Sędziowie TK pokazali dokumenty i ruszyli do Trybunału. Pałac Prezydencki odpowiada ostro

Nowi sędziowie Trybunału Konstytucyjnego nie czekali w ciszy na rozwój wydarzeń. Po sejmowym ślubowaniu przekazali dokumenty w Kancelarii Prezydenta i pojechali do siedziby TK. Krystian Markiewicz wystąpił w imieniu całej szóstki, podkreślając gotowość do wykonywania obowiązków.

Po drugiej stronie pojawiła się jednak twarda reakcja Pałacu Prezydenckiego. Kancelaria przekonuje, że skuteczne ślubowanie sędziego TK może odbyć się wyłącznie wobec prezydenta. Właśnie dlatego ten ruch zamiast zakończyć spór, otworzył jeszcze ostrzejszą rundę politycznej i prawnej walki.

Sędziowie wykonali ruch przed Kancelarią Prezydenta

Krystian Markiewicz wystąpił przed Kancelarią Prezydenta w imieniu sześciu osób wybranych przez Sejm do Trybunału Konstytucyjnego. Przekaz był jednoznaczny: sędziowie uważają się za prawidłowo wybranych i gotowych do wykonywania obowiązków. Podkreślali przy tym, że ich zadaniem jest stanie na straży konstytucji.

Po sejmowym ślubowaniu sędziowie złożyli dokumenty w biurze podawczym Kancelarii Prezydenta. Wśród nich znalazły się pisemne roty ślubowania wobec prezydenta. Ten gest miał pokazać, że z ich strony formalności zostały dopełnione w zakresie, który uznają za możliwy.

Następnie wybrani sędziowie udali się do budynku Trybunału Konstytucyjnego. Przed siedzibą pojawili się zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy nowych sędziów. Sama obecność tłumu pokazała, że spór o procedurę przerodził się w publiczny konflikt o autorytet jednej z najważniejszych instytucji w państwie.

Sejmowe ślubowanie stało się punktem zapalnym

W Sejmie ślubowanie złożyło sześć osób wybranych do TK w marcu. W tej grupie byli Dariusz Szostek i Magdalena Bentkowska, od których ślubowanie odebrał już prezydent Karol Nawrocki. Byli też Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski, Marcin Dziurda i Anna Korwin-Piotrowska, którzy nie zostali zaprzysiężeni w Pałacu Prezydenckim.

Cała ceremonia została opisana jako ślubowanie wobec prezydenta, ale bez jego udziału. To właśnie ta konstrukcja wywołała najmocniejszy spór. Dla sędziów był to sposób na przełamanie impasu, a dla Pałacu Prezydenckiego próba obejścia ustawowej procedury.

W tym konflikcie każdy szczegół ma znaczenie, bo chodzi o moment objęcia urzędu. Jeżeli ślubowanie w Sejmie miałoby zostać uznane za wystarczające, czworo sędziów mogłoby domagać się dopuszczenia do pełnienia funkcji. Jeżeli nie, pozostają w zawieszeniu mimo wyboru przez Sejm i złożenia dokumentów w kancelarii.

Pałac Prezydencki odpowiada twardym komunikatem

Przedstawiciele Kancelarii Prezydenta ostro skrytykowali sejmową ceremonię. Szef kancelarii Zbigniew Bogucki wskazał, że skuteczne ślubowanie osoby wybranej na sędziego TK może zostać złożone wobec prezydenta RP. W tym ujęciu próba zastąpienia tej procedury inną formą jest uznawana za działanie sprzeczne z porządkiem prawnym.

Takie stanowisko oznacza, że Pałac Prezydencki nie zamierza traktować sejmowego ślubowania jako prostego zamiennika uroczystości z udziałem głowy państwa. To z kolei wzmacnia spór z sędziami, którzy twierdzą, że dopełnili formalności. Dwie strony używają więc tego samego słowa, ale przypisują mu zupełnie inne skutki.

Najbliższe kroki mogą zdecydować, czy konflikt pozostanie polityczną awanturą, czy przejdzie w serię formalnych decyzji wewnątrz TK. Sędziowie deklarują gotowość do pracy, a kancelaria prezydenta broni swojej interpretacji. W tle zostaje pytanie, kto ma ostatnie słowo w sprawie ślubowania i kiedy wybór przez Sejm naprawdę zamienia się w objęcie urzędu.

Udostępnij to 👇