Właściciele niewielkich szop, altan i komórek mogą dostać decyzję podatkową, która wygląda jak finansowy absurd. Za kilkunastometrowy budynek gospodarczy podatek bywa liczony tak, jakby chodziło o znacznie większy dom mieszkalny. Sprawą zajmuje się Rzecznik Praw Obywatelskich, bo do jego biura trafiają kolejne skargi obywateli.
Najważniejsze jest jedno: podatnik nie musi bezradnie patrzeć na decyzję z gminy. Od takiego naliczenia można się odwołać, a stanowisko RPO może być mocnym argumentem.
Mała szopa, wielka stawka i decyzja z urzędu
Podatek od nieruchomości jest jednym z podstawowych podatków lokalnych. Płacą go właściciele, posiadacze samoistni i użytkownicy wieczyści gruntów, budynków, mieszkań oraz lokali użytkowych z księgą wieczystą. Wysokość podatku zależy od powierzchni oraz od stawek uchwalanych przez gminę.
Gmina nie ma jednak pełnej dowolności, bo obowiązują górne granice stawek. W 2026 roku maksymalna stawka dla budynków mieszkalnych wynosi 1,25 zł za metr kwadratowy powierzchni użytkowej. Dla budynków pozostałych, czyli między innymi wielu szop, altan lub komórek, limit wynosi już 12 zł za metr kwadratowy.
To właśnie ta różnica wywołuje największe emocje. Budynek, w którym ktoś trzyma opał, narzędzia albo żywność, może być opodatkowany znacznie wyżej niż część mieszkalna. W praktyce mała szopa potrafi stać się podatkowo bardziej dotkliwa niż duży dom.
RPO reaguje, bo obywatele mówią o nierównym traktowaniu
Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich trafiło pismo obywatela dotyczące stawki podatku za budynki gospodarcze. Skarżący wskazał, że altany działkowe i obiekty gospodarcze do 35 metrów kwadratowych na rodzinnych ogrodach działkowych korzystają ze zwolnienia. Tymczasem podobne budynki na działkach przeznaczonych pod zabudowę mieszkaniową mogą być obciążone wysoką stawką.
W ocenie skarżącego takie zróżnicowanie nie ma uzasadnienia i może być odbierane jako dyskryminujące. RPO uznał, że sprawa wskazuje na odmienne traktowanie podatników w podobnej sytuacji. Wątpliwości dotyczą także proporcjonalności i racjonalności obciążeń podatkowych.
Rzecznik zwraca uwagę, że samorządy mają prawo pobierać podatki i kształtować ich wymiar w ramach ustaw. Nie oznacza to jednak zgody na nadmierne obowiązki wobec podatników. Jeżeli obciążenie narusza interes ekonomiczny obywatela w sposób nieproporcjonalny, pojawia się zarzut nadmiernego fiskalizmu.
Od decyzji trzeba działać szybko, bo termin ma znaczenie
RPO wystąpił do Ministerstwa Finansów o stanowisko w tej sprawie. Chodzi między innymi o wyjaśnienie, dlaczego maksymalna stawka dla budynków gospodarczych została ukształtowana około dziesięciokrotnie wyżej niż dla budynków mieszkalnych. Rzecznik pyta również, czy resort widzi potrzebę ustawowej zmiany proporcji opodatkowania.
Dla podatników praktyczny wniosek jest bardzo konkretny. Jeżeli ktoś nie zgadza się z decyzją gminy, powinien złożyć odwołanie w terminie przewidzianym w pouczeniu. W takim odwołaniu można powoływać się na argumenty dotyczące proporcjonalności i stanowisko RPO.
Sprawa nie jest tylko technicznym sporem o kilka metrów kwadratowych. Dotyczy tysięcy zwykłych właścicieli, którzy mogą zapłacić podatek w wysokości trudnej do pogodzenia ze zdrowym rozsądkiem. Dopóki przepisy się nie zmienią, najważniejszą bronią podatnika pozostaje szybka reakcja na decyzję urzędu.









