Najnowszy sondaż z Niemiec pokazuje wynik, który może wstrząsnąć Berlinem. Alternatywa dla Niemiec osiągnęła rekordowe 28 procent poparcia i wyprzedza chadeckie CDU/CSU. Rządząca koalicja Friedricha Merza nie miałaby dziś samodzielnej większości.
To nie jest zwykłe wahnięcie sondażowe. AfD rośnie, dystans do konkurencji zwiększa się, a niemiecka scena polityczna robi się coraz bardziej nerwowa.
AfD osiąga najwyższy wynik w sondażu
Według sondażu instytutu Insa dla Bild am Sonntag poparcie dla AfD wzrosło do 28 procent. To rekordowy poziom dla prawicowej Alternatywy dla Niemiec. Wynik jest o jeden punkt procentowy wyższy niż tydzień wcześniej.
Chadeckie CDU/CSU, które kieruje rządem, może liczyć na 24 procent. Oznacza to, że AfD wyprzedza największą partię rządzącą. Dla kanclerza Friedricha Merza to wyjątkowo niepokojący sygnał.
Koalicyjna SPD ma 14 procent poparcia. Zieloni spadli do 12 procent, a Lewica może liczyć na 11 procent. BSW i liberalna FDP znajdują się poniżej 5-procentowego progu wyborczego.
Badanie przeprowadzono w dniach 20-24 kwietnia na reprezentatywnej grupie 1203 wyborców. Dane pokazują, że niemieckie nastroje przesuwają się w stronę ostrzejszej prawicy. To zmiana, której nie da się już traktować jako marginesu.
Koalicja Merza traci większość
Rządząca od maja 2025 roku koalicja CDU/CSU i SPD nie miałaby dziś wymaganej większości. To oznacza, że musiałaby szukać dodatkowego partnera. W grę wchodziłoby rozszerzenie koalicji o Zielonych albo Lewicę.
Taki scenariusz byłby politycznie trudny. Im słabsze wyniki partii rządzących, tym większa presja na wewnętrzne rozliczenia. Merz musi mierzyć się nie tylko z opozycją, ale też z pytaniami o skuteczność własnego obozu.
AfD pozostaje największą partią opozycyjną. Jej rosnące poparcie zmienia układ sił, nawet jeśli inne ugrupowania wykluczają współpracę. Sama obecność tak silnej partii po prawej stronie wpływa na język całej debaty.
W praktyce oznacza to coraz trudniejsze tworzenie stabilnych większości. Partie głównego nurtu mogą być zmuszone do coraz szerszych i bardziej niewygodnych koalicji. To z kolei może jeszcze bardziej napędzać niezadowolenie wyborców.
Weidel triumfuje, a temat robi się coraz większy
Alice Weidel odniosła się do rekordowego wyniku w mediach społecznościowych. Podkreślała, że AfD jest dwa razy silniejsza niż SPD. Zwracała też uwagę na rosnący dystans wobec Unii.
W jej przekazie pojawiło się pytanie, kiedy CDU zrezygnuje zarówno z Merza jako kanclerza, jak i z SPD jako partnera koalicyjnego. To jasna próba wykorzystania sondażu do uderzenia w rząd. AfD chce pokazać się jako realna alternatywa dla obecnego układu.
Najwyższe dotychczasowe poparcie sondażowe dla AfD wynosiło 27 procent. Teraz granica została przesunięta. Dla partii to argument, że jej wzrost nie jest przypadkowy.
W wyborach do Bundestagu w lutym 2025 roku CDU/CSU zdobyły 28,5 procent, a AfD 20,8 procent. Obecny sondaż pokazuje więc dużą zmianę względem wyborczego wyniku. To musi budzić niepokój w centroprawicy.
Program AfD budzi opór pozostałych partii
Wszystkie pozostałe partie reprezentowane w Bundestagu wykluczają koalicję z AfD. To oznacza, że nawet rekordowe poparcie nie przekłada się automatycznie na zdolność rządzenia. Tworzy jednak coraz większy problem dla całego systemu.
AfD kierowana przez Alice Weidel i Tino Chrupallę opowiada się za wyjściem wojsk USA z Niemiec. Partia chce też usunięcia amerykańskiej broni atomowej z terytorium kraju. To postulaty, które mocno różnią ją od głównego nurtu niemieckiej polityki bezpieczeństwa.
Ugrupowanie chce reaktywacji gazociągu Nord Stream, jest antyimigranckie, prorosyjskie i krytyczne wobec Unii Europejskiej. Właśnie dlatego inne partie odcinają się od współpracy. Jednocześnie wyborcy coraz liczniej deklarują dla niej poparcie.
Niemcy wchodzą więc w okres dużego politycznego napięcia. AfD bije rekordy, rządzący tracą komfort, a budowanie większości staje się coraz trudniejsze. Ten sondaż może być zapowiedzią znacznie głębszego przesunięcia na niemieckiej scenie.









