Ostatnia rozmowa Łukasza Litewki mrozi krew w żyłach. O 13:14 wszystko nagle ucichło

To miała być zwykła rozmowa telefoniczna. Kilka minut później wydarzyło się coś, co na zawsze wstrząsnęło opinią publiczną. Śledczy ujawnili właśnie dramatyczne szczegóły ostatnich chwil Łukasza Litewki, a nowe ustalenia rzucają zupełnie inne światło na tę tragedię.

Moment, w którym w słuchawce nagle zapanowała cisza, dziś uznawany jest za kluczowy dowód w całej sprawie. Prokuratura mówi o dokładnej godzinie, zabezpieczonych nagraniach i świadku, który był na linii do samego końca. Internauci nie mogą uwierzyć w to, co wydarzyło się zaledwie trzy minuty później.

Sprawa śmierci posła wywołuje coraz większe emocje, a kolejne informacje tylko podgrzewają atmosferę. Czy nowe dowody przesądzą o losie podejrzanego kierowcy? Jedno jest pewne — ta historia wciąż kryje wiele dramatycznych pytań.

Śledczy ujawnili dokładny moment tragedii. „Rozmowa została przerwana”

Tragiczny wypadek, w którym zginął Łukasz Litewka, od początku budził ogromne emocje. Teraz śledczy przekazali szczegóły, które poruszają do głębi. Kluczowe okazały się zeznania świadka, który rozmawiał z posłem dosłownie chwilę przed śmiercią.

Według ustaleń rozmowa trwała między godziną 13:00 a 13:14. To właśnie wtedy połączenie zostało nagle przerwane. Jak przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu, w słuchawce po prostu zapanowała cisza, a głos Łukasza Litewki nagle zniknął.

Dla śledczych ta godzina ma dziś ogromne znaczenie. Wszystko wskazuje na to, że właśnie o 13:14 doszło do tragicznego potrącenia. Co najbardziej porusza opinię publiczną — zgłoszenie o wypadku wpłynęło do służb zaledwie trzy minuty później.

Podejrzany kierowca wyszedł z aresztu. Prokuratura nie odpuszcza

Do śmiertelnego potrącenia doszło 23 kwietnia na ulicy Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej. Podejrzany 57-latek został zatrzymany dwa dni później, jednak sprawa szybko wywołała ogromne kontrowersje. Po wpłaceniu 40 tysięcy złotych poręczenia majątkowego mężczyzna opuścił areszt.

Ta decyzja wywołała lawinę komentarzy w sieci. Wielu internautów nie kryło oburzenia, pytając, dlaczego podejrzany o udział w tak dramatycznym zdarzeniu odzyskał wolność. Emocje podgrzała również informacja o kolejnym ruchu prokuratury.

Śledczy nie zamierzają jednak odpuszczać. Złożono już wniosek o bezwzględne aresztowanie mężczyzny, a sąd ma rozpatrzyć sprawę 12 maja. W międzyczasie funkcjonariusze przeszukali również mieszkanie podejrzanego, zabezpieczając kolejne materiały do śledztwa.

Nagrania i słuchawka zmieniły wszystko. „Jechał prawidłowo”

W sprawie pojawiły się także nowe dowody, które mogą mieć ogromne znaczenie dla dalszego postępowania. Na miejscu tragedii zabezpieczono słuchawkę, z której korzystał poseł podczas rozmowy telefonicznej. Zdaniem prokuratury znajdowała się ona w uchu Łukasza Litewki w chwili wypadku.

To właśnie ten szczegół okazał się niezwykle istotny. Śledczy podkreślają, że nie było sytuacji, w której poseł trzymał telefon w ręku podczas jazdy. Według ustaleń korzystał wyłącznie ze słuchawki, co potwierdzają zarówno zabezpieczone przedmioty, jak i monitoring.

Przeanalizowane nagrania mają pokazywać całą trasę przejazdu posła tuż przed tragedią. Jak przekazał prokurator, wszystko wskazuje na to, że Łukasz Litewka poruszał się prawidłowo i był całkowicie trzeźwy. Wyniki badań toksykologicznych nie wykazały obecności alkoholu.

Billingi, toksykologia i tajemnicze badania kierowcy. Śledztwo nabiera tempa

Śledczy dysponują już billingami, które mają potwierdzać przebieg ostatniej rozmowy posła. To właśnie dzięki nim udało się dokładnie odtworzyć kluczowe minuty przed tragedią. Dla prokuratury to jeden z najważniejszych elementów całego postępowania.

Ogromne emocje budzą również wyniki badań toksykologicznych. W przypadku Łukasza Litewki sprawa jest jasna — poseł był trzeźwy w chwili śmierci. Jednak zupełnie inaczej wygląda sytuacja dotycząca podejrzanego kierowcy.

Na wyniki jego badań wciąż trzeba czekać. Jak przekazano, zakres analiz jest bardzo szeroki, dlatego procedury trwają dłużej niż zwykle. Ta informacja tylko podsyciła spekulacje i sprawiła, że wokół całej tragedii pojawia się coraz więcej pytań bez odpowiedzi.

Udostępnij to 👇