Znany warszawski adwokat aresztowany. Fałszywe alarmy miały dotyczyć Nawrockiego i Sikorskiego

Policja zatrzymała warszawskiego adwokata Macieja Z., a sprawa od razu nabrała politycznego ciężaru. 48-letni mecenas miał wysyłać fałszywe zawiadomienia o przygotowaniach do zamachów na życie i zdrowie znanych osób. W tle pojawiają się prezydent Karol Nawrocki, szef MSZ Radosław Sikorski oraz nieoficjalna informacja o rodzinnym powiązaniu prawnika z politykiem PiS.

Prokuratura postawiła mu siedem zarzutów, a sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie. Najbardziej niepokojąco brzmią szczegóły o listach, amunicji i przedmiotach, które miały kierować działania służb na niewinne osoby.

Siedem zarzutów i trzy miesiące aresztu

Maciej Z. został zatrzymany w sprawie fałszywych zawiadomień o rzekomych przygotowaniach do zamachów. Według przekazanych informacji chodziło o zdarzenia planowane na dni 10-15 maja. Wśród osób, których miały dotyczyć alarmy, wskazywano najważniejsze postacie w państwie, w tym prezydenta Polski oraz ministra spraw zagranicznych.

Prokurator postawił adwokatowi siedem zarzutów. Sąd zdecydował o zastosowaniu tymczasowego aresztowania na trzy miesiące. Prawnikowi grozi do ośmiu lat więzienia, co pokazuje, że śledczy traktują sprawę jako poważne uderzenie w bezpieczeństwo i pracę służb.

Najważniejsze jest jednak to, że na tym etapie mowa o zarzutach i ustaleniach organów ścigania. Maciej Z. nie został prawomocnie skazany, a sprawa będzie musiała zostać oceniona w postępowaniu karnym. Już teraz jednak skala opisanych działań budzi ogromne emocje.

Listy miały obciążać niewinne osoby

Według policji 48-letni mecenas miał podszywać się pod znane osoby i wysyłać fałszywe zawiadomienia. Dla uwiarygodnienia treści miał dołączać do listów nielegalnie posiadane dokumenty oraz przedmioty. Ich zadaniem miało być obciążenie niewinnych osób i skierowanie na nie działań służb.

W jednym z listów znajdowała się amunicja. Ten szczegół sprawia, że historia przestaje wyglądać jak zwykły fałszywy alarm, a zaczyna przypominać próbę stworzenia wiarygodnej narracji dla służb. Jeżeli ustalenia śledczych się potwierdzą, chodziłoby nie tylko o wywołanie paniki, ale także o wciągnięcie w sprawę osób postronnych.

To właśnie ten mechanizm może być najgroźniejszy. Fałszywe zgłoszenia same w sobie angażują policję i inne służby, ale dołączanie przedmiotów mających kogoś obciążyć podnosi stawkę. W takiej sytuacji niewinna osoba mogłaby znaleźć się w centrum działań państwa wyłącznie przez cudzą manipulację.

Siłowe wejście do mieszkania i niepokojące znaleziska

Policjanci musieli wejść siłowo do mieszkania adwokata. Podczas przeszukania znaleziono nielegalnie posiadaną broń oraz faszystowskie treści i przedmioty. Zabezpieczono także nośniki pamięci, broń białą, broń palną, amunicję oraz dziesięć pocisków artyleryjskich.

Podkomisarz Jacek Wiśniewski mówił o sporym arsenale. Zabezpieczone nośniki i przedmioty trafiły do laboratorium kryminalistycznego, co oznacza dalszą analizę dowodów. Dla opinii publicznej brzmi to szczególnie mocno, bo sprawa dotyczy prawnika wykonującego zawód zaufania publicznego.

Znaleziska z mieszkania mogą stać się jednym z kluczowych elementów śledztwa. Jeżeli broń, amunicja i dokumenty zostaną powiązane z fałszywymi zawiadomieniami, sprawa nabierze jeszcze poważniejszego wymiaru. Na razie wiadomo, że śledczy zabezpieczyli dowody do dalszych badań.

Nieoficjalny wątek rodzinny z politykiem PiS

Według informacji Radia Zet Maciej Z. ma być rodzinnie powiązany z politykiem Prawa i Sprawiedliwości, warszawskim radnym. To wątek nieoficjalny, ale natychmiast nadał sprawie polityczne napięcie. Przy fałszywych alarmach dotyczących osób z najwyższych kręgów władzy każde takie powiązanie wywołuje pytania.

Jednocześnie pojawiło się doprecyzowanie, że Maciej Z. nie ma nic wspólnego z warszawską kancelarią Kopeć & Zaborowski, w której partnerem jest mecenas Maciej Zaborowski, adwokat i członek Trybunału Stanu. To ważne rozróżnienie, bo podobieństwo danych mogłoby prowadzić do błędnych skojarzeń.

Polityczny kontekst nie zmienia podstawowego faktu: śledztwo dotyczy konkretnych czynów, zarzutów i dowodów. Jeśli jednak potwierdzą się informacje o rodzinnym powiązaniu z lokalnym politykiem, sprawa może być jeszcze szerzej komentowana nie tylko w środowisku prawniczym, ale też w debacie partyjnej.

Fałszywe alarmy wracają jako coraz większy problem

Prokuratura prowadzi już postępowania dotyczące serii fałszywych alarmów wymierzonych w polityków i osoby związane z prawicą. Wśród przykładów wymieniano fikcyjny pożar w domu matki prezydenta Nawrockiego, zgłoszenie o zagrożeniu życia dziecka w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza oraz informację o rzekomym ładunku wybuchowym na nieruchomości Jarosława Kaczyńskiego. W tamtej sprawie zatrzymano pięć osób, z czego trzy trafiły do aresztu.

Policja zaznacza jednak, że sprawa Macieja Z. nie ma bezpośredniego związku z fałszywym pożarem w mieszkaniu matki prezydenta. To ważne, bo podobne tło i nazwiska mogą tworzyć wrażenie jednej operacji, którego śledczy w tym punkcie nie potwierdzają. Na razie mamy więc osobną sprawę, poważne zarzuty i pytanie, co jeszcze pokażą zabezpieczone dowody.

Udostępnij to 👇