Spór o nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego wszedł w etap, którego nikt już nie nazwie zwykłą wymianą zdań. Waldemar Żurek poinformował, że prokuratura ma zająć się osobami z otoczenia prezydenta Karola Nawrockiego. Chodzi o doradzanie przy decyzji, która zablokowała część ślubowań i wywołała polityczną burzę.
Najmocniejszy jest jednak wątek prawny, bo w tle pojawia się zarzut pomocnictwa przy niedopełnieniu obowiązków. Sprawa dotyka sześciu osób wybranych przez Sejm do TK, z których tylko dwoje zostało zaprzysiężonych w Pałacu Prezydenckim. Teraz każdy ruch kancelarii i prokuratury może mieć konsekwencje daleko większe niż sam spór o uroczystość.
Decyzja Żurka zmienia temperaturę całego konfliktu
Waldemar Żurek zapowiedział działanie prokuratury wobec osób, które miały doradzać prezydentowi w sprawie nieodebrania ślubowania od części sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Nie jest to już wyłącznie polityczna ocena zachowania głowy państwa. W tej wersji sprawy pojawia się pytanie, czy pracownicy i doradcy kancelarii mogli mieć udział w decyzji uznanej przez Żurka za bezprawną.
Minister sprawiedliwości mówił o czterech sędziach, którzy nie doczekali się ślubowania przed prezydentem i zdecydowali się na formalny ruch w Sejmie. To właśnie ta sejmowa ceremonia z udziałem notariusza stała się jednym z najgorętszych punktów sporu. Żurek oczekuje od tych osób wykorzystania dostępnych prawnie narzędzi, aby mogły rozpocząć wykonywanie obowiązków w Trybunale.
Najostrzejszy fragment sprawy dotyczy oceny samego wyboru dwóch osób spośród sześciu wybranych przez Sejm. Żurek uznał, że prezydent nie powinien selekcjonować, komu umożliwi objęcie urzędu. W ten sposób konflikt o ślubowanie przesunął się z poziomu ceremonii na poziom odpowiedzialności za decyzje podejmowane w kancelarii.
Prokuratura ma sprawdzić rolę otoczenia prezydenta
Prokuratura Krajowa doprecyzowała, że polecenie dotyczy postępowania przygotowawczego w sprawie pomocnictwa prezydentowi. Chodzi o okres od 13 marca do 9 kwietnia w Warszawie. Według przedstawionej oceny problemem miało być nieprzyjęcie ślubowania od osób wybranych przez Sejm i weryfikowanie ich wyboru.
Wątek jest szczególnie drażliwy, bo dotyka granic kompetencji prezydenta oraz roli jego współpracowników. W przestrzeni publicznej pojawiły się informacje o analizowaniu życiorysów kandydatów i wskazywaniu tylko części z nich do ślubowania. W ocenie prokuratora generalnego takie działania mogą budzić poważne wątpliwości także na gruncie prawa karnego.
To oznacza, że centrum ciężkości przesuwa się z samego Karola Nawrockiego na osoby pracujące wokół niego. Jeżeli prokuratura będzie badać doradztwo i przygotowanie decyzji, sprawa może objąć dokumenty, notatki i publiczne wypowiedzi przedstawicieli kancelarii. Politycznie to bardzo niewygodne, bo pokazuje kulisy procesu, który miał zakończyć się prostym aktem odebrania ślubowania.
Sześć nazwisk i jedno pytanie o skutki ślubowania
W marcu Sejm wybrał sześć osób do Trybunału Konstytucyjnego. Ślubowanie przed prezydentem złożyli Dariusz Szostek i Magdalena Bentkowska. Pozostała czwórka to Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski, Marcin Dziurda i Anna Korwin-Piotrowska.
Sędziowie, którzy nie zostali zaprzysiężeni w Pałacu Prezydenckim, złożyli ślubowanie w Sejmie w obecności notariusza. Następnie przekazali pisemne roty ślubowania w kancelarii prezydenta i udali się do siedziby Trybunału. Ten ruch miał pokazać gotowość do objęcia urzędów, ale jednocześnie otworzył kolejny etap sporu o skuteczność całej procedury.
Po drugiej stronie pojawiły się stanowiska, że bez ślubowania odebranego przez prezydenta nie można mówić o pełnym objęciu stanowiska. Dlatego sprawa nie kończy się na symbolicznym geście w Sejmie. Jeśli prokuratura będzie prowadzić postępowanie, polityczna awantura może szybko zmienić się w sprawę o formalne decyzje, odpowiedzialność urzędników i granice władzy prezydenta.









