NFZ zmienia zasady u dentysty. Pacjenci mogą usłyszeć przy fotelu: za to trzeba dopłacić

W gabinetach stomatologicznych zrobiło się nerwowo, bo jedna decyzja NFZ uderza w coś, co pacjenci traktowali jak naturalną część wizyty. Usuwanie kamienia nadal ma być refundowane raz w roku, ale pełna higienizacja jamy ustnej zaczyna się rozjeżdżać na osobne procedury. Dla wielu dorosłych może to oznaczać zaskoczenie przy fotelu i dodatkowy rachunek.

Dentyści alarmują, że zmiana została wprowadzona bez właściwego przygotowania. Pacjenci mogą zaś szybko poczuć, że publiczna stomatologia staje się jeszcze bardziej ograniczona.

NFZ rozdziela procedury, a pacjent widzi problem dopiero w gabinecie

Nowe wytyczne dotyczą refundowanej higienizacji jamy ustnej. Dorosły pacjent nadal może raz w roku skorzystać z usuwania kamienia nazębnego, czyli scalingu. Na tym jednak refundacja ma się kończyć.

Poza koszykiem świadczeń gwarantowanych wypada usuwanie płytki nazębnej i innych osadów wykonywane piaskarką. W praktyce oznacza to, że pełna higienizacja może wymagać dopłaty. Wielu pacjentów dowie się o tym dopiero podczas umawiania wizyty albo w gabinecie.

Środowisko dentystyczne wskazuje, że dotąd te czynności w codziennej praktyce funkcjonowały razem. Pacjent przychodził po kompleksową usługę, a nie po techniczne rozdzielanie etapów. Teraz ten podział może stać się źródłem konfliktów i nieporozumień.

Lekarze mówią o chaosie i narastającej frustracji

Dentyści już wcześniej skarżyli się na zaległości w rozliczeniach za nadwykonania i rosnące koszty prowadzenia gabinetów. Nowe zasady dokładają do tego kolejne napięcie. Lekarze podkreślają, że komunikat był trudny do odczytania nawet dla samych specjalistów.

Dr Rafał Kiełkowski z Okręgowej Rady Lekarskiej w Katowicach oceniał, że decyzja może pogorszyć dostęp do kompleksowej opieki. Wskazywał także na ryzyko chaosu, dłuższych kolejek i zniechęcenia lekarzy do współpracy z NFZ. To bardzo poważny sygnał dla pacjentów.

Głos zabrała również Naczelna Rada Lekarska. W środowisku mają pojawiać się rozmowy o pozwach zbiorowych i rezygnowaniu z umów z funduszem. Jeśli część gabinetów odejdzie od kontraktów, publiczna stomatologia może stać się jeszcze trudniej dostępna.

Najwięcej stracą ci, którzy nie mają pieniędzy na prywatną wizytę

Najbogatsi pacjenci po prostu dopłacą albo pójdą prywatnie. Najtrudniejsza sytuacja dotknie osoby, które korzystają z NFZ, bo nie mogą pozwolić sobie na pełnopłatne leczenie. Dla nich nawet pozornie drobna zmiana w refundacji ma realne znaczenie.

Pełna higienizacja nie jest luksusem, tylko elementem profilaktyki. Ograniczenie refundacji może prowadzić do odkładania zabiegów i pogorszenia stanu uzębienia. To z kolei może skończyć się droższym leczeniem w przyszłości.

Właśnie dlatego temat wywołuje tak duże emocje. Formalnie chodzi o rozdzielenie procedur, ale dla pacjenta liczy się efekt końcowy. A ten może być prosty: mniej w ramach NFZ i więcej z własnej kieszeni.

Udostępnij to 👇