Unijny trybunał alarmuje o Funduszu Odbudowy. Brakuje danych o przepływie miliardów euro

Europejski Trybunał Obrachunkowy wskazał poważne luki w przejrzystości Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności. Chodzi o mechanizm wart 723,8 mld euro w dotacjach i pożyczkach, finansowany zobowiązaniami Unii sięgającymi do stycznia 2026 roku 577 mld euro. Obywatele mają prawo wiedzieć, kto korzysta z pieniędzy i ile faktycznie wydano.

Raport nie oznacza, że pieniądze zniknęły ani że udowodniono korupcję. Pokazuje jednak, że system monitorowania i publikowania danych jest niewystarczający. Przy tak wielkich kwotach brak przejrzystości sam w sobie staje się politycznym problemem.

RRF miał odbudować Europę po pandemii

Instrument na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności jest częścią unijnego Funduszu Odbudowy. Powstał jako odpowiedź na gospodarcze skutki pandemii COVID-19. Państwa członkowskie korzystają z niego przez krajowe plany odbudowy zatwierdzane przez Brukselę.

Finansowanie jest powiązane z kamieniami milowymi i wartościami docelowymi. To miało zapewnić kontrolę nad postępem reform i inwestycji. W praktyce Europejski Trybunał Obrachunkowy wskazał jednak, że dane o wydatkach nie dają pełnego obrazu.

Całkowita pula RRF wynosi 723,8 mld euro w dotacjach i pożyczkach. Do stycznia 2026 roku Unia zaciągnęła na finansowanie mechanizmu zobowiązania na 577 mld euro. Przy takich kwotach przejrzystość nie jest dodatkiem, lecz warunkiem zaufania.

Ivana Maletić z Europejskiego Trybunału Obrachunkowego podkreśliła, że mieszkańcy Unii mają prawo wiedzieć, co dzieje się ze środkami publicznymi. Chodzi o to, kto je otrzymuje i ile pieniędzy jest faktycznie wydawanych. To zdanie streszcza sedno raportu.

Komisja nie widzi pełnego przepływu pieniędzy

ETO wskazał, że Komisja Europejska nie gromadzi danych o kwotach faktycznie wypłaconych na realizację poszczególnych działań z RRF. Problem istnieje nawet wtedy, gdy państwa członkowskie mają takie dane. To utrudnia ocenę skuteczności wykorzystania środków.

Brak danych o realnych wypłatach nie oznacza automatycznie nadużyć. Oznacza jednak, że obywatele i kontrolerzy widzą mniej, niż powinni. Przy funduszu finansowanym wspólnym długiem to bardzo poważna luka.

Trybunał zwrócił też uwagę na publikowanie listy 100 największych odbiorców. Wszystkie państwa członkowskie mają taki obowiązek, ale lista nie pokazuje pełnego przepływu pieniędzy. Ponad połowę odbiorców mogą stanowić podmioty publiczne, takie jak ministerstwa.

Jeśli ministerstwo otrzymuje środki, opinia publiczna nadal nie musi widzieć, do jakich wykonawców trafiły późniejsze płatności. To właśnie tu znika szczegółowy obraz przepływu pieniędzy. Formalna jawność nie daje wtedy realnej przejrzystości.

Dziesięć państw pod lupą i ostrzeżenie przed przyszłym budżetem

Kontrola ETO objęła 10 państw: Austrię, Bułgarię, Estonię, Francję, Hiszpanię, Łotwę, Maltę, Niderlandy, Niemcy oraz Rumunię. Polska nie została wymieniona wśród badanych krajów. To ważne, bo nie wolno automatycznie przenosić ustaleń kontroli na polskie wydatki.

Trybunał zwrócił uwagę, że żadne z badanych państw nie podało w wykazie większej liczby podmiotów niż wymagane minimum 100 odbiorców. To pokazuje, że państwa korzystają z minimalnego obowiązku, zamiast aktywnie poszerzać przejrzystość. Obywatel dostaje więc tylko część obrazu.

