Prezes Zondacrypto pokazał portfel z bitcoinami. Problem jest taki, że firma ma nie mieć kluczy

Wokół Zondacrypto zrobiło się jeszcze goręcej po nagraniu prezesa Przemysława Krala. Pokazał portfel z 4,5 tys. bitcoinów wart około 330 mln dolarów, ale jednocześnie przyznał, że firma ma nie mieć do tych środków dostępu. Według jego relacji klucze prywatne posiada zaginiony od 2022 roku Sylwester Suszek.

Komentatorzy natychmiast ruszyli z lawiną pytań. Dla klientów giełdy najważniejsze jest jedno: gdzie są pieniądze i kiedy będzie można je wypłacić.

Oświadczenie miało gasić pożar, ale dolało paliwa

Przemysław Kral opublikował nagranie, w którym odniósł się do publikacji o problemach Zondacrypto. Wskazał adres portfela z 4,5 tys. bitcoinów. Sama wartość robi ogromne wrażenie, bo mowa o około 330 mln dolarów.

Największy problem pojawił się jednak w dalszej części wyjaśnień. Kral stwierdził, że firma ani on sam nie mają dostępu do tych środków. Klucze prywatne ma według niego posiadać Sylwester Suszek, założyciel giełdy, który zaginął w 2022 roku.

Ta deklaracja natychmiast wywołała mocne reakcje. Tomasz Mentzen ocenił, że to tragiczna informacja dla klientów. Inni komentatorzy zwracali uwagę, że publiczny apel do zaginionego człowieka brzmi jak scenariusz serialu, a nie komunikat dużej giełdy.

W tle są wypłaty klientów i pytania o rezerwy

Wcześniejsze publikacje money.pl i Wirtualnej Polski dotyczyły problemów z płynnością giełdy. Analiza miała wykazać spadek rezerw bitcoinów Zondacrypto o 99 procent. Użytkownicy zgłaszali również problemy z wypłatą środków.

Kral mówił o nagłym runie na wypłaty po publikacjach medialnych. Krytycy odpowiadają jednak, że giełda powinna utrzymywać środki klientów jeden do jednego. Jeśli fala wypłat rozsadziła system, pytanie o realne rezerwy staje się jeszcze ostrzejsze.

Dodatkowy ciężar sprawy tworzy historia Sylwestra Suszka. Założyciel giełdy zaginął w 2022 roku, a jego los pozostaje niejasny. Informacja, że właśnie on miałby posiadać klucze do ogromnego portfela, wywołała szok i niedowierzanie.

Najważniejsze pytania nadal pozostają bez odpowiedzi

Komentatorzy pytają, jak przez lata audytorzy traktowali taki portfel jako aktywo firmy. Jeśli spółka nie miała kontroli nad kluczami, sprawa staje się wyjątkowo poważna. To już nie tylko problem komunikacji kryzysowej.

Pojawiają się też pytania o regulatorów i organy ścigania. Kiedy firma dowiedziała się o braku dostępu do kluczy i czy informowała o tym odpowiednie instytucje. Klienci mają prawo oczekiwać jasnych odpowiedzi, bo mowa o ich pieniądzach.

Oświadczenie prezesa miało uspokoić sytuację, ale efekt jest odwrotny. Im więcej szczegółów pada, tym więcej wątpliwości zostaje na stole. Dla Zondacrypto to kryzys, który może przesądzić o zaufaniu do całej marki.

Udostępnij to 👇