Kaczyński reaguje na doniesienia ze Szpitala Południowego. PiS chce specjalnej komisji

Doniesienia o śmierci pacjentów i możliwym fałszowaniu dokumentacji w Szpitalu Południowym wywołały ostrą reakcję Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS nazwał opisywaną sytuację patologią i zakwestionował zdolność prokuratury do jej bezstronnego wyjaśnienia. Jego partia zapowiada projekt ustawy powołującej Komisję Zaufania Publicznego.

Nowe gremium miałoby połączyć lekarzy, prawników, ekspertów i przedstawicieli organizacji społecznych. Na razie jest to polityczna propozycja, ale pokazuje rosnącą presję na przeprowadzenie postępowania wykraczającego poza działania prokuratury i samorządu lekarskiego.

Kolejne doniesienia wywołały reakcję prezesa PiS

Jarosław Kaczyński zabrał głos po informacjach dotyczących funkcjonowania Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w warszawskim Szpitalu Południowym. Wśród ujawnianych przypadków wymieniono śmierć 67-letniego pacjenta po intubacji oraz 69-letniego mężczyzny znalezionego później w szpitalnej toalecie.

Prezes PiS połączył te doniesienia z wcześniejszymi zarzutami dotyczącymi fikcyjnego zatrudnienia, wyprowadzania pieniędzy ze szpitala i uprzywilejowanego dostępu do świadczeń dla wybranych osób. Najostrzej odniósł się jednak do informacji o możliwym fałszowaniu dokumentacji medycznej i zgonach pacjentów, określając całość jako „łajdactwo” oraz „patologię”.

Te słowa są polityczną oceną opisywanej sytuacji, a nie wynikiem zakończonego postępowania. Zarzuty dotyczące przyczyn śmierci pacjentów i zmian w dokumentacji nadal wymagają sprawdzenia przez organy ścigania, biegłych oraz instytucje odpowiedzialne za nadzór nad wykonywaniem zawodu lekarza.

Komisja Zaufania Publicznego zamiast komisji śledczej

Kaczyński zaproponował utworzenie niezależnej Komisji Zaufania Publicznego, która miałaby zbadać wydarzenia w warszawskich szpitalach. W jej skład mieliby wejść między innymi lekarze, prawnicy, eksperci, przedstawiciele organizacji społecznych oraz osoby cieszące się publicznym zaufaniem.

Według prezesa PiS zadaniem komisji powinno być nie tylko ustalenie odpowiedzialności za przeszłe zdarzenia, ale także wypracowanie rozwiązań zwiększających bezpieczeństwo pacjentów. Polityk przekonuje, że sprawy nie należy pozostawiać wyłącznie prokuraturze, której bezstronność otwarcie podważa.

Rzecznik PiS Rafał Bochenek zapowiedział, że klub parlamentarny przygotuje projekt ustawy w tej sprawie. Jednocześnie odrzucił pomysł powołania sejmowej komisji śledczej, argumentując, że lepszym rozwiązaniem będzie zespół złożony z niezależnych specjalistów i przedstawicieli społecznych.

Lekarze mieli obawiać się utraty pracy

Polityczna inicjatywa pojawia się po wypowiedziach prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej Łukasza Jankowskiego. Informował on, że do izby zgłaszają się lekarze potwierdzający przynajmniej część zarzutów stawianych przez byłego ordynatora Emila Jędrzejewskiego. Niektórzy mieli wcześniej milczeć z obawy przed zwolnieniem lub innymi konsekwencjami zawodowymi.

Jędrzejewski twierdzi, że pacjenci na SOR-ze umierali bez właściwej opieki, a część procedur wykonywano wadliwie. Utrzymuje również, że przypadki śmierci nie były odpowiednio analizowane. To właśnie jego publiczne wystąpienie uruchomiło falę kolejnych reakcji lekarzy, polityków i instytucji.

Naczelna Izba Lekarska rozpoczęła działania mogące doprowadzić do zawieszenia Dawida Kacprzyka w prawie wykonywania zawodu. Samorząd lekarski i prokuratura prowadzą jednak odrębne procedury: pierwsza dotyczy odpowiedzialności zawodowej, druga może ustalać odpowiedzialność karną.

Zapowiedź ustawy dopiero otwiera polityczny spór

Komisja proponowana przez PiS jeszcze nie istnieje, a jej kompetencje nie zostały szczegółowo przedstawione. Projekt ustawy będzie musiał określić sposób wyboru członków, zakres dostępu do dokumentacji oraz relację tego gremium z prokuraturą, sądami lekarskimi i władzami Warszawy.

Kluczowe będzie również zapewnienie ochrony danych medycznych i praw osób, wobec których formułowane są zarzuty. Komisja nie może zastąpić biegłych ani samodzielnie przesądzać winy, ale mogłaby przeanalizować mechanizmy nadzoru, reakcje na sygnały ostrzegawcze i odpowiedzialność instytucjonalną.

Zapowiedź PiS podnosi polityczną stawkę afery, lecz o jej rzeczywistym znaczeniu zdecyduje treść projektu i możliwość zdobycia dla niego poparcia w parlamencie. Niezależnie od dalszych losów komisji najważniejsze pozostaje zabezpieczenie dokumentacji i ustalenie, czy pacjentów można było uratować oraz dlaczego wcześniejsze alarmy nie doprowadziły do skutecznej reakcji.

Udostępnij to 👇