Raport zauważa także, że RRF jest pierwszym tak dużym wykorzystaniem modelu finansowania niepowiązanego z kosztami. W takim modelu płatności zależą od osiągania celów, a nie od rozliczania każdej faktury w tradycyjny sposób. To może być wygodne, ale wymaga mocnych danych o efektach.

ETO ostrzega, że podobne mechanizmy mogą pojawić się w kolejnym budżecie Unii. Jeśli luki przejrzystości nie zostaną naprawione teraz, mogą zostać przeniesione do przyszłej siedmiolatki. To czyni raport czymś więcej niż kontrolą jednego instrumentu.

Lista stu największych odbiorców może wyglądać przejrzyście tylko na pierwszy rzut oka. Jeśli na liście dominują podmioty publiczne, obywatel nadal nie widzi wykonawców i dalszych płatności. To właśnie tam znika najciekawsza część finansowej ścieżki.

Najbardziej niebezpieczny dla Komisji jest efekt domina. Jeśli obywatele uznają, że przy RRF nie widać pełnego przepływu pieniędzy, podobne podejrzenia przeniosą na kolejne fundusze. Bruksela może wtedy stracić zaufanie nawet tam, gdzie projekty działają poprawnie.

Politycy mówią o aferze, raport mówi o lukach

Ostre komentarze polityczne wygłosili między innymi Bogdan Rzońca i Ewa Zajączkowska-Hernik. Padają słowa o skandalu, patologii i możliwej aferze. To ich oceny, a nie dosłowne ustalenia samego Trybunału.

ETO nie stwierdza w przytoczonym materiale, że pieniądze zostały skradzione albo że doszło do korupcji. Trybunał wskazuje na niekompletne informacje, braki w monitorowaniu i słaby obraz przepływu środków. To wystarczająco poważne, ale wymaga precyzyjnego języka.

Największy ciężar raportu polega na utracie zaufania. Jeśli obywatele nie wiedzą, kto ostatecznie korzysta z pieniędzy i jakie są rezultaty, łatwiej uwierzą w najostrzejsze zarzuty. Brak przejrzystości zawsze wzmacnia podejrzenia.

Komisja Europejska stoi więc przed problemem, którego nie da się przykryć technicznym słownikiem. 577 mld euro zobowiązań to pieniądze, które będą obciążać wspólnotę przez lata. Mieszkańcy Unii mają prawo widzieć więcej niż listę minimalnych odbiorców i zapewnienie, że kamienie milowe zostały odhaczone.

Kontrola pieniędzy będzie trudniejsza z każdym rokiem

Fundusz Odbudowy jest rozłożony na wiele państw, projektów i instytucji pośredniczących. Im dłuższy łańcuch wypłat, tym trudniej pokazać obywatelowi prostą drogę pieniędzy. Raport ETO uderza właśnie w ten problem.

Brak pełnych danych o odbiorcach końcowych nie musi oznaczać nadużycia w każdym projekcie. Oznacza jednak słabszą możliwość sprawdzenia, czy pieniądze trafiają tam, gdzie powinny. W wydatkach publicznych taka luka sama w sobie jest poważna.

Komisja Europejska i państwa członkowskie będą musiały odpowiedzieć nie tylko tabelami, lecz także lepszą przejrzystością. Obywatel nie powinien potrzebować specjalistycznej wiedzy, aby zrozumieć przepływ środków. Przy miliardach euro prosty dostęp do informacji jest częścią kontroli demokratycznej.

Dlatego raport trybunału może wracać w kolejnych sporach o unijne fundusze. Nie kwestionuje samej idei odbudowy po kryzysach, ale pokazuje słabe miejsce systemu. Jeśli pieniądze mają budować zaufanie, ich droga musi być możliwa do odtworzenia.

Udostępnij to 👇