Keir Starmer może podać się do dymisji? Brytyjski rząd zaprzecza, ale presja rośnie

Wielka Brytania może stanąć przed kolejną zmianą premiera. Media informują, że Keir Starmer prowadził serię rozmów o swojej politycznej przyszłości, a część Partii Pracy spodziewa się szybkiego przesilenia. Oficjalnego potwierdzenia dymisji jednak nie ma, a przedstawiciele rządu odrzucają te spekulacje.

Najpoważniejszym potencjalnym następcą ma być Andy Burnham, który właśnie zdobył mandat do Izby Gmin i może liczyć na szerokie poparcie parlamentarzystów. Nadchodzące posiedzenie gabinetu może pokazać, czy Starmer utrzyma kontrolę nad własnym zapleczem.

Rozmowy premiera uruchomiły lawinę spekulacji

Keir Starmer miał spotykać się z ministrami, doradcami, przedstawicielami związków zawodowych oraz darczyńcami Partii Pracy. Według informacji tygodnika „The Observer” rozmowy dotyczyły także jego dalszej przyszłości na stanowisku premiera.

Wśród działaczy ugrupowania ma narastać przekonanie, że zbliża się polityczne przesilenie. Część rozmówców gazety oczekuje oficjalnego stanowiska w krótkim czasie, a wewnętrzne dyskusje przyspieszyły po ostatnich wydarzeniach osłabiających pozycję lidera.

Rząd stanowczo odrzuca jednak doniesienia o planowanej rezygnacji. Przedstawiciele władz zapewniają, że Starmer nadal wykonuje obowiązki i nie wycofał się z wcześniejszych deklaracji, że będzie walczyć o utrzymanie stanowiska.

Andy Burnham wyrasta na możliwego następcę

W centrum rozmów o zmianie lidera znalazł się Andy Burnham. Polityk wygrał wybory uzupełniające i zdobył mandat do Izby Gmin, co zostało odebrane jako wydarzenie mogące zmienić układ sił w brytyjskiej lewicy.

Po zwycięstwie zapowiedział wyznaczenie nowego kierunku dla kraju. Ta deklaracja zwiększyła spekulacje, że jest gotowy przejąć większą odpowiedzialność i stanąć do walki o przewodnictwo w Partii Pracy.

Zwolennicy Burnhama twierdzą, że może mieć poparcie ponad 201 parlamentarzystów. Do uruchomienia procedury wyboru nowego lidera potrzeba 81 posłów, dlatego wskazywana liczba oznaczałaby bardzo silną pozycję wewnątrz ugrupowania.

Bunt we własnej partii osłabił Starmera

Problemy premiera narastały przez wiele miesięcy. Seria skandali, niepopularne decyzje i gorsze wyniki wyborów lokalnych w Anglii oraz głosowań w Walii i Szkocji pogłębiły wątpliwości dotyczące dalszego kierunku rządu.

Ponad stu parlamentarzystów Partii Pracy miało publicznie zaapelować o rezygnację Starmera. Tak silny bunt własnego zaplecza utrudnia premierowi utrzymanie wizerunku lidera kontrolującego sytuację.

Dodatkowym ciosem stała się rezygnacja ministra obrony Johna Healeya, uznawanego za bliskiego współpracownika szefa rządu. Jego odejście zwiększyło pytania o trwałość gabinetu i zdolność Starmera do powstrzymania kolejnych strat.

Posiedzenie gabinetu może okazać się decydujące

Brytyjskie media wskazują na nadchodzące posiedzenie gabinetu jako moment możliwej konfrontacji. Część ministrów ma zamiar jasno przedstawić premierowi swoje stanowisko dotyczące przyszłości rządu.

Zwolennicy Starmera liczą na uporządkowane przekazanie władzy dopiero jesienią. Taki scenariusz pozwoliłby Partii Pracy zatwierdzić nowego lidera podczas konferencji ugrupowania, zamiast przeprowadzać nagłą zmianę pod presją kryzysu.

Jeżeli Starmer odejdzie, Wielka Brytania będzie miała siódmego premiera w ciągu niewiele ponad dekady. Na razie pozostaje jednak urzędującym szefem rządu, a poniedziałkowa dymisja jest medialnym scenariuszem, nie potwierdzoną decyzją.

Udostępnij to 👇