Od 21 maja woda z kranu pod większą kontrolą. Właściciele budynków dostają nowy obowiązek

Od 21 maja 2026 roku zmieniają się przepisy dotyczące jakości wody pitnej, a odpowiedzialność nie kończy się już na wodociągach. Nowe regulacje obejmą także właścicieli i zarządców budynków, czyli osoby odpowiedzialne za instalacje wewnętrzne. To właśnie tam woda pokonuje ostatni odcinek drogi do kranu w mieszkaniu.

Dla mieszkańców najważniejsze pytanie brzmi: czy ktoś będzie kontrolował prywatne krany? Odpowiedź jest bardziej skomplikowana, bo przepisy koncentrują się na zarządzaniu ryzykiem, stanie rur i szybkim reagowaniu na zagrożenia. Sprawdź, co zmienia się od 21 maja i dlaczego właściciele nieruchomości nie powinni tego lekceważyć.

Nowe przepisy wchodzą 21 maja. Powodem jest unijna dyrektywa

Nowelizacja ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków została ogłoszona w Dzienniku Ustaw 6 maja 2026 roku. Ponieważ przepisy zaczynają obowiązywać po 14 dniach od ogłoszenia, nowe regulacje wejdą w życie 21 maja 2026 roku. To konkretna data, od której zmieni się zakres odpowiedzialności.

Zmiany wynikają z wdrożenia unijnej dyrektywy dotyczącej jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi. Nowe zasady mają objąć cały łańcuch dostarczania wody. Chodzi o drogę od ujęcia, przez uzdatnianie i dystrybucję, aż po kran w mieszkaniu.

Najważniejsza zmiana polega na tym, że bezpieczeństwo wody nie będzie analizowane wyłącznie na poziomie wodociągów. Przepisy uwzględniają również instalacje wewnętrzne w budynkach. Za ten odcinek odpowiada właściciel albo zarządca nieruchomości.

Właściciele i zarządcy muszą pilnować instalacji

Właściciele i zarządcy nieruchomości będą musieli sprawdzać, czy instalacja w budynku nie stwarza zagrożenia dla jakości wody i zdrowia osób, które z niej korzystają. Chodzi o regularny monitoring stanu rur, sposobu użytkowania instalacji i ewentualnych zastojów wody. Ważna będzie również temperatura ciepłej wody użytkowej.

Źródło wskazuje też na ryzyko rozwoju bakterii Legionella. Aby ograniczyć zagrożenie, właściciele nieruchomości będą musieli kontrolować temperaturę wody oraz regularnie płukać instalacje. To szczególnie istotne tam, gdzie z instalacji korzysta wiele osób.

Najbardziej narażone mogą być starsze budynki, szkoły, urzędy, placówki opieki, hotele i bloki wielorodzinne. W takich miejscach zaniedbana instalacja może szybko stać się problemem wielu użytkowników. Nowe przepisy mają więc przesunąć ciężar z reakcji po fakcie na wcześniejsze ograniczanie ryzyka.

To nie oznacza masowych kontroli każdego mieszkania

Forsal podkreśla, że nowe przepisy nie oznaczają automatycznego badania każdego kranu w prywatnym mieszkaniu przez służby państwowe. Zmiany koncentrują się przede wszystkim na zarządzaniu ryzykiem, stanie instalacji i obowiązkach właścicieli oraz zarządców. Kontrola ma dotyczyć systemu, a nie przypadkowego zaglądania do kuchni lokatorów.

Jeżeli w danym obiekcie pojawi się ryzyko dla jakości wody, mogą być potrzebne dodatkowe działania, badania albo prace naprawcze. To może oznaczać realne koszty dla właściciela lub wspólnoty. Właśnie dlatego zaniedbania mogą później boleć znacznie bardziej niż regularna kontrola.

Dla mieszkańców najważniejsze jest to, że odpowiedzialność za bezpieczeństwo wody ma być szersza niż dotychczas. Kontrola nie zakończy się na sieci wodociągowej. Obejmie także to, co dzieje się z wodą po wejściu do budynku.

Udostępnij to 👇