pojawi się pod koniec harmonogramu. Jeśli miliony osób ruszą do urzędów zbyt późno, czas oczekiwania może gwałtownie wzrosnąć. Wtedy formalnie prosty obowiązek stanie się codziennym problemem.

Do wymiany potrzebny będzie wniosek, dowód tożsamości, aktualna fotografia i opłata administracyjna. Procedura ma odbywać się w wydziale komunikacji właściwym dla miejsca zameldowania. To oznacza klasyczną urzędową ścieżkę, którą wielu kierowców zna aż za dobrze.

Ważnym ułatwieniem jest brak konieczności wykonywania badań lekarskich przy wymianie dokumentów bezterminowych. Badania dotyczą osób, które już wcześniej miały dokument z terminem ważności. Dla wielu kierowców to najważniejsza informacja, bo ogranicza koszty i formalności.

Nowe przepisy uderzą też w piratów drogowych

Nowelizacja nie dotyczy tylko samej wymiany dokumentów. Wprowadza również ostrzejsze sankcje za przekraczanie prędkości. Kierowca może stracić prawo jazdy na trzy miesiące także poza obszarem zabudowanym.

Chodzi o przekroczenie dozwolonej prędkości o ponad 50 kilometrów na godzinę na jednojezdniowej drodze dwukierunkowej. Dotąd taki mechanizm kojarzył się głównie z terenem zabudowanym. Teraz państwo sięga po niego także na trasach pozamiejskich.

Uzasadnienie jest jasne: drogi jednojezdniowe dwukierunkowe są szczególnie niebezpieczne przy brawurowej jeździe. Zderzenia czołowe często kończą się tragicznie. Dlatego policja i Inspekcja Transportu Drogowego dostają mocniejsze narzędzia.

Jeszcze surowsze konsekwencje grożą za jazdę mimo czasowego zatrzymania uprawnień. Kierowca przyłapany za kierownicą w takim okresie może stracić prawo jazdy na stałe. To ma odstraszyć tych, którzy traktują zakaz jak niewygodną sugestię.

Kierowcy powinni już sprawdzić swoje dokumenty

Najprostszy krok to sprawdzenie daty wydania prawa jazdy. Jeśli dokument został wydany przed 19 stycznia 2013 roku i jest bezterminowy, temat prawdopodobnie dotyczy jego właściciela. To jeszcze nie oznacza pośpiechu, ale oznacza konieczność pilnowania harmonogramu.

Warto też pamiętać, że nowy dokument nie zmienia automatycznie umiejętności kierowcy. Zmienia formalny status uprawnień i standard dokumentu. Dla wielu osób będzie to więc głównie obowiązek administracyjny.

Brak ważnego prawa jazdy może jednak sparaliżować życie zawodowe i prywatne. Dotyczy to szczególnie osób, które dojeżdżają do pracy lub prowadzą samochód zawodowo. Dla nich przegapiony termin nie będzie drobiazgiem.

Miliony kierowców mają jeszcze czas, ale zegar został uruchomiony. Podpis prezydenta zamienił zapowiedzi w konkretny obowiązek. Teraz najważniejsze będzie nie czekać do chwili, gdy urzędy znów wypełnią się ludźmi z tym samym problemem.

Udostępnij to 👇