Ile kosztuje konferencja odbudowy Ukrainy w Gdańsku? Rząd nie podał pełnej kwoty

Polska współorganizuje w Gdańsku wielką Konferencję Odbudowy Ukrainy, ale podatnicy nadal nie wiedzą, ile dokładnie zapłacą za całe wydarzenie. Pytania o wynajem AmberExpo, logistykę, bezpieczeństwo, obsługę techniczną i pracę służb pozostały bez odpowiedzi. Europoseł PiS Waldemar Buda szacuje wydatki na setki tysięcy złotych lub więcej, lecz nie jest to oficjalne rozliczenie.

Krytycy konferencji wskazują również na brak konkretnych kontraktów dla polskich firm. Obawiają się, że Warszawa pokryje większość kosztów organizacyjnych, podczas gdy gospodarcze korzyści z przyszłej odbudowy Ukrainy przejmą przedsiębiorstwa z innych państw.

Wielkie wydarzenie bez jawnego rachunku

Ukraine Recovery Conference 2026 odbywa się w Gdańsku 25 i 26 czerwca. Wydarzenie jest formalnie współorganizowane przez Polskę i Ukrainę, a na czele ukraińskiej delegacji stoi premier Julia Swyrydenko.

W styczniu Donald Tusk powołał komitet sterujący odpowiedzialny za przygotowania. Kieruje nim minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, jego zastępcą jest minister aktywów państwowych Wojciech Balczun, a ważną rolę operacyjną odgrywa Ministerstwo Aktywów Państwowych.

Mimo rozbudowanej struktury organizacyjnej nie przedstawiono łącznego kosztu imprezy. Nie wiadomo, jakie kwoty wydatkowały poszczególne resorty ani ile zapłacono za wynajem przestrzeni, transport, ekspertów, ochronę, obsługę medialną i rozwiązania techniczne.

Pytania o pieniądze pozostały bez odpowiedzi

Do organizatorów i ministerstw skierowano pytania o już poniesione wydatki, wkład finansowy poszczególnych instytucji oraz udział sponsorów i prywatnych firm. Pytano również o koszty policji i innych służb zabezpieczających wydarzenie.

Do chwili publikacji odpowiedzi nie nadeszły. Oznacza to, że nie ma podstaw do podania jednej potwierdzonej kwoty, choć konferencja już trwa i korzysta z publicznej infrastruktury oraz zaangażowania państwowych instytucji.

Waldemar Buda ocenił, że rachunek może wynosić setki tysięcy złotych, a nawet więcej. Jego wypowiedź jest politycznym szacunkiem i sygnałem ostrzegawczym, nie dokumentem finansowym pokazującym rzeczywiste wydatki.

Buda: Polska płaci, inni budują kontrakty

Były minister rozwoju ostro krytykuje gospodarczy wymiar konferencji. Według niego wydarzenie ma obecnie charakter przede wszystkim donacyjny: Ukraina zabiega o środki na funkcjonowanie państwa podczas wojny, ale nie składa polskim firmom konkretnych zobowiązań dotyczących odbudowy.

Buda twierdzi, że Polska pokrywa zdecydowaną większość kosztów, podczas gdy strona ukraińska ogranicza swój udział organizacyjny. Jednocześnie Niemcy, Francja i Austria mają budować praktyczne relacje biznesowe, które mogą później przełożyć się na umowy.

Polski przemysł mógłby uczestniczyć w projektach budowlanych, energetycznych, transportowych i infrastrukturalnych. Bez zapisanych preferencji lub podpisanych porozumień sama obecność firm na targach i forach nie gwarantuje jednak przyszłych zleceń.

Nieobecności zwiększyły polityczne kontrowersje

Na konferencję nie przybył Wołodymyr Zełenski ani jego żona. Z polskiej strony nie zaproszono prezydenta Karola Nawrockiego, a udziału nie bierze również minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

Organizatorzy przygotowali Forum Odbudowy, Targi Biznesu oraz platformy poświęcone infrastrukturze, energetyce, bezpieczeństwu i obronności. Rozbudowany program ma przyciągnąć polityków, instytucje finansowe i przedsiębiorców z wielu państw.

Wydarzeniu towarzyszą protesty dotyczące polityki historycznej Ukrainy i upamiętniania UPA. Spór o Wołyń dodatkowo wzmacnia pytania, czy Polska powinna ponosić wysokie koszty konferencji bez jasnego rachunku politycznych i gospodarczych korzyści.

Pełne rozliczenie powinno pojawić się po wydarzeniu

Skala przyszłej odbudowy Ukrainy ma sięgać setek miliardów dolarów, a z kosztami modernizacji i bezpieczeństwa nawet biliona. Gdańskie spotkanie może więc otworzyć dostęp do jednego z największych programów inwestycyjnych w Europie.

Nie można jednak ocenić opłacalności wydarzenia bez dwóch informacji: pełnego kosztu organizacji i konkretnych rezultatów dla polskich przedsiębiorstw. Deklaracje solidarności i panele dyskusyjne nie wystarczą do wykazania, że pieniądze publiczne zostały dobrze wykorzystane.

Po zakończeniu konferencji organizatorzy powinni ujawnić wydatki z podziałem na resorty, służby i poszczególne usługi. Dopiero takie rozliczenie odpowie na pytanie, ile naprawdę zapłacili polscy podatnicy i czy w zamian powstały realne możliwości udziału Polski w odbudowie Ukrainy.

Udostępnij to 👇