Donald Tusk ostrzega, że najbliższe tygodnie mogą zdecydować o bezpieczeństwie Europy i przyszłości Ukrainy. Przed szczytem NATO w Ankarze premier apeluje o utrzymanie jedności państw europejskich oraz więzi ze Stanami Zjednoczonymi. Domaga się też większego wpływu wschodniej flanki na decyzje całego Sojuszu.
Polska chce wykorzystać własne wysokie wydatki obronne jako argument w rozmowach z partnerami. Tusk wezwał państwa poważnie traktujące zobowiązania do większego wysiłku na rzecz zdolności wojskowych Europy i własnych armii.
Państwa E5 uzgadniały stanowisko przed Ankarą
Premier przedstawił swoje stanowisko podczas spotkania grupy E5 w Berlinie. W rozmowach uczestniczyli przedstawiciele Polski, Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii i Włoch, a główne tematy obejmowały obronność Europy, wojnę w Ukrainie oraz przygotowania do szczytu NATO.
Tusk podkreślił, że te państwa będą pilnować jedności europejskiej i transatlantyckiej. Jego zdaniem wspólny przekaz musi dotrzeć zarówno do sojuszników, jak i do przeciwników demokratycznych państw.
Premier zaznaczył, że solidarność trzeba utrzymać mimo politycznych emocji i niesprzyjających okoliczności. Powiązał przyszłość Europy, świata i Ukrainy z tym, czy Zachód zachowa spójne stanowisko.
Polska chce silniejszego głosu wschodniej flanki
Tusk zapowiedział działania na rzecz lepszej reprezentacji krajów wschodniej flanki w najważniejszych organach decyzyjnych NATO. Uważa, że państwa położone najbliżej Rosji powinny mieć większy wpływ na strategię całego Sojuszu.
Argumentem jest ich bezpośrednie doświadczenie skutków rosyjskiej polityki. Według premiera pomijanie tej części Europy utrudniłoby przygotowanie odpowiednich odpowiedzi na zagrożenia występujące na wschodzie kontynentu.
Polskie stanowisko ma więc dotyczyć nie tylko liczby żołnierzy czy pieniędzy, ale także udziału w podejmowaniu decyzji. Warszawa chce, aby państwa najbardziej narażone na rosyjską presję nie były wyłącznie wykonawcami strategii tworzonej przez innych.
Tusk naciska na większe wydatki obronne
Premier przypomniał, że polskie nakłady na obronność sięgają prawie 7 procent produktu krajowego brutto. Przedstawił ten poziom jako dowód poważnego traktowania zobowiązań sojuszniczych oraz argument w rozmowie z państwami wydającymi mniej.
Tusk wezwał partnerów do większego wysiłku na rzecz obrony Europy i rozwoju własnych zdolności wojskowych. W jego ocenie odpowiedzialność za bezpieczeństwo nie może spoczywać wyłącznie na państwach najbardziej zagrożonych lub na Stanach Zjednoczonych.
Wydatki na armie mają być jednym z centralnych tematów szczytu w Ankarze. Rozmowy będą dotyczyły zarówno ochrony terytorium państw NATO, jak i dalszego wsparcia wojskowego dla Ukrainy.
Gdańsk ma stać się miejscem rozmowy o odbudowie Ukrainy
Tusk zapowiedział również Konferencję na rzecz Odbudowy Ukrainy w Gdańsku. W spotkaniu mają uczestniczyć delegacje państw, przedstawiciele instytucji finansowych oraz przedsiębiorcy zainteresowani przyszłymi inwestycjami.
Premier określił konferencję jako kolejny wkład Polski i Europy w pomoc udzielaną Ukrainie obecnie oraz w jej odbudowę po zakończeniu wojny. Wydarzenie łączy więc bieżące wsparcie z przygotowaniem wieloletnich projektów finansowych i gospodarczych.
Rozmowy odbędą się w czasie dyskusji o ogromnych kosztach podnoszenia zniszczonego kraju. Skala potrzeb ma sięgać setek miliardów dolarów, dlatego bez zaangażowania państw, instytucji finansowych i prywatnego kapitału proces nie będzie możliwy.
Szczyt pokaże, czy apel przełoży się na decyzje
Wystąpienie Tuska jest próbą ustawienia polskich priorytetów przed spotkaniem przywódców. Warszawa chce jednocześnie utrzymać wsparcie dla Ukrainy, wzmocnić europejskie armie i zwiększyć wpływ wschodnich członków NATO.
Najtrudniejszym zadaniem będzie zachowanie jedności przy różnych poziomach wydatków i odmiennym podejściu do dalszej pomocy dla Kijowa. Sam apel nie przesądza, jakie zobowiązania zostaną przyjęte w Ankarze.
O rzeczywistym znaczeniu polskiego stanowiska zdecydują końcowe ustalenia szczytu. Jeśli państwa zgodzą się na większe wydatki i silniejszy udział wschodniej flanki w decyzjach, wystąpienie Tuska stanie się zapowiedzią konkretnej zmiany. Jeśli nie, pozostanie ostrzeżeniem przed utratą spójności w momencie rosnącego zagrożenia.









