Rachunki za śmieci uderzą w portfele. W niektórych miastach skok jest brutalny

Mieszkańcy kolejnych miast dostają zawiadomienia o wyższych opłatach za odpady. W Warszawie skok dla lokatora bloku oznacza przejście z 60 na 85 zł miesięcznie. Gdańsk tłumaczy podwyżki deficytem systemu, inflacją i rosnącymi kosztami pracy.

Do tego dochodzi system kaucyjny, brak pełnego ROP i kary za złą segregację, które mogą zaboleć jeszcze mocniej.

Warszawa kończy ulgę i mieszkańcy widzą większy rachunek

Stolica przez kilkanaście miesięcy korzystała z obniżonych stawek za odpady. Było to możliwe dzięki nadwyżce w miejskim budżecie odpadowym. Od 1 kwietnia ulga się skończyła, a opłaty wróciły do poziomu z początku 2022 roku.

Dla mieszkańca bloku oznacza to 85 zł miesięcznie za gospodarstwo domowe zamiast 60 zł. Właściciel domu jednorodzinnego płaci 107 zł zamiast 91 zł. Formalnie ratusz mówi o zakończeniu obniżki, ale domowy budżet odczuwa to jak podwyżkę.

Warszawa nalicza opłatę od gospodarstwa, a nie od liczby osób. Singiel w bloku płaci więc tyle samo co czteroosobowa rodzina w takim samym lokalu. Miasto wybrało ten model między innymi po to, by ograniczyć zaniżanie liczby mieszkańców w deklaracjach.

Ratusz wskazuje na wzrost średniej ceny odbioru tony odpadów o 40 procent względem poprzednich lat. W tle jest także system kaucyjny, przez który mniej wartościowych surowców trafia do instalacji przetwarzania. Mniej przychodów ze sprzedaży materiałów oznacza większą presję na ceny kontraktów.

Gdańsk przerywa lata spokoju i pokazuje skalę kosztów

Gdańsk przez pięć lat nie zmieniał stawek za śmieci. Nowe opłaty uchwalono w grudniu, dając mieszkańcom kilka miesięcy na przygotowanie. System opiera się na metrażu lokalu, a nie na liczbie domowników.

Dla mieszkań do 110 metrów stawka wzrosła z 88 groszy do 1,10 zł za metr kwadratowy. Powierzchnia powyżej tego progu kosztuje 20 groszy za metr, wcześniej było to 10 groszy. Rodzina w 65-metrowym mieszkaniu dopłaci nieco ponad 14 zł miesięcznie.

Miasto wskazało kilka powodów: inflację, wzrost płacy minimalnej, większą ilość odpadów na mieszkańca i ubytek dochodów związany z systemem kaucyjnym. W 2024 roku system miał niedobór 7 mln zł, a prognozy na 2025 rok mówiły o deficycie 43 mln zł. Wcześniejsze nadwyżki po prostu się wyczerpały.

Gdańsk podkreśla jednak rolę spalarni Port Czystej Energii. Według miasta daje ona oszczędności rzędu 39 mln zł rocznie. Bez niej wzrost stawek musiałby być wyższy niż obecne 25 procent.

Mniejsze miasta też są już w tej samej fali

Podwyżki nie zatrzymały się na największych ośrodkach. Od stycznia nowe stawki pojawiły się między innymi w Jaworznie, Jeleniej Górze, Kołobrzegu i Szczecinie. Gniezno, Piła, Chełmża i Nakło nad Notecią podniosły opłaty do 39 zł od osoby.

Czteroosobowa rodzina w takich miastach płaci blisko 160 zł miesięcznie. To kwota, którą coraz trudniej traktować jako drobny element rachunków. Dla części gospodarstw staje się jednym z widocznych kosztów utrzymania mieszkania.

Prawo wyznacza górny pułap stawki od jednego mieszkańca. W 2026 roku wynosi on 49,60 zł miesięcznie. Część mniejszych gmin zaczyna się do tego limitu zbliżać, co może wymuszać zmianę modelu naliczania.

Każdy model ma swoich przegranych. Opłata od gospodarstwa obciąża singli, opłata od osoby rodziny wielodzietne, a opłata od metrażu właścicieli większych mieszkań. Samorządy wybierają więc nie idealne rozwiązanie, lecz takie, które da się obronić finansowo i administracyjnie.

Za błędy w segregacji rachunek może urosnąć wielokrotnie

Podwyżki to nie jedyne ryzyko dla mieszkańców. Za nieprawidłową segregację gmina może naliczyć opłatę podwyższoną od dwu- do trzykrotności stawki podstawowej. W Warszawie zamiast 85 zł mogłoby to oznaczać 170 albo nawet 255 zł miesięcznie.

To nie jest martwy przepis. W Gdańsku kontrole segregacji przyniosły 6,9 mln zł dodatkowych wpływów w ciągu pięciu lat. Firmy odbierające odpady mają obowiązek zgłaszać nieprawidłowości.

Mieszkańcy powinni też pilnować deklaracji. Zmianę liczby osób w lokalu trzeba zgłosić w ciągu 14 dni. Błędne dane mogą skończyć się zaległością, odsetkami i egzekucją administracyjną.

Właściciele domów mają jeszcze jeden sposób na ograniczenie kosztów, czyli kompostownik. W Warszawie ulga wynosi 9 zł miesięcznie, a w Gdańsku 20 zł. Przy rosnących stawkach nawet takie kwoty zaczynają mieć znaczenie.

Udostępnij to 👇