Szłapka wbił szpilę Nawrockiemu po wizycie w USA. Padły słowa o doświadczeniu

Wizyta Karola Nawrockiego w Stanach Zjednoczonych szybko przerodziła się w polityczny spór w kraju. Prezydent mówił za oceanem o relacjach z Waszyngtonem i ostro uderzył w rząd Donalda Tuska. Teraz odpowiedział mu rzecznik rządu Adam Szłapka i nie była to wyłącznie kurtuazyjna ocena.

W tle są rozmowy z Donaldem Trumpem, gala UFC w ogrodach Białego Domu i zarzut, że za granicą nie powinno się publicznie krytykować własnego państwa. Jedno zdanie Szłapki może najmocniej zaboleć Pałac Prezydencki.

Nawrocki spotkał Trumpa w Białym Domu. Kamery uchwyciły krótki moment

Karol Nawrocki poleciał do USA na zaproszenie Donalda Trumpa. Prezydent Stanów Zjednoczonych świętował 80. urodziny, a jednym z elementów wydarzeń była gala UFC Freedom 250 zorganizowana z okazji 250. rocznicy podpisania Deklaracji Niepodległości USA.

Wydarzenie odbyło się w ogrodach Białego Domu w Waszyngtonie i przyciągnęło ponad 4 tys. gości. Na miejscu byli między innymi członkowie rodziny Donalda Trumpa, Melania Trump, politycy, przedstawiciele biznesu, wojskowi oraz właściciel koncernu Meta Mark Zuckerberg.

Największą uwagę w Polsce przyciągnął jednak kontakt Nawrockiego z Trumpem. Kamery agencji Reutera uchwyciły krótką rozmowę obu polityków w pobliżu oktagonu, a według informacji przywoływanych przez TVN prezydent RP odbył z Trumpem jeszcze jedną rozmowę, zarejestrowaną przez kamery i trwającą około półtorej minuty.

Prezydent uderzył w rząd Tuska. Poszło o relacje z Waszyngtonem

Polityczna temperatura wzrosła po wypowiedziach Nawrockiego dotyczących polityki rządu wobec USA. Prezydent stwierdził podczas wizyty, że działania gabinetu Donalda Tuska bardziej przeszkadzają, niż pomagają w relacjach z Waszyngtonem.

Według Nawrockiego premier Donald Tusk oraz wicepremier Radosław Sikorski zniszczyli relacje ze Stanami Zjednoczonymi. Prezydent przedstawił przy tym swoją rolę jako zadanie ich naprawienia, co natychmiast ustawiło wizytę nie tylko jako dyplomatyczny gest, ale też element krajowej walki politycznej.

To właśnie ten fragment najmocniej uruchomił reakcję rządu. Spór przestał dotyczyć wyłącznie samego wyjazdu do USA, a zaczął dotykać pytania, jak daleko może posunąć się polski prezydent w krytykowaniu własnego rządu podczas zagranicznej wizyty.

Szłapka przyznał jedno. Ale zaraz przypomniał zasadę

Adam Szłapka odniósł się do sprawy w poniedziałek na antenie Polsat News. Rzecznik rządu nie kwestionował samego faktu wyjazdu i stwierdził, że jeśli Karol Nawrocki został zaproszony, to dobrze, że pojechał do Stanów Zjednoczonych.

Szłapka podkreślił też, że zawsze warto mieć jak najlepsze relacje z sojusznikami. Przyznał nawet, że prezydent Nawrocki ma dobre relacje z Donaldem Trumpem i że warto je wykorzystywać, co na pierwszy rzut oka brzmiało jak ostrożne uznanie politycznego atutu głowy państwa.

Chwilę później rzecznik rządu przeszedł jednak do sedna zarzutu. Przypomniał zasadę, że za granicą o Polsce mówi się dobrze, a podczas briefingów nie krytykuje się publicznie ani Polski, ani rządu.

Najostrzejsze zdanie padło na końcu. To już otwarta szpilka

Według Szłapki prezydent nie trzymał się tej zasady, ponieważ skrytykował premiera oraz ministra spraw zagranicznych. Rzecznik rządu dodał, że w czasach, gdy na zewnątrz mówiło się źle o Polsce, źle się to dla Polski kończyło.

Najmocniejszy polityczny cios przyszedł jednak w puencie. Szłapka stwierdził, że być może prezydentowi potrzeba jeszcze trochę doświadczenia, co wprost uderza w sposób prowadzenia przez Nawrockiego zagranicznej aktywności.

To zdanie może długo wracać w sporze między Pałacem Prezydenckim a rządem. Wizyta, która miała pokazać dobre kontakty Nawrockiego z Trumpem, po stronie rządu została odczytana również jako moment, w którym prezydent przekroczył granicę krajowej krytyki prowadzonej poza Polską.

Udostępnij to 👇