Dwa zgony po błędach przy intubacji? Sygnalista ze Szpitala Południowego oskarża Dawida Kacprzyka

Dr Emil Jędrzejewski przedstawił jeden z najpoważniejszych zarzutów w narastającej aferze wokół warszawskiego Szpitala Południowego. Były ordynator twierdzi, że zna dwa przypadki śmiertelnych błędów przy intubacji, za które miał odpowiadać Dawid Kacprzyk. Szczegóły mają zostać przekazane organom ścigania.

To oskarżenie dotyczy konkretnych procedur medycznych i śmierci pacjentów, dlatego nie może być traktowane jak zwykła polityczna awantura. Na tym etapie jest jednak relacją sygnalisty, która wymaga sprawdzenia na podstawie dokumentacji, zeznań personelu i ustaleń prokuratury.

Padło pytanie o dwa śmiertelne przypadki

Podczas rozmowy w Kanale Zero Krzysztof Stanowski zapytał Jędrzejewskiego o kompetencje Dawida Kacprzyka i procedury, które miał wykonywać bez odpowiedniego przygotowania. Były ordynator wskazał wówczas na dwa znane mu przypadki błędów przy intubacji.

Kiedy prowadzący dopytał, czy błędy miały skutek śmiertelny, lekarz odpowiedział twierdząco. Nie przedstawił publicznie danych pacjentów ani szczegółowego przebiegu procedur, zaznaczając, że informacje te powinny trafić do organów ścigania. Właśnie dlatego ciężaru tych oskarżeń nie da się obecnie oddzielić od konieczności formalnego postępowania.

Jędrzejewski zapowiedział gotowość przekazania prokuratorowi pełnych informacji o opisywanych przypadkach. Dopiero analiza kart pacjentów, obsady dyżurów, zapisów procedur i opinii biegłych może wykazać, co wydarzyło się podczas intubacji oraz czy działania konkretnej osoby miały związek ze zgonami.

Zarzuty wykraczają poza jedną procedurę

Relacja sygnalisty przedstawia znacznie szerszy obraz problemów w Szpitalu Południowym. Jędrzejewski mówił o chaosie organizacyjnym, niedoborach personelu i powierzaniu odpowiedzialnych zadań osobom, które w jego ocenie nie miały wystarczających kwalifikacji lub doświadczenia.

Jednym z najbardziej wstrząsających wątków jest opowieść o pacjentach odnajdywanych martwych w toalecie. Według lekarza nawet po stwierdzeniu takiej sytuacji miały być zlecane badania tomograficzne, aby dopasować dokumentację. To zarzut dotyczący nie tylko jakości leczenia, ale również wiarygodności szpitalnych zapisów.

Były ordynator twierdził też, że dokumentacja była fałszowana w celu ukrywania skali zaniedbań. Tak poważna teza wymaga zabezpieczenia oryginalnych zapisów, ustalenia osób wprowadzających zmiany oraz sprawdzenia czasu ich dokonania. Bez tego nie można przesądzać, czy doszło do świadomego tuszowania błędów.

Sygnalista chce odsunięcia Kacprzyka od leczenia

Jędrzejewski nie ukrywa, że jego celem jest wykluczenie Kacprzyka z systemu ochrony zdrowia. Uzasadnia to obawą, że bez zdecydowanej reakcji podobne tragedie mogą się powtórzyć. To stanowisko pokazuje, że konflikt obu lekarzy nie dotyczy wyłącznie oceny przeszłych zdarzeń, lecz także dalszej możliwości wykonywania zawodu.

Kacprzyk był warszawskim radnym Koalicji Obywatelskiej, a Jędrzejewski łączy jego ówczesną pozycję z poczuciem bezkarności. Według sygnalisty lekarz miał powoływać się na wsparcie prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego i wiceprezydent Renaty Kaznowskiej. Sama polityczna działalność Kacprzyka nie dowodzi jednak ani błędu medycznego, ani ingerencji władz miasta.

Najważniejsze pytanie brzmi więc nie tyle, z jaką partią był związany lekarz, ile czy posiadał uprawnienia i doświadczenie odpowiednie do wykonywanych czynności. Jeżeli procedury podejmowano poza zakresem jego kompetencji, trzeba również ustalić, kto dopuścił go do ich wykonywania i kto sprawował nad nim nadzór.

Prokuratura ma oddzielić oskarżenia od ustaleń

Sprawa ma trafić do prokuratury, która powinna zbadać zarzuty dotyczące dwóch intubacji. Postępowanie będzie musiało odpowiedzieć nie tylko na pytanie o bezpośrednią przyczynę zgonów, lecz także o organizację pracy oddziału, podział obowiązków i reakcje przełożonych na wcześniejsze alarmy.

Publiczna relacja Jędrzejewskiego jest szczegółowa w zakresie liczby przypadków i rodzaju procedury, ale nie daje podstaw do samodzielnego orzeczenia winy Kacprzyka. Brakuje w niej danych medycznych pozwalających ocenić stan pacjentów, przebieg intubacji oraz wpływ innych czynników na ich śmierć.

Zarzuty sygnalisty są jednak na tyle konkretne, że wymagają szybkiego i przejrzystego wyjaśnienia. Jeśli dokumenty potwierdzą jego słowa, sprawa obejmie zarówno odpowiedzialność osoby wykonującej procedury, jak i nadzór nad całym oddziałem. Jeśli ich nie potwierdzą, równie ważne będzie publiczne sprostowanie oskarżeń, które już uderzyły w lekarza i zaufanie do warszawskiego szpitala.

Udostępnij to 👇