Giertych dostał odmowę w sprawie „dwóch wież”. Prokuratura ucięła jego wniosek

Roman Giertych chciał odsunięcia prokuratora od sprawy tzw. „dwóch wież”, ale warszawska prokuratura nie przychyliła się do jego wniosku. Decyzja zapadła po głośnym przesłuchaniu Jarosława Kaczyńskiego, które trwało aż dziewięć godzin. To kolejny zwrot w sprawie, która wraca od lat i wciąż rozpala polityczne emocje.

W tle jest austriacki biznesmen Gerald Birgfellner, spółka Srebrna i niedoszła budowa dwóch wieżowców w Warszawie. Teraz najważniejsze jest jednak to, czego prokuratura nie zrobiła po ruchu pełnomocnika pokrzywdzonego.

Prokuratura nie uwzględniła wniosku Giertycha

Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała, że Prokurator Okręgowy po analizie akt nie uwzględnił wniosku adwokata Romana Giertycha. Chodziło o pismo z 10 czerwca 2026 r. dotyczące wyłączenia prokuratora referenta od prowadzenia sprawy tzw. „dwóch wież”.

Giertych występuje w tej sprawie jako pełnomocnik pokrzywdzonego. Rzekomym pokrzywdzonym jest austriacki biznesmen Gerald Birgfellner, reprezentowany przez Romana Giertycha oraz Jacka Dubois.

Sama odmowa nie kończy śledztwa, ale zamyka konkretny ruch proceduralny wykonany przez pełnomocnika. Politycznie jest to jednak czytelny sygnał, bo sprawa „dwóch wież” od początku funkcjonuje nie tylko jako postępowanie prawne, lecz także jako element ostrego sporu wokół Jarosława Kaczyńskiego.

Dziewięć godzin przesłuchania Kaczyńskiego. Potem przyszedł wniosek

Kilka dni wcześniej w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie odbyło się przesłuchanie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Czynności trwały dziewięć godzin i rozpoczęły się o godzinie 10.

Roman Giertych zapowiadał wcześniej przesłuchanie na portalu X. Nie dotrwał jednak do końca czynności, a później skarżył się, że prokurator uchylała 80 procent jego pytań.

To właśnie po tym przesłuchaniu pojawiła się zapowiedź złożenia wniosku o wyłączenie prokuratora. Prokuratura poinformowała teraz, że tego wniosku nie uwzględniła, co stawia działania Giertycha w zupełnie innym świetle niż jego wcześniejsze zapowiedzi.

Sprawa „dwóch wież” wróciła po latach

Śledztwo dotyczące tzw. „dwóch wież” zostało wszczęte przez warszawską prokuraturę okręgową w lutym ubiegłego roku. To istotny zwrot, bo wcześniej, w 2019 roku, Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia śledztwa w tej sprawie.

Początek całej historii wiąże się z publikacjami ze stycznia 2019 roku dotyczącymi negocjacji między Jarosławem Kaczyńskim a Geraldem Birgfellnerem. Rozmowy miały dotyczyć budowy dwóch wieżowców na działce należącej do spółki Srebrna w Warszawie.

Transakcja nie doszła do skutku, ale polityczne konsekwencje tej sprawy wracają regularnie. Każda decyzja prokuratury jest więc odczytywana nie tylko przez pryzmat akt, lecz także przez wpływ na jedną z najbardziej rozpoznawalnych historii sporu wokół prezesa PiS.

Odmowa może zaostrzyć polityczny spór

Decyzja prokuratury uderza w konkretny wniosek Romana Giertycha, ale jej znaczenie może być szersze. Wniosek dotyczył osoby prowadzącej sprawę, więc jego nieuwzględnienie oznacza, że postępowanie nie zostanie zmienione w sposób oczekiwany przez pełnomocnika.

W tej historii spotykają się nazwiska Jarosława Kaczyńskiego, Romana Giertycha, Geralda Birgfellnera i Jacka Dubois. To wystarczy, by każdy kolejny komunikat prokuratury był natychmiast czytany jako element większej politycznej układanki.

Najbliższe ruchy w śledztwie pokażą, czy odmowa pozostanie tylko proceduralnym epizodem, czy stanie się kolejnym punktem zapalnym. Na razie wiadomo jedno: prokuratura nie zgodziła się na żądanie Giertycha w sprawie, która od lat nie schodzi z politycznego radaru.

Udostępnij to 👇