W projekcie budżetu Pentagonu na 2027 rok pojawiła się luka, która może wywołać nerwowe reakcje w Kijowie i europejskich stolicach. Dokument zakłada rekordowe wydatki obronne, ale nie przewiduje pieniędzy na Inicjatywę Wsparcia Bezpieczeństwa Ukrainy. To nie jest drobny zapis techniczny, bo chodzi o program, który przez lata pozwalał kupować sprzęt wojskowy dla ukraińskich sił bezpośrednio u amerykańskich producentów.
Administracja Donalda Trumpa coraz wyraźniej przesuwa odpowiedzialność na Europę i mówi o zagrożeniach bliższych innym regionom świata. Kongres będzie miał jeszcze ostatnie słowo, ale polityczny komunikat już wybrzmiał bardzo mocno.
Rekordowa kwota i jedno wymowne pominięcie
Projekt budżetu Pentagonu na 2027 rok zakłada wydatki obronne w wysokości 1,5 biliona dolarów. Ta suma sama w sobie brzmi jak pokaz siły, ale w środku dokumentu zabrakło pieniędzy na USAI. Właśnie dlatego sprawa od razu przestała wyglądać jak zwykła księgowa korekta.
Inicjatywa Wsparcia Bezpieczeństwa Ukrainy przez ponad 11 lat umożliwiała zakup i dostawy nowoczesnego sprzętu wojskowego dla sił ukraińskich. Chodziło o zakupy bezpośrednio od amerykańskich producentów, a nie tylko o przesuwanie już istniejących zapasów. Brak kontynuacji tego programu w projekcie na 2027 rok oznacza więc realną zmianę w sposobie myślenia o pomocy.
Dyrektor finansowy Departamentu Obrony USA Jules Hurst powiedział podczas przesłuchania, że w tym budżecie nie ma funduszy na USAI. Taka deklaracja zamknęła pole do udawania, że temat jest ukryty w innym miejscu dokumentu. Dla Ukrainy to sygnał, że najważniejsze decyzje o dalszym wsparciu mogą wejść w zupełnie nową fazę.
Najbardziej uderza kontrast między rekordową skalą budżetu a brakiem konkretnej pozycji dla programu ukraińskiego. Pentagon nie ogranicza ambicji finansowych jako całości, lecz inaczej rozkłada priorytety. Właśnie w tym miejscu zaczyna się polityczne napięcie, które będzie wracało przy kolejnych etapach prac nad budżetem.
Hegseth stawia sprawę ostro i wskazuje Europę
Sekretarz obrony Pete Hegseth bronił projektu, mówiąc o konieczności skupienia się na amerykańskich priorytetach. Jednocześnie wskazał, że kraje europejskie powinny wziąć większą odpowiedzialność za wsparcie Ukrainy. W tym przekazie nie było łagodnego tonu, bo Waszyngton jasno przesuwa ciężar rozmowy na sojuszników.
Hegseth podkreślał, że zagrożenie znajduje się znacznie bliżej bogatych i zasobnych krajów Europy. Z tego wyprowadził prosty wniosek: skoro sprawa ukraińska jest dla Europy tak ważna, to Europa powinna przejąć inicjatywę finansową. To zdanie brzmi jak ostrzeżenie przed końcem wygodnego układu, w którym największy rachunek wystawiano przede wszystkim Stanom Zjednoczonym.
W tej narracji administracja Trumpa nie odcina całej historii Ukrainy jednym ruchem, ale zmienia warunki dalszej gry. Nowe pakiety bezpłatnej pomocy zostały wstrzymane, choć dostawy z wcześniej zatwierdzonych środków były kontynuowane. To tworzy sytuację, w której Kijów nie traci wszystkiego naraz, lecz widzi wyraźny koniec dawnej ścieżki.
Europejscy sojusznicy dostają więc komunikat, którego nie da się łatwo przykryć dyplomatycznymi formułami. Jeśli chcą utrzymać skalę wsparcia, będą musieli szukać pieniędzy po swojej stronie. Dla wielu rządów będzie to test nie deklaracji, lecz realnych decyzji budżetowych.
Ukraina traci narzędzie, które po 2022 roku nabrało ogromnego znaczenia
USAI powstała w 2016 roku, ale po 2022 roku stała się jednym z kluczowych narzędzi amerykańskiej pomocy wojskowej dla Kijowa. Program pozwalał budować wsparcie przez zamówienia i dostawy sprzętu, który miał trafiać do ukraińskich sił. Dlatego jego brak w projekcie na 2027 rok nie jest szczegółem z marginesu dokumentu.
Za czasów administracji Joe Bidena całkowita pomoc USA dla Ukrainy przekroczyła 60 miliardów dolarów. Ta liczba pokazuje skalę dotychczasowego zaangażowania, które przez lata wyznaczało tempo pomocy Zachodu. Teraz projekt Pentagonu wskazuje, że administracja Trumpa chce inaczej ustawić amerykańskie zobowiązania.
W dokumencie widać przesunięcie akcentów na inne zagrożenia. Wśród priorytetów pojawiają się także Bliski Wschód oraz region Indo-Pacyfiku. To nie odbiera Ukrainie znaczenia jako tematowi politycznemu, ale pokazuje, że w Waszyngtonie konkurencja o środki staje się coraz ostrzejsza.
Dla Kijowa największym problemem jest przewidywalność. Wcześniej program dawał ramę dla zakupów i dostaw, a teraz ta rama może nie zostać przedłużona w budżecie na 2027 rok. Nawet jeśli Kongres zmieni projekt, sam fakt pominięcia USAI pokazuje, jak mocno zmienił się klimat wokół finansowania.
Kongres może jeszcze odwrócić bieg sprawy
Projekt Pentagonu nie jest ostatnim aktem tej historii, bo Kongres ma decydujący głos w procesie zatwierdzania budżetu. Prace mają potrwać kilka miesięcy, a ostateczne głosowanie powinno odbyć się przed 1 października 2026 roku. To oznacza, że walka o zapis dotyczący Ukrainy dopiero się rozpoczyna.
Senator Angus King wyraził obawy, że brak amerykańskiego wsparcia zaostrza egzystencjalną walkę o przyszłość demokracji. Jego reakcja pokazuje, że w Stanach Zjednoczonych temat nie zostanie przyjęty bez politycznego sporu. Budżet może więc stać się areną starcia między zwolennikami dalszego wsparcia a obozem domagającym się większej roli Europy.
W tle pojawia się też informacja o europejskich deklaracjach. Niemcy zapowiadają ponad 11 miliardów euro wsparcia w 2027 roku. To przykład ruchu, który wpisuje się w presję ze strony administracji Trumpa, choć nie zamyka pytania o pełną skalę europejskiej odpowiedzialności.
Najbliższe miesiące pokażą, czy brak środków na USAI zostanie utrzymany, czy skorygowany przez Kongres. Już teraz jednak Pentagon wysłał sygnał, że rekordowy budżet nie musi oznaczać automatycznej kontynuacji dawnych programów. Dla Ukrainy i Europy to ostrzeżenie, że rozmowa o pomocy wojskowej wchodzi w znacznie twardszy etap.









